Mirror man

czyli Mieszko :), który akurat wszedł w fazę robienia tych samych min co osoba na którą patrzy… Więc jeśli strzelisz mega uśmiech możesz liczyć na bezzębnego szczerzuja z drugiej strony :))
Dwa dni temu odkryłam, że wolę warzywa niż owoce. Może na tym polega dorastanie, że przestaje się rozumieć dziecięce pragnienie truskawek? Jakby nie było, sałatki warzywne wywołują u mnie dużo większą ekscytację. Zrobiłam w poniedziałek gigantyczną michę sałatki jarzynowej… Ugotowałam gar warzyw w łupinkach, potem je obrałam, dodałam ogórka kiszonego, marynowane grzybki, majonez i jabłko (patent Lutki) i było pyszne… Pochłonęliśmy w półtora dnia. Czuję, że czas zabrać się za kolejną! 🙂

  • A dla mnie przyniesiesz lody?
  • Myślałam, że nie masz ochoty.
  • Mam.
  • Już niosę.
  • Czy to są te pyszne bakaliowe, które były ostatnio?
  • Nie. Waniliowe.
  • Oczywiście. Jak mi coś posmakuje to już tego nie dostanę.
  • Ty się ciesz, że nie kupiłyśmy truskawkowych. Robiłam zakupy z dziewczynkami i one chciały kupić truskawkowe dla tatusia!

L-O-G-A-N

Jakoś tak pod koniec listopada zabraliśmy się za wybieranie samochodu. Jeździliśmy, oglądaliśmy, przechodziliśmy przez wirtualne konfiguratory i wyliczaliśmy raty… Im dalej, tym było gorzej… W końcu TO powiedziałam:

  • Łukasz. Ja chcę Dacię.

Diabli podniósł rwetes. Że on też będzie tym samochodem jeździł i że pomysł jest fatalny. Ale ziarno zostało zasiane. Potem jeszcze się zmeilował z jakimś gostkiem z Tok FM, który prowadzi program o samochodach i ten mu Dacię polecił. Że jest solidna i nie jest gorsza od innych aut o podobnych parametrach.
A mi się spodobało posiadanie auta "niszowego". Poczułam się tak jakby niemalże miała kupić rzadkiego 20letniego Mustanga 😉 Że jestem wolna od uzależnienia markami i stawianie na czarne konie zawsze się opłaca.

  • Lilu, pojedziesz z mamą obejrzeć samochód?
  • Tak.
  • Bo wiesz, musimy kupić większe auto.
  • Tak. Może niebieskie?
  • To bardzo dobry pomysł. Niebieskie samochody są całkiem ładne.
  • Musimy mieć cztery samochody. 🙂
  • Dlaczego cztery??

Nieważne.
Jakby nie było na żywo, zapał mi opadł. To auto jest jednak trochę siermiężne :/ Obędę się bez czujników parkowania i welurowej tapicerki, do których już przywykłam. Przeboleję finezję deski rozdzielczej podobnej do niemieckich aut z lat ’80 i radio minimum. A marzenia o rozsuwanych drzwiach i dachu panoramicznym przesunę na kolejną pięciolatkę… Ale czy to dobry pomysł?

Ciąg dalszy auto dylematów nastąpi 😉

Czym pachnie wiosna?

Prawda, jakie prowokacyjne pytanie? Śniegi topnieją i brutalnie obnażają co pod nimi… Marzy mi się kraj myślący o przyrodzie i ekologii. Mój wkład minimum to trafianie do kosza na śmieci i minirecycling. Zbieram wszelkie papierzyska i raz w tygodniu wrzucam go do kubła na papier pod przedszkolem. Do segregujących dołączył też Diabli. On gromadzi szkło i plastiki. Każdy ma swoją siatę i regularnie wywala swoją część.

