I dont know what do they want, babe!

Niezły tekst na Manifie usłyszałam. Szłam w tym tłumie, a na chodnikach różni ludzie się nam przyglądali i czasem robili zdjęcia 🙂 Niektórzy się dołączali, inni z tłumu wychodzili i odbijali (było zimno, więc ci co z dziećmi skracali pochód).
W którymś momencie dołączyła polskoangielska para. I w tytule to co ona mu odpowiedziała 🙂 Nie wiem jakie było jego pytanie: What do they want? A może nawet: What do they want, babe?, ale był nieźle zakręcony, tym że w tej Europie Wschodniej tyle się egzotycznego dzieje :)) A potem ona zaczęła mu tłumaczyć treść transparentów: Dość wyzysku/Rewolucja jest kobietą/Mam prawo do aborcji, itd.

Czego tak naprawdę kobiety chcą?
Cóż… Kiedyś zakładałam, że co byśmy nie mówiły, w gruncie rzeczy chcemy tego samego: domek z białym płotkiem i dwie małe głowy wyglądające przez okna kombi.
I w sumie im dłużej o tym myślę, tym trafniejsza mi się wydaje ta recepta.
Elementy są oczywiście umowne:
Domek to własny kąt, biały płotek to bezpieczeństwo, dwie małe głowy to rodzina (niezależnie od jej liczebności), a kombi symbol pewnej zamożności.
Mając bazę, możemy się wspinać dalej w piramidzie Maslowa 😉 Możemy myśleć o samorealizacji  i nowych celach.
I tego nam życzę w naszym dniu, babeczki! :))

Macie jeszcze fotkę jednej małej kobietki. Której jedna z głównych potrzeb to potrzeba podobania się 🙂 Więc walczy co rano z tapirem, który przez noc powstaje… 😉