
Słyszeliście kiedyś o dzieciach, które wkładają śrubokręt w kontakt? To Lila. Lila potrafi włączyć mikser, suszarkę i depilator. Umie też powyciągać kabelki z komputera w sklepie.
Do jej ostatnich osiągnięć można zaliczyć wykąpanie moich pędzli w sedesie, wrzucenie plastikowych magnesów do elektrycznego (nierozkręcalnego) piecyka i zaparkowanie sztućców w pełnym nocniku. Maże długopisami po ścianach i gasi światło w łazience, jak ktoś tam jest. Regularnie też dobiera się do moich kosmetyków i próbuje się malować. Ale oczywiście nie robi tego w złej wierze 😉 Wszystko wynika z potrzeby porządkowania. Jak maże po ścianie, to tylko po to, żeby móc chwilę później czyścić to chusteczką do pupy. A jak włącza suszarkę, to po to by wysuszyć mi włosy…
Dlaczego Diana Ross?
Bo mają identyczne włosy, chociaż w różnych kolorach. Smaruję to w kąpieli jakimiś maskami do włosów, ale i tak wychodzi takie rozczesane afro…
Niedługo nasza Dajana kończy trzy lata… Czas pomyśleć o przyjęciu urodzinowym!
Dlaczego Diana Ross?
Bo mają identyczne włosy, chociaż w różnych kolorach. Smaruję to w kąpieli jakimiś maskami do włosów, ale i tak wychodzi takie rozczesane afro…
Niedługo nasza Dajana kończy trzy lata… Czas pomyśleć o przyjęciu urodzinowym!
<><>
Rano w łazience. Ja i mój wierny obserwator:
- Co to za kulka? Wygląda jak lody.
- To dezodorant Lilu. To pod pachę. Moje.
- Też chcę.
- Masz… Nie liż tego!!! To pod PA–CHĘ!!
