Dane

Zaroiło się ostatnio wokół mnie od dzieci adoptowanych. Znajomy znajemego, później trochę dalsza sąsiadka, która w wieku lat 54 zdecydowała się na adopcję sześcioletniej panienki, no i koleżanka z podstawówki, która adoptowała dwuletnią dziewczynkę. O tej koleżance dowiedziałam sie dwa dni temu. I przypomniało mi się, że mignęła mi niedawno z wózkiem i nawet sobie pomyślałam, że niewiedziałam, że mają dziecko. A potem spojrzałam na nią (jechałam autem po Łucję) i doszłam do wniosku, że chyba to nie jej, tylko jakiejś sąsiadki czy coś, bo nie zauważyłam między nimi jakiejś takiej matkadziecko więzi. Jeszcze nie ma.

Po naszych ostatnich przygodach myślę sobie, że adopcja jest trudna. Przeskoczymy problem wchłonięcia dziecka do naszego życia. Chodzi o coś innego. O ile biologiczny rodzic ma to dziecko i ma, i może czasem wątpić W SIEBIE jako w rodzica, to nie widzi się za bardzo innego rozwiązania. Jestem jaki jestem, ale to moje dziecko. Nawaliłem, ale je kocham tak jak potrafię i spróbuję to mu jakoś wynagrodzić. I będę uważał bardziej. Natomiast w przypadku adopcji (to taka teoria, tak mi przyszło do głowy) rodzic może pomyśleć, że się nie sprawdził, że się nie nadaje i że się przeliczył ze swoimi predyspozycjami do bycia rodzicem. Wszystko oczywiście pod warunkiem, że ma tendencję do samobiczowania, jak ja 🙂

<><>

Z dziś poranka. Umyłam wczoraj Lili głowę. Dok mówiła coprawda, żeby nie myć, ale ona miała okropnie posklejane krwią strąki. Przemywałam to wodą utlenioną, ale cały czas było takie niedomyte, plus z fatalnym zapachem. Włosy były brudne, ostatnie dni były i są ciepłe, ona się dużo poci, więc zakleiłam ranę plastrem i używając kubeczka z wodą (nie prysznica) umyłam. Od razu lepiej się poczuła! 🙂

Na foto powyżej widać kawałek tego co się stało z opatrunkiem 😉 Lila nosi go jako opaskę 😉 Dobre i to. Jak zdejmujemy całkowicie to interesuje szwem, a tak jakoś o nim nie pamięta.  Łucja pokazuje jakiś „magiczny kamyczek” 🙂 Niżej Łucza w przedszkolu, obok swojej szafki. Już w kapciach. Są super i za rok też jej (IM) takie kupię!

I jeszcze Lila The Plumber w przedszkolu. Mówiłam już, że jej spadają wszystkie spodnie? I że co gorsza jej to WOGÓLE nie przeszkadza???