– Walt, wiecie skąd
Lila ostatnio nam się zrobiła problematyczna. Marudzi, budzi się w nocy, dużo płacze, robi awantury i w ogóle jak nie Lila. Diabli wczoraj ją zdiagnozował: "wydaje mi się, że Lila czuje się zdetronizowana". I chyba bingo! Łucja już przechodziła pojawienie się młodszego rodzeństwa, czyli jest oswojona, ale Lila zawsze była naszym maluchem. Więc uruchomiliśmy program większego zainteresowania Lilą.
Nawet wdrożyliśmy w to Łucję 😉 Mam akurat robotę i nijak nie mogę jej do południa zrobić, bo Lila stoi obok i buczy. Więc dziś Łucza po prostu nie poszła do przedszkola. Kupiłam 3 bloki do malowania i nagle mam mnóstwo czasu, bo panny się sobą zajęły.
Nawet wdrożyliśmy w to Łucję 😉 Mam akurat robotę i nijak nie mogę jej do południa zrobić, bo Lila stoi obok i buczy. Więc dziś Łucza po prostu nie poszła do przedszkola. Kupiłam 3 bloki do malowania i nagle mam mnóstwo czasu, bo panny się sobą zajęły.
Z wczoraj wieczór:
- Wiesz, nasze córki robią te same błędy językowe co ja.
- To fatalnie.
- Tak, ale posłuchaj: wchodziłam do przedszkola po Łucję. I Lila utknęła przed plakatem na drzwiach wejściowych. Tym o balu. I pyta się mnie: Co tu pisze? Więc jej tłumaczę, że bal, i Łucja i ciągnę do środka. A w środku otwierają się pierwsze drzwi i widzę, że idzie Cyprian z mamą…
- Która to mama Cypriana?
- Ta ładna blondynka.
- Nie lubię takich chudych.
- Ty się jej chyba podobasz. Ona tak patrzy teraz, że ja mam małego bobasa…
- Mogę jej zrobić.
- Mhm. No i słuchaj. Wychodzą, a ten mały też utknął przy plakacie. I pyta się: Co tu jest napisane?
- Widzisz?! Musisz uważać jak mówisz. A co robił dziś nasz syn?
- Spał.
- Cały dzień?
- No, większość.
- Może mógłby w nocy? A nie w dzień…!
- Kiedyś musi odespać.
- A czy do kogoś się uśmiechnął?
- Na razie tylko do moich cycków.
