- Łukasz. Ja chcę Dacię.
Diabli podniósł rwetes. Że on też będzie tym samochodem jeździł i że pomysł jest fatalny. Ale ziarno zostało zasiane. Potem jeszcze się zmeilował z jakimś gostkiem z Tok FM, który prowadzi program o samochodach i ten mu Dacię polecił. Że jest solidna i nie jest gorsza od innych aut o podobnych parametrach.
A mi się spodobało posiadanie auta "niszowego". Poczułam się tak jakby niemalże miała kupić rzadkiego 20–letniego Mustanga 😉 Że jestem wolna od uzależnienia markami i stawianie na czarne konie zawsze się opłaca.
- Lilu, pojedziesz z mamą obejrzeć samochód?
- Tak.
- Bo wiesz, musimy kupić większe auto.
- Tak. Może niebieskie?
- To bardzo dobry pomysł. Niebieskie samochody są całkiem ładne.
- Musimy mieć cztery samochody. 🙂
- Dlaczego cztery??
Nieważne.
Jakby nie było na żywo, zapał mi opadł. To auto jest jednak trochę siermiężne Obędę się bez czujników parkowania i welurowej tapicerki, do których już przywykłam. Przeboleję finezję deski rozdzielczej podobnej do niemieckich aut z lat ’80 i radio minimum. A marzenia o rozsuwanych drzwiach i dachu panoramicznym przesunę na kolejną pięciolatkę… Ale czy to dobry pomysł?
Ciąg dalszy auto dylematów nastąpi 😉
