Zły kocie, zabierz moją córkę do więzienia!

podsłuchane pod drzwiami łazienki. Peroruje Łucja 😉 Fragment zabawy szczoteczkami do zębów. Rozwiązanie frazy tkwi w we wzorkach na szczoteczkach. Diabli kupił dwie szczoteczki. Różową z pieskiem, i zieloną z kotkiem. Łucja złapała różową, a potem się zorientowała, że to piesek. A że ona chce z kotkiem. Ale Lila już nie chciała oddać. Więc Diabli wyłuszczył Łucji, że to nie piesek, a królik z takimi uszami. Zaakceptowała wyjaśnienie, ale na wszelki wypadek kotek na szczoteczce Lili jest czarnym charakterem wannowych przedstawień, podczas wieczornych kąpieli dziewczyn 🙂 Btw. element więzienia to z przedszkola.


Mam problem z jedzeniem Mieszka. Pomna tego jak było z dziewczynami chciałabym mu zacząć wprowadzać jakieś inne pokarmy, czemu zresztą przyklasnął pediatra. Dziewczyny wyjątkowo dobrze przybierały przez pierwsze 4 misiące, potem przez dwa kolejne było dużo słabiej, a w ciągu drugiego półrocza następował tak gwałtowny spadek  przyrostu wagi, że obie wylatywały z siatki centylowej. Nie chcę rezygnować z karmienia, ba nawet mi się zdaje, że tym razem może być dłużej niż rok, ale dobrze by było, żeby na obiad zjadł jakąś zupkę, drugie śniadanie poprawił jakąś kaszką, a na podwieczorek zjadł jabłuszko. Ale słuchajcie, nie chce jeść nic :/ Płacze i się rozżala. Na styczniówkach radzili spróbować innych słoiczków, no i wczoraj na obiad udało się przeforsować 1/4 marchewki z ziemniaczkami. Do sukcesu więc jeszcze daleko, chociaż fotelik do karmienia już wyciągnęłam…

Plus jedna fotowariacja na temat jedzenia (w roli głównej nowe śpiochy):

„Na tacy podano nowego człowieka