A co?! Ta-Co!

Na jednym zaprzyjaźnionym blogu, którego właścicielka jest akurat teraz na porodówce 😉 przeczytałam bardzo dobre noworoczne życzenie… Co miesiąc kupować sobie coś do domu. Nawet jeśli ma to być coś niedużego! Na miesiąc luty postanowiłam kupić tacę.

Po co nam taca?
Czyżbyśmy jadali śniadania w łóżku?!

Śniadania nie, aaaale kolacje tak. Ostatnio udało nam się przesunąć porę usypiania dzieci o godzinę do tyłu, więc tego biesiadowania zrobiło się jeszcze więcej. Zasiadamy do oglądania seriali i jemy. Różne. Sałatki szopskie (jako, że warzywa są paskudne o tej porze roku, odgniewałam się na mojego pana z ekskluzywnego warzywnika i znowu mamy pysznie), lody (ostatnio królują bakaliowe i sernikowe), kanapeczki z mielonymi z obiadu, gotowany na mleku ryż (ja), pieczone jabłuszka (tyż ja) oraz popijamy to herbatą koperkową i winem zagryzanym krakersami (wiadomo kto co). No, a żeby nie kursować tam i spowrotem kuchnia– sypialnia donosimy to na tacy :)Tyle, że tacę mam ciężką i ciemną. A zamarzyła mi się lekka i jasna. Taką też znalazłam. Oczywiście nie spojrzałam na wymiar, zakładając, że jest podobna. Więc jak dziś przyszła to okazało się, że na 20×30 to ja co najwyżej pucharki z lodami zmieszczę i herbatę :/ Hmm… Będę wiedzieć na przyszłość żeby patrzeć na rozmiar! :))

  • Zobacz jak oni paskudnie ich na ten Watykan nałożyli!
  • Mi się wydaje, że V to jest po prostu serial niskobudżetowy.
  • Bo nie widziałeś Merlina.
  • No nie… Nic mi się po tym Fringu nie podoba.
  • To może coś innego obejrzymy?
  • Housa?
  • Ostatni odcinek był fatalny. Może to nowe: Lights out?
  • To o bokserze?
  • Tak.
  • Spróbujmy.
  • (chwilę później leci, zagajam:) Strasznie mieć taki zawód jak bokser.
  • Takie brutalne walki zdarzają się bardzo rzadko.
  • To chyba będzie coś takiego jak Breaking Bad
  • Chyba tak. Przyniesiesz mi jeszcze wina? 🙂

Kolory

  • Łukasz czy my musimy znowu sport oglądać?
  • Tak.
  • Czekaj, czekaj!!! Ja wiem kto to gra! Legia z Cracowią!
  • Zgadza się.
  • Dobra jestem? I zielona to Cracovia!
  • Byłaś dobra. Byłaś. 🙂
<><>

I korzystając z tego, że nareszcie mam jasno w łazience 🙂 foty pokąpielowe 🙂

Grasz w zielone?

Pamiętacie taką grę? Trzeba było mieć na sobie coś zielonego. Ten kto nie miał przegrywał. Ale jaka była kara sobie nie przypomnę 🙂 Hasło bardziej mi się ze Słonimskim kojarzyło, ale jak zgooglałam temat, to okazało się, że pytanie o zielone, jest obecnie pytaniem o zioło…
Marząc o wiośnie przypomniałam sobie jeszcze jedną rzecz. Forum Ornitologów. Zaglądam tam, żeby się dowiedzieć, czy bociany już lecą nad Eljatem w stronę Polski. Plus zobaczyć co słychać w topiku Przyloty :))

Poza tym mam lekkiego doła. Imprezy w domu kiedy ma się takiego malucha to kieski pomysł. Nie wiesz w co ręce włożyć, a i tak co chwila znikasz bo to małe a to głodne, a to zestresowane. Więc padam na nos 😦

Jak łatwo jest kłamać

Lutka miała marzenie, żeby zobaczyć świadectwo z czerwonym paskiem. Zadręczała nas mnie i Małego tym całe dzieciństwo. W końcu brat, jako ten lepszy i zdolniejszy, się sprężył i takowe przyniósł. W myśl zasady: zobacz, bo więcej nie będzie. I rzeczywiście wyczynu już nie powtórzył.
Jak student napchany wiedzą psychologiczno-pedagogiczną lubiłam mamuśce to wypominać. Że stopnie są bez znaczenia, że to nie one gwarantują sukces w życiu, a inteligencja emocjonalna, która jest odpowiedzialna za kreatywność i nieszablonowość, co trochę "olimpiadowe IQ" wyklucza.

