–Chuck versus The Sensei
- Zobacz jaki fajny może być taki zlot klasowy!
- Amerykanie mają duży rozmach w takich sprawach.
- U nas pojawił by się problem kto ma coś takiego zorganizować.
- To raz, a poza tym od razu było by rozliczanie ile na tym ten ktoś zarobił.
- To fakt. Nie uważasz, że na taki zlot stawiają się tylko Ci co odnieśli sukces?
- Mnie coś innego frustruje. Oni wszyscy są młodsi ode mnie.
- Naprawdę o tym myślisz?
- W moim wieku była już ta laska z Fringów. I ile osiągnęła. A Ty jesteś starsza od niej i nieprzeszkadza Ci to?
- Jakoś nie.
Oglądamy tego Chucka i naprawdę go sobie chwalimy. Wczoraj aby przygotować się do wieczornego seansu pół dnia straciłam na robienie okularów 3D. Bo szykowałam się na odcinek Chuck versus Third Dimension. I nie udało mi się 😉 Folię miałam, niebieski marker też, ale nie miałam jak zrobić czerwonej szybki. Flamastra nie było, farbka była za mało przejrzysta, podobnie jak szminka…
Ale nie o tym. Podczas przyfilmowych pogawędek uświadomiłam sobie, że nie dociera do mnie upływ czasu. Rozsądek włącza raz na jakiś czas jazgotliwy wewnętrzny budzik, który krzyczy: Helloł!!! Zbliżasz się do 40stki i nic nie osiągnęłaś!! Ale mało przekonujacy jest ten głos. Że nie wzięłam ślubu z księciem? Jeszcze jeden jest wolny. Zresztą William to smutas, Harry wydaje mi się ciekawszy ;)) Że nie mam domu z basenem? Jeszcze mogę go mieć. Zabójcza kariera? Spoko, tylko ogarnę się z dziećmi! Mam nieustające wrażenie, że żadne drzwi nie są zamknięte… Może więc nadszedł czas by sobą potrząsnąć i coś ze sobą zrobić?
<><>
- Mamo…
- Tak Łuczku?
- Jak dziś przyjedziesz po mnie z Lilą, to nie nakładaj jej kapelusza.
- Dobrze.
- Niech kapelusz zostanie w samochodzie. I załóż jej opatrunek. Na ranę.
- Ok. A mówiłaś komuś co się stało Lili?
- Nie. Nikt nie chciał słuchać mojej historii.
Czyli jak nie chcą słuchać, to czas wytoczyć duże działo i po prostu pokazać ranną siostrę 😉 Wtedy historia Łucji będzie wysłuchana.
