Babcine poduchy

Znaika przyznała mi Creativ Blogera 🙂 Zgodnie z zasadami mam Wam podać teraz pięć rzeczy, których JESZCZE 😉 o mnie nie wiecie 🙂 Kilka dni myślałam i wymyśliłam cztery. A potem przyszła mi do głowy piąta, która zupełnie nie pasowała do beztroskich pozostałych. Więc pomyślałam, że napiszę tylko o niej.

Hmm… Brakuje mi czasem mojej babci. Dziadków też, ale tej jednej babci bardziej… Babcia bardzo ważną postacią naszego dzieciństwa i jak przystało na prawdziwą, książkową niemalże, babcię nigdy niczego od nas nie wymagała. Tacy jacy byliśmy byliśmy wspaniali. Wakacje spędzane w mieście chrząszcza zawsze były cudowne. A jej dom, może dlatego, że z rodzicami mieliśmy sporo przeprowadzek, kojarzę jako dom dzieciństwa i dom rodzinny. Co zresztą wyłazi  snach. Babci już nie ma od prawie 17 lat i nie wiadomo ile miała by teraz energii i cierpliwości, ale jak o niej myślę, to pamiętam ją jako człowieka który kochał dzieci. I bardzo żałuję, że nie miała okazji poznać moich.

<><><>

Z cyklu Nocne Roszady:
Lila między nami. Mam ochotę przytulić się do męża, więc ją biorę i przenoszę. Przytulam się. Diabli się zrywa:

  • Gdzie jest Lila?
  • Jaka Lila?
  • Była tu!
  • Nie, nie  było.
  • Była!
  • Wyniosłam.
  • Aha. To dobrze. Przestraszyłem się 🙂

I foto. Prawie idealne, gdyby nie te papierki na stopach Lili :/ Btw. kolejne z moich ulubionych poduszek. Te nazywam "babcine" 😉