Jak będę miała 100 lat, pojadę do Paryża i zostanę muszkieterką

– Łucja

Tata poszedł z córkami do dentysty. Kontrola miała być w listopadzie, ale jakoś nie mogli się zebrać, więc dopiero widoczne dwie dziury w zębach Łucji zmotywowały do wizyty. Nasza pani dok, miała jakieś odległe odległe terminy, więc poszli do pierwszej wolnej. Po wizycie zadzwonił:

  • My już po.
  • Super. Jak poszło?
  • Zgadnij w ile osób siedzieliśmy na fotelu?
  • Z asystentką czy bez?
  • Bez.
  • To w trójkę. Ale dlaczego?
  • Bo najpierw miała być Łucja, ale Lila zaczęła ryczeć, więc była pierwsza.
  • I jak?
  • Najpierw było trudno, ale potem jak się uspokoiła.
  • Ale nie musiałeś płacić więcej z tytułu "trudny pacjent"?
  • Nie.
  • To dobrze.
  • Dostaliśmy nowy fotel. Taki na którym zupełnie nikt przed nami nie siedział. I jak lekarz robiła zęby Łucji to Lila odkryła, że to świetna zjeżdżalnia.
  • Ona tak w tej dolnej części zjeżdżała?
  • Tak. Kojarzysz tę folię, która zabezpiecza dół fotela przed brudnymi butami?
  • Tak.
  • Lila ją zerwała. Wchodziła na górę i zjeżdżała. Raz na jakiś czas zaglądała Łucji do buzi i zjeżdżała znowu.
  • To nieźle. A jak zęby?
  • Łucja dwa do zrobienia i dziś był pierwszy, a Lila jeden – kolejnym razem zrobią obie.
  • A ta nowa dok?
  • Ta nasza była lepsza. Ta też dobra, ale na pierwszym miejscu stawia zrobienie zęba. Łucja jest bardzo dzielna. Ja ją trzymałem i ona tak się napinała, ale nawet nie pisnęła.
  • Fakt. Ona jest bardzo dzielna.
  • Lila wybrała sobie bransoletkę, a Łucja serduszko. A teraz jedziemy do Maca 🙂

A w Macu okazało się, że akurat Hello Kitty w zestawach :)))