Obiegowa opinia głosi, że wyż stanu wojennego te efekt przerw w dostawach prądu, godziny policyjnej i ogólnej nudy. Nuda to zresztą ponoć sprawca też innych mini–wyżów. Jak np. dwugodzinna przerwa w transmisji mistrzostw w Monachium (1974).
I otóż słuchajcie: odkryłam, że NIE ;))
I otóż słuchajcie: odkryłam, że NIE ;))
Wypełniliśmy wczoraj pita. Dobrze nam się wydawało, że 2010 to był słaby rok. W stosunku do 2009 zarobiliśmy 20 procent mniej… Czuliśmy to. Nie zanosiło się na egzotyczne podróże czy szaleństwa sklepowe, więc intuicyjnie zrobiliśmy sobie dziecko 🙂 No bo skoro i tak nic nie mogliśmy zrobić i rok zanosił się na zamrożony to ciąża nic nie komplikowała.
Ha!!! Czyli boom dzieciowy, który ostatnio się zaczął to nie efekt tego, że pokolenie wyżu wchodzi w fazę prokreacji, czy też trendów narzucanych przez amerykańskich celebrytów, ale skutek kryzysu!
I w ten sposób po raz kolejny rozgryzłam system 😀
