światełka i migotanie

  • Matko, czemu jesteś smutna?
  • Marzy mi się Lila, przegląd w ASO.
  • Możesz to zrobić… jak chcesz być bankrutem.
  • W sumie to już nim jestem.

Pojechałam rano do mojego zwykłego warszatatu, bo mi ta kontrolka silnika sen spędza z powiek. Mam przyjechać w środę i zostawić im auto na cały dzień, a do tego czasu nic nie wiem. Wszędzie teraz tłumy! Chciałam Mieszka zapisać do fryzjera, bo przez tą grzywę on NIC nie widzi, ale TEŻ nie ma miejsc. I najwyżej po świętach z nim pójdę, bo MOŻE będzie luźniej, zanim zacznie się WIELKIE szykowanie na Sylwestra… Wrzuciłam listy do skrzynki i odebrałam z księgarni książkę dla kolegi Lilki, która była OTWIERANA (bo to widać kiedy książką jest NIGDY nie otwierana), a gość, który mnie obsługiwał chciał o niej pogadać, bo to bardzo ciekawy i NIEZNANY temat, także Trzecia Rzesza na Haju to ta część historii, który fascynuje wszystkich 😀

Światełka, które kupiłam na choinkę są na baterie solarną (bzdura całkowita, bo to się NIE naładuje tak, żeby świecić!), w sklepie arabskim zamówiłam przyprawy, bo nam się pokończyły i przy okazji wzięłam melasę z morwy dla dziadka pod choinkę. Dziś mam jeszcze Wigilię pracową, więc zanim wyjdę muszę nakarmić towarzystwo, CZYLI obiad powinien być WCZEŚNIEJ. Za to w warsztacie JUŻ mają choinkę i pewnie nawet NIE z solarnymi lampkami! Ładna, nie?

pasztety (w sumie to chyba próba przed świętami?)

Kartki zrobione! Jest progress, bo to pierwszy rok, kiedy ja NIC nie pomagałam. Nic nie wyrównywałam, nic nie docinałam i NIC nie próbowałam rozplanowywać. Usłyszałam za to: A co TY nic nie robisz? 🙂 A JA: patrzyłam! Także jestem z ekipy bardzo dumna!

Za to dziś zrobiłam kiksa. Znaczy się przez roztargnienie zrobiłam niewyobrażalnie głupi i duży błąd i jestem bezdennie na siebie zła. Najchętniej bym się jakoś ukarała, ale nie wiem jak… Dzień jednak leciał, więc zrobiłam dwa pasztety z fasoli (namoczyłam za dużo, więc dlatego powstały dwa: z pieczonymi burakami, oregano i jabłkiem oraz z pieczoną pietruszką, smażoną cebulą i majerankiem). Lecz gniótł mnie ten gniew na siebie i NIE mijał, więc rozstawiłam choinkę. Jest piękna i krzywa. I od razu humor mi się poprawił, że mam w domu takie cudo!

  • Mamo, miałam dziś sprawdzian i było pytanie, na którym prawie cała klasa poległa. Zadam Ci je, ale nie odpowiadaj. Wyznawcy jakiej religii mieszkają na ziemiach przesiedlonych w okolicach dzisiejszego Podlasia? Protestanci, luteranie, zwolennicy judaizmu czy islamu? Główne ośrodki są w Białymstoku, Bohonikach i Kruszynianach.
  • I co Ty napisałaś, Łucja?
  • Islamu. A Mati napisał judaizm. Także miało sens, że nas tam ciągle ciągałaś.
  • Bardzo jestem dumna!

Zapytaliśmy Lilkę i RÓWNIEŻ wiedziała, bo „ciągle im pokazywałam, że ZOBACZCIE one tu chodzą w burkach i nikogo to nie szokuje”, a także Mieszka, który TAKŻE wiedział!

  • Skąd wiedziałeś synu?
  • Bo tam był meczet. A jak meczet to islam.

Choinka: obok auta i w aucie (deska rozdzielcza)

Mamy choinkę! Odstawiłam rano Łucję do szkoły i pomyślałam: TERAZ. I rzeczywiście w sklepie było pusto, więc zaparkowałam pod samym wejście i nie musiałam wybranej choiny tachać! Chciałam tak tradycyjnie: najbardziej krzywą jaka jest w sklepie, ale po prostu wzięłam pierwszą zapakowaną. ZOBACZYMY w domu jaki ma kształt! Ale obiecałam już jej, że będzie najpiękniejszą choinką na świecie i że będziemy ją podziwiać!

