Ostatni bastion władzy

Każdy mężczyzna ma jakiś ośrodek władzy. W Chucku kierownik sali sklepu RTV ma głównego pilota, którym może wyłączyć wszystkie gry i telewizory. Dla Krzycha takim centrum dowodzenia jest touch pad w laptopie. Jak chcesz mu coś mu pokazać, albo czegoś nauczyć (ostatnio nauczyłam tatuśka jak sprzedawać na allegro, więc obok 900 komentarzy za kupno, ma szansę zdobyć 900 za sprzedaż 😉 to musisz wszystko wyjaśniać słownie. I nie idzie mu wytłumaczyć, że człowiek aby sobie przypomnieć jak się coś tam robi musi poprostu pomachać kursorem.

U Diabla ośrodek władzy to poranna kąpiel… Dobrze wtedy się stawić na audiencji i wysłuchać co król ma do powiedzenia 🙂 Jaki widzi plan dnia i tygodnia i co poddani powinni zrobić. Nic zupełnie z tego nie wynika, a wydane zarządzenia nie muszą być wykonane. Ważne, żeby tam wtedy, o tej porze dnia być :))

<><>

W kuchni. Mąż w gajerze, przed otwartą lodówką. Ja z tyłu, kołysząc juniora na rękach).

  • Justyna co ja mam zjeść?
  • Nic nie ma. A właściwie wszystko jest, ale nie ma chleba. Kurier dziś przywiezie.
  • To co ja mam zjeść?
  • Zjedz Aktivię. Powinna być gdzieś w głębi.
  • Może mi coś tam wyreguluje…
  • Może.
  • Ale raczej nie. Aktivia działa tylko na kobiety…

(i do Mieszka, który z perspektywy moich rąk, obdarzał go cały czas usmiechem):

  • Nas mężczyzn to nie bierze! 🙂