Tym niemniej jednak jak dostałam ocenę semestralną Łucji z angielskiego bardzo się ucieszyłam. Normalnie genialna! 🙂 Pomyślałam, że się muszę napatrzeć, bo to różnie może być… I wykrakałam. Wczoraj przydybyła mnie logopeda, żeby porozmawiać o spadku zainteresowań Łucji zajęciami 🙂 Że Łucja jest smutna, że nic nie opowiada, a opowiadała np. o braciszku ( a teraz zapytana co u Mieszka mówi tylko, że fajnie) że nie chce się uśmiechać, a jak ćwiczyły s, to trzeba się uśmiechać, że na początku miała taki niespotykany jak na dziecko zapał, a teraz go nie ma i czy coś się wydarzyło.

Ha! Wiedziałam! Ona nie lubi być poprawiana! Starała się bo liczyła na sukces, a tutaj cały czas ją poprawiają. Tak mi się wydawało, bo we wtorki kiedy są zajęcia nie chce chodzić do przedszkola.
Sama obwiniana twierdzi, że zajęcia są za długie i ją znudziły.

Jakby nie było stojąc przed obliczem nauczyciela skłamałam 🙂 Intuicyjnie, spontanicznie i bez zastanawiania. Tak samo jak robi to miliony rodziców rozmawiający z wychowawcami swoich dzieci.

  • Tak ładnie ćwiczyła, a teraz jej się nie chce. Czy coś się stało?
  • Ona przeżywa pojawienie się braciszka.

🙂 I wiem już teraz, że w szkole też będę dla niej kłamała. A z logopedą pomyślimy. Łucza już w sumie ładnie mówi. Diabli uważa, że trzeba jej zrobić miesiąc przerwy, albo przynajmniej przenieść do zajęć grupowych!

Jak będę miała 100 lat, pojadę do Paryża i zostanę muszkieterką

– Łucja

Tata poszedł z córkami do dentysty. Kontrola miała być w listopadzie, ale jakoś nie mogli się zebrać, więc dopiero widoczne dwie dziury w zębach Łucji zmotywowały do wizyty. Nasza pani dok, miała jakieś odległe odległe terminy, więc poszli do pierwszej wolnej. Po wizycie zadzwonił:

  • My już po.
  • Super. Jak poszło?
  • Zgadnij w ile osób siedzieliśmy na fotelu?
  • Z asystentką czy bez?
  • Bez.
  • To w trójkę. Ale dlaczego?
  • Bo najpierw miała być Łucja, ale Lila zaczęła ryczeć, więc była pierwsza.
  • I jak?
  • Najpierw było trudno, ale potem jak się uspokoiła.
  • Ale nie musiałeś płacić więcej z tytułu "trudny pacjent"?
  • Nie.
  • To dobrze.
  • Dostaliśmy nowy fotel. Taki na którym zupełnie nikt przed nami nie siedział. I jak lekarz robiła zęby Łucji to Lila odkryła, że to świetna zjeżdżalnia.
  • Ona tak w tej dolnej części zjeżdżała?
  • Tak. Kojarzysz tę folię, która zabezpiecza dół fotela przed brudnymi butami?
  • Tak.
  • Lila ją zerwała. Wchodziła na górę i zjeżdżała. Raz na jakiś czas zaglądała Łucji do buzi i zjeżdżała znowu.
  • To nieźle. A jak zęby?
  • Łucja dwa do zrobienia i dziś był pierwszy, a Lila jeden – kolejnym razem zrobią obie.
  • A ta nowa dok?
  • Ta nasza była lepsza. Ta też dobra, ale na pierwszym miejscu stawia zrobienie zęba. Łucja jest bardzo dzielna. Ja ją trzymałem i ona tak się napinała, ale nawet nie pisnęła.
  • Fakt. Ona jest bardzo dzielna.
  • Lila wybrała sobie bransoletkę, a Łucja serduszko. A teraz jedziemy do Maca 🙂

A w Macu okazało się, że akurat Hello Kitty w zestawach :)))