Niżej kolejny set książek, tym razem pod choinkowych. Tym razem w zestawie pojawia się książka kucharska, bo taką Lilka chce pod choinkę (dokładnie wybrała dwie, a z nich ja wybrałam tę) i żeby było śmieszniej ksiażkę kucharską dostanie też Łucja od Matiego (!), są Legendy Latte, czyli COŚ dla mnie (opowiadania fantasy?), Duchy Zimowej Nocy – opowiadania grozy pisane przez klasyków (Mieszko) ORAZ druga część książki na którą bardzo czekała Łucja (Nigdy nie gasną). Zamówiłam już kalendarze, lecz żeby nie było tak idealnie, w aucie zapaliła mi się kontrolka silnika… Mam więc tam już prawdziwą dyskotekę z tych kontrolek :/

Ostatnie fotki do kalendarza dla dziadków

  • Lil, jak było w szkole?
  • Dobrze. Na polskim pisaliśmy rozprawkę. Chyba dobrze mi poszło. Ważne jest żeby była objętościowa, bo na maturze musi być określona ilość znaków i jak jest za mało to sprawdzający musi liczyć słowa, a to zawsze denerwuje. Ja potrafię pisać, żeby było długo.
  • Świetnie.
  • Tylko wszyscy brali jakiś taki temat, gdzie trzeba było napisać o patriotyźmie w Stepach Akermańskich, a tam jedno zdanie o tym jest. I cała masa osób ściągała, bo na telefonach odpalili sobie czat GPT.
  • Głupie. Muszą się tego nauczyć do matury.
  • Najlepszy był jeden gość, który źle wpisał nazwę bo napisał o stepach AKIrmańskich, a to zupełnie inny utwór. Jego autorem jest Taras Szewczenko i wszyscy kumple się z niego cały dzień śmiali, że jest Taras Szewczenko.
  • Straszne! Ściągać okazuje się, TEŻ trzeba potrafić! To ten sam mądrala co powiedział, że Mickiewicz tworzył w czasach nazistowskich?
  • Nie. Inny.
  • Bardzo trudne zadanie ma Twoja polonistka! Lil, tak z innej beczki. Napisałaś tacie co chcesz dostać pod choinkę?
  • Nie. Bo nic nie chcę.
  • Może jakieś perfumy? Ciągle je wąchasz. Tylko wyślij tacie kilka propozycji i może jakąś małą buteleczkę dostaniesz?
  • Nie wiem… W sumie to najbardziej mnie kręci psychologia perfum…

odwilż (wiadomka, święta coraz bliżej)

Wjechała mi pensja, więc SZYBKO, zanim wejdę w stan rozpaczy, że GDY zapłacę ZUS to już nic mi nie zostanie, zaczęłam myśleć o feriach! Za wcześnie je mamy je w tym roku, bo już na początku stycznia, więc człowiek nawet nie zdąży złapać oddechu po świętach… Mieszko kaszle – to efekt wyprawy na trampoliny z kolegami, gdzie jeden PRZYJACIEL na niego kaszlał. Męskie zabawy są jednak dziwne i dziś młody siedzi w domu. ZA TO zrobiliśmy Trzech Króli na szkolny kiermasz! Muszą coś przynieść i nie mogą to być w tym roku kartki. Zestaw do robienia tych postaci miałam z zakupów, sprzed lat dziewięciu, w brytyjskim wysyłkowym sklepie z rękodziełem dla dzieci. Zestaw był extra: elementy filcowe tworzące twarze i stroje były samoprzylepne, podobnie jak oczy. Wszystko było idealnie przycięte i przygotowane (wraz z wypełnieniem!). Były nawet wielkie plastikowe (tępe) igły, do przeszywania nadziurkowanych krawędzi! Idea takich craft-owych zabawek jest taka, że w momencie gdy dorośli się uwijają w swoich sprawach (np. szykowaniu do świąt) młodszych można posadzić do czegoś takiego. Mogą być koło nas, przy kuchennym stole, ale robią samodzielnie. Młody jest bardzo dumny ze swojego dzieła i tak myślę, że do końca jego edukacji początkowej JESZCZE kilka tych kiermaszy będzie, więc może powinnam zamówić jakieś inne zestawy, żeby mógł kolejne przedmioty wykonać?

