Niektórzy być może pamiętają, że byłam zaangażowana w protest by sześciolatki nie szły do szkół. W grudniu okazało, że co tam sześciolatki! Zanosi się na to, że już pięciolatki pójdą. I że obejmie to nawet Łucję. Bo w przedszkolach nie ma miejsc, a szkoły pustoszeją. W ten sposób w tych pierwszych zrobiło by się miejsce, i jeśli tak jak u nas są trzy sale, to zajęły by ją dwie grupy trzylatków i jedna czterolatków.
Załamało mnie to. Walczyłam o sześciolatki, a pięcioletnia córka pójdzie do szkoły. A już widziałam, że obie chodzą do przedszkola, jedna wchodzi do jednej sali, druga do drugiej i jest super.
Decyzja leżała w gestii gminy. Wszystkie okoliczne się na to zdecydowały, chociażby dlatego, że na dziecko w szkole Państwo przeznacza większe środki, i jest to oczywista korzyść dla miast i powiatów.
U nas rada gminna zebrała się dzisiaj.
Łucja NIE idzie do szkoły! 🙂
Może, ale nie musi. Grupy pięciolatków będą utrzymane. Wiadomość jest wspaniała 🙂
Nic już nie chcę z okazji jutrzejszego dnia kobiet 😉
<><>
- Mamo, a kim będzie Mieszko jak dorośnie?
- Nie wiem Łuczku. Może pilotem? A może będzie pracował w biurze tak jak tata? Będzie rano się elegancko ubierał w garnitur. A może policjantem?
- A może będzie prowadził autobus?
- Może tak.
- I ja będę jego żoną. I będę gwiazdą.
- Super. 🙂
