Przed finałowym odcinkiem

Mój brat zawsze się zachwycał "Vabankiem". Że w polskich filmach jak mamy kadr ze starym samochodem, możemy zobaczyć tylko fragment tylnego błotnika. I więcej auta nie ma. Podczas kiedy w amerykańskich, szczególnie mega produkcjach, te same rekwizyty przewijają się w kółko. Nie mówiąc już o statystach, którzy w jednej scenie giną, a w drugiej pojawiają się znowu.

Nie jestem jakimś szczególnie uważnym widzem, ale taki rodzaj chałtury mi przeszkadza. Dlatego też dobrze ogląda mi się Fringe. Serial to inna para kaloszy, bo fani mogą się przez lata zżywać z bohaterami, ale tym bardziej warto dbałość o szczegóły docenić.
Mamy np w jednej scenie II sezonu tablicę. Jest na niej napis. Bohaterowie obok niej przebiegają. Wykonanie anagramu z napisu daje wskazówkę, która zdradza ciekawostkę przydatną pod koniec III sezonu!
Albo tzw.obserwatorzy – bohaterowie w kapeluszach, którzy czasem się pojawiają. Są wśród fanów serialu osoby, które zajmują się ich wyszukiwaniem. W ostatnim odcinku jeden z nich był widoczny przez chwilę tyłem…
Fajne, nie? Coś trochę jak gra komputerowa, tylko, że z bardziej zagadkowym scenariuszem… Dobrze, że będą kręcić IV sezon! 🙂

<>><<>
  • A może mój wnuczek chce ze mną porozmawiać?
  • No przecież cały czas "mówi".
  • A uśmiecha się do Ciebie?
  • Nie. Coraz bardziej mam wrażenie, że to był tylko grymas. Do Łukasza i dziewczyn mu się to częściej zdarza.
  • No jasne. Kto by się uśmiechał do stołówki? 🙂