Modżajto i piniakolada

Namieszał nam nieźle w głowach ten Dan McDonald. No bo jak tu robić koktajle bez mixera? Krążyliśmy wokół tematu, krążyliśmy i w końcu decyzja zapadła. Mixer, a dokładnie mixer kielichowy pojawił się w naszym domu na początku tego weekendu 🙂 Ma trzy opcje mixowania: smoothie (czyli koktajle), ice i pulse do miksowania rzeczy trudniejszych. Zwieńcza go wielki szklany dzbanek, w którym świetnie widać jak wszystko staje się papką. No więc miksujemy!

  • I jak Justyna oceniasz mój zielony smoothie?
  • Dałeś za dużo wody i jest mało słodki.
  • Nieprawda! Jest w sam raz!
  • Słodycz dają banany i gruszki. A te banany były takie średnio dojrzałe…
  • Ale przynajmniej nie jest taki oleisty jak Twój koktajl!
  • No może rzeczywiście przesadziłam z siemieniem, ale oleje są potrzebne, by przyspieszyć wchłanianie witamin z owoców i warzyw!

To był sobotni poranek i my oparci o szafki w kuchni oceniający własne kompozycje 🙂 Potem poszło dalej…

  • Muszę podskoczyć do sklepu kupić lód w workach i miętę.
  • A po co?
  • Będę robił mohito.
  • No, wiesz co?! Mieliśmy robić koktajle, a Ty już drinki kombinujesz! Ja myślę, że nie to to chodzi w witaraniźmie! 😉
  • Nic nie wiesz, bo wchodziłaś na złe filmiki na youtubie.
  • Aha…
  • Pewno. Trzeba było wejść na Dan MacDonald vege party 😉 Ale Ty nie mogłaś bo Dan tylko mi dał hasło i prosił by nikomu nie mówić ;))

No więc dziś było grillowo 🙂 Namówiłam Diabla też na pina coladę i też było niezłe. Ah, no i mixer też się przydał :)) Ja oczywiście próbowałam oba mixy przed dolaniem rumu 🙂