A poza tym poniedziałek! Jutro mam teleporadę, bo chcę skierowanie na okresowe badania – już raz je brałam, ale nie widzę ich w systemie, więc albo się zbugowało, ale lekarz nie kliknął czegoś tam by ono mi się u mnie pojawiło. Mam też w tym tygodniu Wigilię pracową, która mnie dość stresuje, ale wszyscy i wszędzie na święta to przechodzą… Koniecznie powinnam też zamówić kalendarze dla dziadków!

handlowa

Jakiś taki niekulturalny nam ten grudzień na razie wychodzi, ale ciągle w biegu… Dziś wieczorem ruszyliśmy nawet z Mieszkiem (i z Bibi) do pobliskiego kościoła, gdzie miał być koncert chóru, lecz gdy dotarliśmy ludzie JUŻ wychodzili 😦 Za to dotarłam z Lilką do sklepu gdzie kupiliśmy KOLEJNE skrzety, które to będą dla dziadków pod choinkę. Dostali już rok temu, ale Lutka coś ostatnio narzekała, że NIE ma skrzata (MA!), więc pomyślałam, że po prostu dostaną jeszcze jednego, bo para to zawsze LEPSZY zestaw!

Plus mamy gorący temat studiów Łucji, które to będą za półtora roku wybierane, ale panna zaskoczyła mnie ostatnio swoim wyborem i dopiero dziś ochłonęłam na tyle, żeby uznać, że to też dobry pomysł. Powiem Wam, że gadałam o tym wczoraj z dziadkami, że tak naprawdę to zły system, że oni wybierają CO chcą robić JUŻ w podstawówce (no bo muszą wybrać rozszerzenia w szkole średniej), bo wtedy jeszcze NIC nie wiedzą. Lilka np. żaliła się ostatnio, że żałuje, że nie rozszerza chemii, bo ją to ciekawi, lecz nie lubiła pani w podstawówce i nie pomyślała, że chciałaby w tym kierunku iść. A teraz czuje, że dałoby to jej dużo większe możliwości.

Choinki w pokojach dzieci SĄ i znaczki na kartki TEŻ już wydrukowane!

  • Mamo, może z okazji świąt posprzątasz w aucie?
  • Jaki świetny pomysł Łucja! A może Ty posprzątasz? To kubki po TWOICH kawusiach są wszędzie.

LECZ stanęliśmy na szlabanie, który opadł na dłuuugie minuty, więc ZBIOROWO posprzątaliśmy w aucie! A jechaliśmy do dziadków, bo okazuje się, że u dziadków BYŁ Mikołaj i coś tam dla wnuków zostawił! Dostało towarzystwo po książce i sweterku świątecznym (wszyscy lubią, wszyscy noszą), nakarmiono nas i zjedliśmy również ciasto, które przywieźliśmy MY. Jak wracam z biegania, to w jednej piekarni sprzedają takie orkiszowe cudo z miodem i TYM razem wzięłam DWA. Pierwsze zjedliśmy jeszcze w domu (na śniadanie), no a drugim podzieliśmy się z dziadkami! 🙂

Pokażę Wam fotkę od Diabla z Hamburga. On szedł na jakieś spotkanie i wszędzie – NAWET w tej niegrzecznej dzielnicy miasta, dekoracje JUŻ są świąteczne! 😀

A na grudzień LAMPA [praktycznie identyczna jak poprzednia]

Do kompletu katastrof doszła zepsuta klamka w aucie. NIE będę się tym martwić, bo to trzecia zima, kiedy się psuje i latem jakoś magicznie się naprawia. Teraz trzeba tylko pamiętać, żeby zamykając drzwi nie odstawała bo inaczej się NIE zamkną. Oraz sąsiad, który ma trzech uroczych synów napisał mi, że mi żarówka sie przepaliła. PEWNEGO razu to naprawię!

Za to mam już lampę! Był z nią duży problem bo wszędzie teraz są takie na trzech nogach, lub metalowym słupku. A ja ani nie chciałam metalu w sypialni, ani trzech nóg, bo ja koło łóżka mam stosiki książek i by mi to przeszkadzało… I Lila znalazła mi gdzie TAKIE są i mam. Nie jest idealna, bo to jakiś jasny jesion, a ja w sypialni mam ciemne meble, LECZ latem w ogródku pokryję ją jakimś woskim lub bejcą.

