Chustujemy

Noszenie w chuście ma dużo zalet. Przychodzi moment, kiedy małe nie chce być same. Jak się je położy to wyje. Można wtedy nosić te 5 kilo przerzucone na ręku, albo wsadzić to w chustę. Mając wolne dwie ręce można rozbijać kotlety, ucierać marchewę na sałatkę, rozwieszać pranie i nastawiać kolejne, odstawiać koszyk na szafę oraz wkładać worek na śmieci do kubła.
Nie widzę zastosowania na spacerach, ale w domu chusta się przydaje. Nie wierzę w te wszystkie prawdy, że chustowane się szybciej rozwijają i są inteligentniejsze, ale z całą pewnością Mieszko lubi być noszony, uspokaja go to i usypia. Ja czuję się trochę jak… w ciąży, nosząc tego kloca z przodu, ale ogólnie jest to wygodne.

Mam dużo wątpliwości. Czy dobrze go układam, czy dobrze zawiązuję (motam) i czy moja postawa jest prawidłowa. Jeśli wszystko jest ok, to jaką chustę mam kupić (ta jest raczej krótka), jeśli chcę by Diabli się nią objął. Więc zapisałam się na warsztaty chustowe. Wiem, że bez sensu, że dopiero przy trzecim 🙂 ale potrzebuję tej wiedzy 🙂

<><>
  • Justyna, jak się wstawia tu zdjęcia?
  • A gdzie wstawiasz? Na facebooka?
  • Tak.
  • Nie wiem. Jak możesz w ogóle o to pytać! W erze Face-a powinno się to wiedzieć! 🙂
  • Wiem… Ależ jest piękny ten mój syn… 🙂