Brat zadzwonił ze spaceru z psami. To długie pogawędki są. Obrabiamy rodziców, planujemy wakacje i rozmawiamy o serialach. Młody idzie przez las i raz po raz przebiega jakieś zwierzę.
- O, właśnie sarna pobiegła. Rafa, do mnie!!! A jak tam Lilusia?
- Ma gluta. Takiego jak to tylko ona potrafi mieć. Że jak rozetrze rękawem to ma go i na czole i na policzkach.
- Znam tego gluta.
- No właśnie. Bawiły się tak, że miała leżeć na podłodze w kuchni, pod ich stolikiem. Bo to dach jest. Nie wiem czego.
- A teraz co robią?
- Oglądają telewizję. Przed chwilą patrzyliśmy na Travel. Wiesz, że przeciętny turysta zostawia w Vegas 500 $? To sporo.
- Bo ja wiem, czy sporo… Pamiętaj o tych wielkich przegranych.
- Fakt, one też się do średniej liczą…
- Właśnie dziki biegną! Ale ich dużo!
- Dziki?
- Całe stado. Aż pięć! To może być rodzina. Z trójką młodych.
- Ale na Ciebie biegną?
- Nie, uciekają. Rafa, do mnie!!! Ty nie jesteś dzikiem!
- Masz jakieś drzewo obok na które mógłbyś się wspiąć jakby co?
- Nie mam. Nie dałbym rady. Uciec też nie mam szans, bo za szybko biegną.
Na szczęście nie trzeba było tego sprawdzać 🙂 A dziewczyny skończyły oglądać Barbie Muszkieterki (btw. to świetny przykład, jak można pokazać walkę tak, aby się podobała dziewczynkom) i też poszliśmy wszyscy na spacer! 🙂