  • Łuka, chcę żebyśmy razem biegali.
  • Super. Ale co zrobimy z dziećmi?
  • Jak zasną, tak jak im się to zdarza ostatnio o 20stej, to możemy biegać.
  • Ale Ty nie masz butów.
  • To bez znaczenia.
  • To ma ogromne znaczenie! Chcesz się nabawić kontuzji na samym początku?!
  • Jak pobiegnę 2x to pomyślimy o butach.
  • A na razie możesz biegać w moich starych.
  • O! Na przykład! Jak to dobrze, że mamy podobną stopę! 🙂

I dont know what do they want, babe!

Niezły tekst na Manifie usłyszałam. Szłam w tym tłumie, a na chodnikach różni ludzie się nam przyglądali i czasem robili zdjęcia 🙂 Niektórzy się dołączali, inni z tłumu wychodzili i odbijali (było zimno, więc ci co z dziećmi skracali pochód).
W którymś momencie dołączyła polskoangielska para. I w tytule to co ona mu odpowiedziała 🙂 Nie wiem jakie było jego pytanie: What do they want? A może nawet: What do they want, babe?, ale był nieźle zakręcony, tym że w tej Europie Wschodniej tyle się egzotycznego dzieje :)) A potem ona zaczęła mu tłumaczyć treść transparentów: Dość wyzysku/Rewolucja jest kobietą/Mam prawo do aborcji, itd.

Czego tak naprawdę kobiety chcą?
Cóż… Kiedyś zakładałam, że co byśmy nie mówiły, w gruncie rzeczy chcemy tego samego: domek z białym płotkiem i dwie małe głowy wyglądające przez okna kombi.
I w sumie im dłużej o tym myślę, tym trafniejsza mi się wydaje ta recepta.
Elementy są oczywiście umowne:
Domek to własny kąt, biały płotek to bezpieczeństwo, dwie małe głowy to rodzina (niezależnie od jej liczebności), a kombi symbol pewnej zamożności.
Mając bazę, możemy się wspinać dalej w piramidzie Maslowa 😉 Możemy myśleć o samorealizacji  i nowych celach.
I tego nam życzę w naszym dniu, babeczki! :))

Macie jeszcze fotkę jednej małej kobietki. Której jedna z głównych potrzeb to potrzeba podobania się 🙂 Więc walczy co rano z tapirem, który przez noc powstaje… 😉

Rosną i już

Niektórzy być może pamiętają, że byłam zaangażowana w protest by sześciolatki nie szły do szkół. W grudniu okazało, że co tam sześciolatki! Zanosi się na to, że już pięciolatki pójdą. I że obejmie to nawet Łucję. Bo w przedszkolach nie ma miejsc, a szkoły pustoszeją. W ten sposób w tych pierwszych zrobiło by się miejsce, i jeśli tak jak u nas są trzy sale, to zajęły by ją dwie grupy trzylatków i jedna czterolatków.

Załamało mnie to. Walczyłam o sześciolatki, a pięcioletnia córka pójdzie do szkoły. A już widziałam, że obie chodzą do przedszkola, jedna wchodzi do jednej sali, druga do drugiej i jest super.
Decyzja leżała w gestii gminy. Wszystkie okoliczne się na to zdecydowały, chociażby dlatego, że na dziecko w szkole Państwo przeznacza większe środki, i jest to oczywista korzyść dla miast i powiatów.

U nas rada gminna zebrała się dzisiaj.
Łucja NIE idzie do szkoły! 🙂

Może, ale nie musi. Grupy pięciolatków będą utrzymane.  Wiadomość jest wspaniała 🙂
Nic już nie chcę z okazji jutrzejszego dnia kobiet 😉

<><>
  • Mamo, a kim będzie Mieszko jak dorośnie?
  • Nie wiem Łuczku. Może pilotem? A może będzie pracował w biurze tak jak tata? Będzie rano się elegancko ubierał w garnitur. A może policjantem?
  • A może będzie prowadził autobus?
  • Może tak.
  • I ja będę jego żoną. I będę gwiazdą.
  • Super. 🙂

Mieszko w mieszek i GO!

Godzina 10 rano. Diabli:

  • Musisz się pośpieszyć jak chcesz zdążyć.
  • Gdzie zdążyć?
  • Na Manifę.
  • Nigdzie nie idę! W nocy padał grad, jest biało i zimno.
  • Idź. Już się nastawiłem, że wszystkim powiem, że żona poszła na Manifę.


