Śnieżny koniec MAJÓWKI ?

Wróciliśmy. Wypoczęłam. Rozleniwiłam się u rodziców tak bardzo, że ekscytowała mnie intryga w jakimś thrillerze pozostawionym przez cioteczne rodzeństwo na święta. Zostało mi 10 stron i nie wiem kiedy doczytam 🙂 Nie gotowałam, nie prałam i nie prasowałam. A lenia miałam takiego, że do zabranych materiałów nad którymi chciałam pracować nawet nie zajrzałam 😉

I chyba tego było mi trzeba! Było dużo spacerów i znalazło się miejsce na zapomniane uczucie: nudę.

I było jeszcze wesołe miasteczko, które przyjeżdża na dni miasta rowerów co roku…

Było więc skakanie po dmuchanym labiryncie i jazda w konwoju. Lila prowadziła, rozmawiając przy tym przez komórkę 😉 (JA TAK NIE ROBIĘ!!!) Potem odkryła klakson i trąbiła na potęgę 😉 Jak konwój stanął kolejna tura dzieci rzuciła się do ICH ciężarówki. Bo W NIEJ najlepsza zabawa 🙂

Była wata cukrowa i pop corn (sypany na głowę taty).

No i był mini rollercoster z ODWAŻNYYM tatinem :DDD

A teraz niech mi ktoś powie, co robi za oknem te BIAŁE COŚ na moim aucie????????