40 minut spaceru

Brat zadzwonił ze spaceru z psami. To długie pogawędki są. Obrabiamy rodziców, planujemy wakacje i rozmawiamy o serialach. Młody idzie przez las i raz po raz przebiega jakieś zwierzę.

  • O, właśnie sarna pobiegła. Rafa, do mnie!!! A jak tam Lilusia?
  • Ma gluta. Takiego jak to tylko ona potrafi mieć. Że jak rozetrze rękawem to ma go i na czole i na policzkach.
  • Znam tego gluta.
  • No właśnie. Bawiły się tak, że miała leżeć na podłodze w kuchni, pod ich stolikiem. Bo to dach jest. Nie wiem czego.
  • A teraz co robią?
  • Oglądają telewizję. Przed chwilą patrzyliśmy na Travel. Wiesz, że przeciętny turysta zostawia w Vegas 500 $? To sporo. 
  • Bo ja wiem, czy sporo… Pamiętaj o tych wielkich przegranych.
  • Fakt, one też się do średniej liczą…
  • Właśnie dziki biegną! Ale ich dużo!
  • Dziki?
  • Całe stado. Aż pięć! To może być rodzina. Z trójką młodych.
  • Ale na Ciebie biegną?
  • Nie, uciekają.  Rafa, do mnie!!! Ty nie jesteś dzikiem!
  • Masz jakieś drzewo obok na które mógłbyś się wspiąć jakby co?
  • Nie mam. Nie dałbym rady. Uciec też nie mam szans, bo za szybko biegną.

Na szczęście nie trzeba było tego sprawdzać 🙂 A dziewczyny skończyły oglądać Barbie Muszkieterki (btw. to świetny przykład, jak można pokazać walkę tak, aby się podobała dziewczynkom) i też poszliśmy wszyscy na spacer! 🙂