Barokowe falbanki

  • Jak Ci się biegało Łuka?
  • Dobrze. Muszę rozpisać sobie plan treningowy.
  • Bo to najważniejsze.
  • Oczywiście. A czy ten lekarz ważył Mieszka?
  • Nie. To był gabinet ortopedyczny. Tam chyba nawet wagi nie było.
  • Ale mówisz, że będzie z niego koszykarz?
  • Nie wiadomo. Ja tam bym wolała nie. Koszykarze to mutanty.
  • Nieprawda! Są bardzo proporcjonalni!
  • Może i są. Powiedz mi lepiej co dalej robimy z tym marcowym budżetem.
  • Mówiłem Ci, żebyś zapisywała w excelu.
  • Gdzie ten excel, miał mi w kuchni stać?
  • Ja nie będę teraz tego przepisywał. Zresztą powinniśmy dalej zapisywać nasze wydatki.
  • Ale po co? Żebyś mógł mnie rozliczać, że sobie broszki kupiłam a ja Ciebie, że postawiłeś koleżankom z pracy modżajto na disco?
  • Mówiłaś, że nie jesteś zła.
  • No bo nie jestem. A propo wysokich, pamiętam jak na studiach tańczyłam w Hadesie z jednym wysokim długowłosym. Moja głowa była na wysokości jego splotu słonecznego.  I on tak z góry pochylił się do czubka mojej głowy i mówi: Czuję, że też używasz pantene do włosów
  • :)) No, co? Na studiach każdy bajer był dobry!

Dzisiejszy poranek

Kto powiedział, że chłopcom nie do twarzy w falbankach?!? 🙂 Mieszkules w śpiochach po siostrach. Uwielbiam go w falbankach! Jest wtedy taki arystokratyczny ;))

Łucza budzi się pierwsza. Lila ostatnia. Więc w dzisiejszej sesji środkowej siostry jej nie było.

Malowanie obrazka. W tle góra sportowej odzieży Diabla. Zaczął biegać, więc codziennie wieczorem przekopuje wszystko co będzie odpowiednie…