rrrranne rrresorrry

Diabli miał swoją kolekcję resoraków. Obitych i zniszczonych do granic możliwości. Bezwartościowe i bezcenne… Przechowywał je w kartonowym pudle swoich kawalerskich skarbów. Chwilę przed poczęciem Mieszka powiedział:

  • Powinienem je oddać jakiemuś chłopcu.

Zapytałam:

  • Po co? Łucja ostatnio mówiła, że nie  ma ani jednego samochodu.

I w ten sposób dziewczyny stały się posiadaczkami nastu małych samochodzików :) Bawią się nimi inaczej niż mali chłopcy…

  • Mamo…
  • Słucham?
  • Możesz mi dać jakiś krem?
  • Może być taki specjalny krem dla dzieci?
  • Nie. Ja Ci pokaże który.
Biegiem do łazienki do szuflady z moimi kremami:
  • Ten.
  • Nie… Kiciu, ten nie… To jest na cellulitis. Do ud.
  • To ten!
  • Ten też nie… To jest do dekoltu… Wiesz, jak chcesz dam Ci krem o zapachu malin. Do rąk. Może być?
  • Tak

Chwilę później zainteresowałam się po co on był. Dziewczyny siedzą na podłodze w bawialni i smarują samochodziki. Łucja tłumaczy:

  • On był ranny! :))