- Matko, czemu jesteś smutna?
- Marzy mi się Lila, przegląd w ASO.
- Możesz to zrobić… jak chcesz być bankrutem.
- W sumie to już nim jestem.
Pojechałam rano do mojego zwykłego warszatatu, bo mi ta kontrolka silnika sen spędza z powiek. Mam przyjechać w środę i zostawić im auto na cały dzień, a do tego czasu nic nie wiem. Wszędzie teraz tłumy! Chciałam Mieszka zapisać do fryzjera, bo przez tą grzywę on NIC nie widzi, ale TEŻ nie ma miejsc. I najwyżej po świętach z nim pójdę, bo MOŻE będzie luźniej, zanim zacznie się WIELKIE szykowanie na Sylwestra… Wrzuciłam listy do skrzynki i odebrałam z księgarni książkę dla kolegi Lilki, która była OTWIERANA (bo to widać kiedy książką jest NIGDY nie otwierana), a gość, który mnie obsługiwał chciał o niej pogadać, bo to bardzo ciekawy i NIEZNANY temat, także Trzecia Rzesza na Haju to ta część historii, który fascynuje wszystkich 😀
Światełka, które kupiłam na choinkę są na baterie solarną (bzdura całkowita, bo to się NIE naładuje tak, żeby świecić!), w sklepie arabskim zamówiłam przyprawy, bo nam się pokończyły i przy okazji wzięłam melasę z morwy dla dziadka pod choinkę. Dziś mam jeszcze Wigilię pracową, więc zanim wyjdę muszę nakarmić towarzystwo, CZYLI obiad powinien być WCZEŚNIEJ. Za to w warsztacie JUŻ mają choinkę i pewnie nawet NIE z solarnymi lampkami! Ładna, nie?




