Godzina 11

  • Justyna, miałaś wczoraj odkurzyć w pokojach dzieci.
  • No, ale nie odkurzyłam.
  • To odkurz teraz.
  • Nie. Nie mam czasu…. Zresztą idę na Manifę.
  • Idziesz??! Nie zdążę Cię przygotować!
  • A jak Ty chcesz mnie przygotowywać?
  • Musisz mieć jakieś hasło. Coś w stylu: To moja wagina! Zaraz pogoolam, co to trzeba krzyczeć.
  • Lepiej mi powiedz, czy Mieszkowi lepiej założyć bluzę czy sweterek?
  • To Ty chcesz go ze sobą zabrać?! Oszalałaś!
  • Przecież go nie zostawię. Zresztą miałeś jechać na basen z dziewczynami. Wezmę sweterek.
  • Będzie mu zimno!
  • Włożę go w chustę i zapnę się kurtką. Nie zmarznie.


Godzina 11:30

  • Jadę.
  • Zostawisz te naczynia na stole?
  • Tak.
  • Mogłabyś je włożyć do zlewu.
  • Sam sobie włóż 🙂 I od dziś tak będziemy rozmawiać!

Miał rację, że zmarzniemy 🙂
Jak dostanę foty to updatuję :))

Z mężem porządki przy sobocie

  • Justyna, chcę żebyś opróżniła zlew.
  • Chciałam najpierw zamknąć górę.
  • A co tam jest do zamykania?
  • Łóżka trzeba pościelić i znieść brudne rzeczy do prania…
  • Nie przesadzaj. To może zaczekać. Zacznij od zlewu. Ja zabieram się za odkurzanie
  • Jak porównuję Uthera z Merlina i z Camelotu to…
  • Kogo?!!?
  • Ojca Artura! Odkurzaj dalej!!!

Czas jakiś później skończył. Przeżył "ujeżdżanie" odkurzacza przez Lilę i chyba zrozumiał, dlaczego odkurzane jest rzadko…

  • Łuki, a może ja pójdę jutro na Manifę?
  • Idź.
  • Myślisz?
  • Ja uważam, że to mężczyźni są dyskryminowani w Polsce.
  • Może powinieneś iść w antymarszu?
  • I skandować? "Feministki! To faszy stki!" 
  • Tam się skanduje?
  • Nie. Ale może powinnaś nieść jakiś transparent?
  • No, ja też się nie czuję ciemiężona. Ale podoba mi się idea wspólnego spaceru. Pójdziesz ze mną?
  • Nie bo tam tylko geje idą.
  • To pasujesz.
  • Mógłbym krzyczeć… [oszczędzę Wam cytatu]
  • Mógłbyś.
  • Idź sama. Dziewczyny zostaną ze mną.
  • No to jak będzie ładna pogoda to z Mieszkiem pójdziemy 🙂

Zasłodzenie

Wczorajszy słodki dzień skończył się wizytą listonosza też ze słodką paczką. Dotarły w końcu marcepanowe figurki ze "Świata Marcepanu". Szło długo, bo były robione dopiero po złożeniu zamówienia. Ale dzięki temu mają być świeże aż przez 4 miesiące :D. Strona była brytyjska, ale marcepan był robiony w, i wysyłany z Italii. Diabla ubawiła paczka… Że tylko Włosi mogą przykleić tyle znaczków, zamiast podpisać umowę z pocztą. A ja nie mam śmiałości by rozpakować te małe paczuszki… Zdradzę Wam później po co mi one 😉


Rozmowa z mężem popracowym buszującym w necie. "Trudna" rozmowa…

  • Wiesz Łuki, dzisiaj na spacerze spotkałyśmy pieska. Szedł z nami i Lila się go nie bała. Wydaje mi się, że jeśli kiedyś dojdzie nam pies w domu to w ten sposób. Co Ty na to?
  • Małysz skończył karierę. Co mówiłaś?
  • Nic. Skończyłam Merlina i żeby pozostać w klimacie Camelotu, zaczęłam serial Camelot.
  • Super. Oglądaj sobie.
  • Ale właśnie dopiero był pilot, a serial rusza w kwietniu.
  • Mhm…
  • I chcę żebyśmy oglądali razem, bo niezły. Agent Benford jest tym razem Merlinem.
  • Mhm… Co mówiłaś?

