–Diabli
Lubię te moje dzieci w nowej bieliźnie. Nie powyciąganych rajstopkach, nie spranych podkoszulkach i nie dziedziczonych bodziakach. Dlatego też pierwsze kroki po przyjeździe do miasta rowerów skierowałam do (nie bójmy się tego słowa 😉 Tesco. Kupiłam mu dwa multipaki bodziaków ze smokami i tak mi się w nich podoba, że mogę go dosłownie co chwilę przebierać 🙂
Dziewczyny (pochwalę się btw. że Łucja przed chwilą rozwiązała krzyżówkę!) tymczasem męczą babcię o małe kotki. Byliśmy w Zamościu w knajpie, gdzie w podgrzewam akwarium były małe kurczaczki. Zresztą tak dobrane, by były tylko żółte (bo one przecież mogą być szare, albo brązowawe). I dziewczyny spędziły przy tym akwarium dłuuugie chwile… Więc przechodzą teraz fazę na małe zwierzątka…

I Mieszo porannie „oklepywany” przez babcię 😀

