Pojechałam wczoraj wieczorem po mleko. Diabli usypiał dziewczyny, więc pomyślałam, że podskoczę do nocnego, żeby było na rano. No a nocne to takie specyficzne klimaty są. Nie wdając sie w szczegóły przeżyłam lawinę złych emocji. LAWINĘ. Ocalił mnie jak zwykle Diabli. Ma w sobie tyle siły, że za każdym razem mam wrażenie, że dla mnie (dla nas) mógł by zgniatać światy.
Kocham Cię Zając! Jesteś NAJ, naj, naj! :))

