– Games of Thrones, s01e03
- Jak Ci minął dzień w pracy?
- Męcząco. A co Wy robiłyście?
- Przyjechała babcia Rurka i dziewczyny poszły z nią na plac zabaw.
- A co Ty robiłaś?
- Prasowałam. Nieważne. Wyobraź sobie, że gadałam z Jolą.
- Którą Jolą?
- Jolą. Naszą sąsiadką. Jola i do niedawna Jaro.
- No i?
- Właśnie wróciła z trzech tygodni z Tybetu.
- Przechodziła duchową przemianę?
- Chyba tak. A za rok jedzie w Andy.
- Niezłe alimenty musi jej płacić.
- Widzisz, właśnie dlatego kobiety rozmawiają z KOBIETAMI. Musi stanąć na nogi po 20 latach małżeństwa, a Ty o alimenta..
- I co jeszcze mówiła?
- Że syn nie kosił trawy jak jej nie było, bo nie dał sobie rady.
- Co za leszcz…
- I że terminy wyjazdów zależą od roku szkolnego, bo nie może przecież wyjechać w trakcie.
- Dlaczego nie?
- Bo nie może nauczyciel zniknąć na miesiąc!
- Gdzie są te moje spodnie do krawca?
- Wyprane leżą…
- O tu są! Mówiłaś, że są w szafie!
- No bo ja sobie tę szafę od trzech lat w tym miejscu wizualizuję i już uwierzyłam, że tam jest.
- Wizualizuj sobie dalej. Kupiliśmy samochód i na razie szafy nie będzie.
- Ależ ja już się przyzwyczaiłam, że jej nie ma ma. Inna sprawa. Lila mówi słowo na K.
- Lila?
- Mhm. Pytałam się co to znaczy i mówi, że to ZĄB ZAJĄCA.
- Ładnie się odzywasz jak zostajesz sama z dziećmi.
- No właśnie to na pewno nie ja!