Chustujemy

Noszenie w chuście ma dużo zalet. Przychodzi moment, kiedy małe nie chce być same. Jak się je położy to wyje. Można wtedy nosić te 5 kilo przerzucone na ręku, albo wsadzić to w chustę. Mając wolne dwie ręce można rozbijać kotlety, ucierać marchewę na sałatkę, rozwieszać pranie i nastawiać kolejne, odstawiać koszyk na szafę oraz wkładać worek na śmieci do kubła.
Nie widzę zastosowania na spacerach, ale w domu chusta się przydaje. Nie wierzę w te wszystkie prawdy, że chustowane się szybciej rozwijają i są inteligentniejsze, ale z całą pewnością Mieszko lubi być noszony, uspokaja go to i usypia. Ja czuję się trochę jak… w ciąży, nosząc tego kloca z przodu, ale ogólnie jest to wygodne.

Mam dużo wątpliwości. Czy dobrze go układam, czy dobrze zawiązuję (motam) i czy moja postawa jest prawidłowa. Jeśli wszystko jest ok, to jaką chustę mam kupić (ta jest raczej krótka), jeśli chcę by Diabli się nią objął. Więc zapisałam się na warsztaty chustowe. Wiem, że bez sensu, że dopiero przy trzecim 🙂 ale potrzebuję tej wiedzy 🙂

<><>
  • Justyna, jak się wstawia tu zdjęcia?
  • A gdzie wstawiasz? Na facebooka?
  • Tak.
  • Nie wiem. Jak możesz w ogóle o to pytać! W erze Face-a powinno się to wiedzieć! 🙂
  • Wiem… Ależ jest piękny ten mój syn… 🙂

Po Fringach, w trakcie Californication

  • Justyna, chciałabyś, żebym wyglądał jak Hank Moody? (Californication)
  • Niespecjalnie.
  • A jak Peter Bishop? (Fringe)
  • Żaden z nich mi się nie podoba.
  • A który Ci się podoba?
  • Tata wokalistki. (był na blipie w ubiegłym tygodniu)
  • A ten… Chciałbym umieć tak pięknie mówić jak Peter Bishop. Tak jak to powiedział tej starszej babce, że miała wyjątkowe szczęście, że przez 40 lat była z kimś kogo kochała.
  • Ale Ty umiesz pięknie mówić. Pamiętam jakie piękne sms-y mi kiedyś pisałeś.
  • To sms-y. Mówienie to coś innego. Chciałbym też, żebyśmy się tak nie kłócili.
  • Bo jesteś nieznośny jak śpisz w dzień. Jak się obudzisz to Ci się nic nie podoba.
  • Powinniśmy się bardziej starać. Ja wiem, że droga z górki jest łatwiejsza niż budowanie i droga pod górę… :)) I jak?
  • Dobre :))

I pośmialiśmy się z tej pięknej gadki 😀

Wszystkiego najlepszego w Twoim dniu, mój piękny mężu!
Jesteś moim mężczyzną zagadką i moim wspaniałym prezentem od losu! 😀

"Tyle kobiet wokół Ciebie,

Czeka tylko na skinienie"

Jak to śpiewa Natalia Kukulska, 😉 więc tym bardziej doceniam, że wybrałeś mnie! 😀 Zdradzę Ci dziś, że stosując przez lata zasadę: Rozśmieszyć kobietę to ją zdobyć, cały czas jesteś moim Nr 001… Tak, że żaden super-bohater nie jest Ci w stanie zagrozić!!!!  Btw. jak tam im się przyglądam, to wolałabym chyba Petera. Bo młodszy, choć Twój rówieśnik… 😉

Przed finałowym odcinkiem

Mój brat zawsze się zachwycał "Vabankiem". Że w polskich filmach jak mamy kadr ze starym samochodem, możemy zobaczyć tylko fragment tylnego błotnika. I więcej auta nie ma. Podczas kiedy w amerykańskich, szczególnie mega produkcjach, te same rekwizyty przewijają się w kółko. Nie mówiąc już o statystach, którzy w jednej scenie giną, a w drugiej pojawiają się znowu.

