Byłam z Mieszkiem na takiej mini-kontroli. Wszystko w porządku. Bardzo fajna pani doktór powiedziała: Ale pani fajnie. Zazdroszczę. Nie dziecka, bo mam. Już dorosłego. Ale tego momentu teraz. Strasznie!
Przypomniało mi się, że jak urodziła się Łucja rożne osoby składały mi gratulacje i życzenia. Pamiętam jedne, które dostałam od mamy innej dziewczynki:
"Gratuluję i…zazdroszczę!" Pomyślałam wtedy: Czego?!? To ja jej zazdroszczę. Jej córa miała półtora roku. I wydawało mi się, że ona to ma luz. A ja po pachy w tym karmieniu, pieluchach i łzach.
Już wiem o co im chodzi 🙂 Mamy teraz z tym Mieszkulcem nasze 5 minut. Tylko nasze. Moje i jego. Nieporównywalne z żadnym późniejszym okresem. Też sobie zazdroszczę 🙂
<><<>><>
Właśnie kupiłam dziewczynom rajstopy. Łucja ma po mnie dar do robienia dziur w palcach, a Lila ze wszystkich powyrastała. Nosiłam się z zamiarem przeczekania do lata w tym co mają (bo to jeszcze ze dwa miesiące rajstop),ale Diabli kazał zamówić. Bo wiszą im w kroku i wyrabiają sobie złe nawyki podczas biegania 😉 Mieszkulcowi też przy okazji wzięłam. Z Zygzakiem 🙂