Chrust czy faworki?

Leżałam sobie wieczorem w wannie i doszłam do wniosku, że się sobie nie podobam. Nie jest tak źle jak w tej akcji, którą kiedyś urządziła gazeta, o tym jak zrujnowane jest ciało po ciąży (bo nie uważam, że musi być zrujnowane), ale pozostawia wiele do życzenia. Jest ta ciemna krecha, od pępka w dół, która ma zniknąć, jest trochę za dużo fałd na brzuchu i zdecydowanie za duży biust. Połóg się skończył, natura z większością problemu sobie poradziła, a z resztą muszę powalczyć sama!
Tym niemniej jednak, ponieważ nie uważam, że to problem masy, lecz ujędrnienia… dzisiejsze święto obchodzę 🙂

By kupić pączki pojechałam do mojej ulubionej cukierni. Taka dobra jest atmosfera w tym dniu w cukierniach. Wszyscy wychodzą z wielkimi paczkami i z szelmowskim uśmiechem. Nikt nie kupuje mniej niż 5 pączków. Ile kupiłam ja się nie przyznam, ale myślę, że jeść będziemy jeszcze przez dwa dni.. Rodzajów pączków jest dużo, wszystkie pięknie pachną i zachęcająco wyglądają. Przede mną kupował dowcipny 45 latek:

  • To może niech będzie 30 sztuk.
  • Wszystkich rodzajów po równo?
  • Hmmm… Może niech wszystkie będą z ajerkoniaczkiem 😀

Gdy doszło do mnie wzięłam też paczkę tych ciastek, które u mnie w domu nazywa się chrust, a u Diabla faworki. Dziewczyny siedzą i jedzą. W końcu Łucja żołądek od kilku dni szykowała…

Dziś już z domu nie wychodzę, chociaż pogoda piękna

Mieszko zanosi się na radosnego faceta. Dużo się śmieje, choć czasem nie bardzo wie, w którą cześć ciała celować. I śmieje się np. patrząc na moją grzywkę (ja mu dam nabijać się z matki!).

Na skutek różnych okoliczności udałam się z trójką do sklepu. Rzec bym chciała okoliczności przyrody niepowtarzalnych, ale powtarzać się będą na pewno. Łucja w supermarkecie ostatni raz była latem i nagle okazało się, że to pozbawione potrzeb dziecko, które na urodziny chce 5 bloków, potrzeby jednak ma. I zapomniane jajko z niespodzianką i małe soczki, i wafle ryżowe, i książeczki do kolorowania. Równolegle Lila oblizywała wózek sklepowy. Gdy w końcu trochę wzmocniłam przekaz, że NIE WOLNO (podnosząc głos) ruszyła do kas…. na czworaka. 🙂 Ale przetrwałyśmy. Najważniejsze, że uśmiechnięty Mieszko jak przystało na znudzonego faceta zakupy przespał i nie dołączył do sióstr z pomysłami 🙂

Nie odwdzięczyłam mu się prawidłowo, bo dziś dzień szczepień. Morze łez, zatopiło mojego małego dzielnego mężczyznę. Łucja śpiewała mu kojące piosenki, a Lila zaanimowała resztę przychodni przewracając te wielkie tekturowe postacie lekarzy, które z pewnością kojarzycie 🙂
 

<><>

Dym przy kąpieli 😉 Mieszko zadowolony leży na przewijaku. Dziewczyny chwilę wcześniej wbiły palce w krem i teraz awanturują się z tymi palcami uniesionymi do góry. Łucja do Lili i Lila do Łucji:

  • Ja posmaruję Mieszkowi siusiaczka!
  • Nie! Ja!!! Ja posmaruję!!!

Diabli mruczy:

  • Trzeba to nagrać, bo za 15 lat żadne nie uwierzy.