
(Ta wielka góra, rzucająca cień to oczywiście Diabli 😉
<><>
Przemknęło mi przed urodzinami Lili, żeby kupić dziewczynom globus… Dobrze się stało, że wyleciało mi to z głowy, bo w sumie nie wiadomo gdzie można by to było postawić. Ale ponieważ goście byli uprzedzeni, że impreza będzie w stylu afrykańskim, jednym z prezentów była książka podróżnicza z mapą Afryki z tyłu. I dziewczyny są dość mocno tą mapą zainteresowane.
To taka mapa dla dzieci. Są na niej narysowane zwierzątka i najważniejsze budowle, plus kilka postaci z różnych plemion. I wymyśliłam, że kolejna fototapeta to może być wielka mapa świata. Tylko fajnie było by zrobić taką wersję dziecinną (narazie). Właśnie żeby były te piramidy i świątynie Inków, wieża Eiflla i Statua Wolności, Indianie i Eskimosi. Muszę tylko taki obrazek znaleźć i w czerwcu jak będziemy robić Mieszkową przeprowadzkę do pokoju dziewczyn to można by nakleić!
<><<>><>
Domowy Sherlock Holmes, czyli Łucja, nieustaje w poszukiwaniach karty od tiwi:
Niedziela:
- Wiesz, mamo wydaje mi się, że tata nas oszukuje.
- Dlaczego?
- Bo jak on ogląda mecze?
Wtorek:
- Tata zgubił kartę do telewizora w biurze.
- Skąd wiesz, Łuczku?
- Bo się go o to pytałam. :))