Nie jestem jakimś szczególnie uważnym widzem, ale taki rodzaj chałtury mi przeszkadza. Dlatego też dobrze ogląda mi się Fringe. Serial to inna para kaloszy, bo fani mogą się przez lata zżywać z bohaterami, ale tym bardziej warto dbałość o szczegóły docenić.
Mamy np w jednej scenie II sezonu tablicę. Jest na niej napis. Bohaterowie obok niej przebiegają. Wykonanie anagramu z napisu daje wskazówkę, która zdradza ciekawostkę przydatną pod koniec III sezonu!
Albo tzw.obserwatorzy – bohaterowie w kapeluszach, którzy czasem się pojawiają. Są wśród fanów serialu osoby, które zajmują się ich wyszukiwaniem. W ostatnim odcinku jeden z nich był widoczny przez chwilę tyłem…
Fajne, nie? Coś trochę jak gra komputerowa, tylko, że z bardziej zagadkowym scenariuszem… Dobrze, że będą kręcić IV sezon! 🙂

<>><<>
  • A może mój wnuczek chce ze mną porozmawiać?
  • No przecież cały czas "mówi".
  • A uśmiecha się do Ciebie?
  • Nie. Coraz bardziej mam wrażenie, że to był tylko grymas. Do Łukasza i dziewczyn mu się to częściej zdarza.
  • No jasne. Kto by się uśmiechał do stołówki? 🙂

40 minut spaceru

Brat zadzwonił ze spaceru z psami. To długie pogawędki są. Obrabiamy rodziców, planujemy wakacje i rozmawiamy o serialach. Młody idzie przez las i raz po raz przebiega jakieś zwierzę.

  • O, właśnie sarna pobiegła. Rafa, do mnie!!! A jak tam Lilusia?
  • Ma gluta. Takiego jak to tylko ona potrafi mieć. Że jak rozetrze rękawem to ma go i na czole i na policzkach.
  • Znam tego gluta.
  • No właśnie. Bawiły się tak, że miała leżeć na podłodze w kuchni, pod ich stolikiem. Bo to dach jest. Nie wiem czego.
  • A teraz co robią?
  • Oglądają telewizję. Przed chwilą patrzyliśmy na Travel. Wiesz, że przeciętny turysta zostawia w Vegas 500 $? To sporo. 
  • Bo ja wiem, czy sporo… Pamiętaj o tych wielkich przegranych.
  • Fakt, one też się do średniej liczą…
  • Właśnie dziki biegną! Ale ich dużo!
  • Dziki?
  • Całe stado. Aż pięć! To może być rodzina. Z trójką młodych.
  • Ale na Ciebie biegną?
  • Nie, uciekają.  Rafa, do mnie!!! Ty nie jesteś dzikiem!
  • Masz jakieś drzewo obok na które mógłbyś się wspiąć jakby co?
  • Nie mam. Nie dałbym rady. Uciec też nie mam szans, bo za szybko biegną.

Na szczęście nie trzeba było tego sprawdzać 🙂 A dziewczyny skończyły oglądać Barbie Muszkieterki (btw. to świetny przykład, jak można pokazać walkę tak, aby się podobała dziewczynkom) i też poszliśmy wszyscy na spacer! 🙂

Zazdroszczę tego momentu

Byłam z Mieszkiem na takiej mini-kontroli. Wszystko w porządku. Bardzo fajna pani doktór powiedziała: Ale pani fajnie. Zazdroszczę. Nie dziecka, bo mam. Już dorosłego. Ale tego momentu teraz. Strasznie!

Przypomniało mi się, że jak urodziła się Łucja rożne osoby składały mi gratulacje i życzenia. Pamiętam jedne, które dostałam od mamy innej dziewczynki:
"Gratuluję i…zazdroszczę!" Pomyślałam wtedy: Czego?!? To ja jej zazdroszczę. Jej córa miała półtora roku. I wydawało mi się, że ona to ma luz. A ja po pachy w tym karmieniu, pieluchach i łzach.

Już wiem o co im chodzi 🙂 Mamy teraz z tym Mieszkulcem nasze 5 minut. Tylko nasze. Moje i jego. Nieporównywalne z żadnym późniejszym okresem. Też sobie zazdroszczę 🙂


<><<>><>

Właśnie kupiłam dziewczynom rajstopy. Łucja ma po mnie dar do robienia dziur w palcach, a Lila ze wszystkich powyrastała. Nosiłam się z zamiarem przeczekania do lata w tym co mają (bo to jeszcze  ze dwa miesiące rajstop),ale Diabli kazał zamówić. Bo wiszą im w kroku i wyrabiają sobie złe nawyki podczas biegania 😉 Mieszkulcowi też przy okazji wzięłam. Z Zygzakiem 🙂