  • Mamo, musimy pomyśleć o tym prezencie na Mikołajki dla tego gościa, którego wylosowałam.
  • Wiesz Lila, że uważam szkolne Mikołajki za totalną bzdurę.
  • Wiem. Książka?
  • A co tego gościa interesuje? Wiemy coś o nim?
  • Nerd. Lubi historię. Ostatnio kupił sobie bluzę Supreme w jakimś dropie i sprzedał za 2x tyle.
  • Uuuuu, nieźle.
  • Jakbym miała NA taką bluzę też mogłabym tak zrobić.
  • ALE nie masz, lecz możesz mu dać w prezencie swój numer rachunku. Dasz mu możliwość czynienia dobra i uszczęśliwienia Ciebie 😀

Żarcik oczywiście, przekopaliśmy rankingi książek historycznych i zamówiłyśmy dla niego „Trzecią Rzeszę na haju”, czyli historię o narkotykach w faszystowskich Niemczech. Sama chętnie bym to przeczytała!

miejskie dziecko

Szłam wczoraj rano na spacer i patrzyłam, że sąsiedzi mają bagażnik poklejony tą mocną srebrną taśmą… Spojrzałam i założyłam, że może zderzak podtrzymują w TAKI sposób? „Prowizorka” to drugie imię każdego Polaka, więc czemu nie? A potem skadś tam wracałam i ona jechała za mną i ten bagażnik się JEJ otworzył. I gdy wieczorem szłam to na aucie było JESZCZE więcej taśmy! Ubawiło mnie to, ale pod koniec roku WSZYSTKO się psuje. Te reklamy z kupowaniem kuchenki i pralki to PRAWDA, bo domowe sprzęty ogarnia destrukcyjna histeria. O gofrownicy wiecie, dziadkom rozpadł się komputer, a ja wczoraj przed snem straciłam LAMPĘ w pokoju. Ona mrugała już wcześniej i NIE łatwo było ją zapalić, lecz tym razem włącznik się po prostu ROZSYPAŁ (elementy się porozpadały). Mam więc tylko górne światło, przy którym NIE poczytam i STRASZNIE mnie irytuje! Za to przyszły zamówienia z Alika z 11.11 i mam nowy ŚWIĄTECZNY kejsik! 🙂

  • Lil, gdzie Ty te szczury widziałaś?
  • Koło koszyka.
  • Nie bałaś się ich? Duże były? Masz jakieś zdjęcie?
  • Takie mniejsze niż Miaustra. A zdjęcia nie mam, bo ludzie na przystanku kazali mi, żebym się od nich odsunęła. Ale one były urocze!

W grudniu chodzę na farsy

-Znajoma na spacerze z psami

Rozmawiałyśmy o prezentach, czy wszyscy zadowoleni i co kto dostał i ona powiedziała, że zawsze kupuje mężowi bilet do teatru, a że bilet jest dla dwóch osób, to wybiera to na co sama ma ochotę 🙂 Lubię te jej historie. Podoba mi sie jak żyją: z rozmachem, ale takim dobrym rozmachem! Zazdroszczę!

Jak byłyśmy wczoraj na tej kontroli to ortopeda pokazał nam filmik. Ja zapytałam czy panna może na łyżwach, a on na to wyjął telefon. Najpierw pokazał zdjęcie po operacji i powiedział do Łucji: To mój pacjent. Bardziej go uszkodziliśmy niż Ciebie, bo operowaliśmy odcinek lędźwiowy i cały dół ma usztywniony. A potem włączył filmik z tik-toka. Koncert, hałas, chaos i nagle przestrzeń pod sceną robi się pusta. Proszę popatrzeć na tego gościa bez koszulki. To filmik sprzed tygodnia. W tłumie pogujących jedna pół naga sylwetka wysuwa się na środek tego koła i robi… salto. Przeżył, nic mu nie jest. Ale lepiej jednak TAK nie robić. Na łyżwy może. Rollercoaster też. Ale warto zachować umiar i nie ryzykować niepotrzebnie. Tak oczywiście NIE zamierzamy. Łucja wie, że mostków już nie zrobi, salt tym bardziej i do ekstrymalnych rzeczy ma ją NIE ciągnąć. To nie będzie trudne, bo te moje dzieci mają wysoki poziom lęku i śmiałyśmy się potem, że Lilka TAK sie bała ZAGROŻEŃ jako dziecko, że babka od sensoryki kazała jej nauczyć się skakać z jednego stopnia. Bo panna stawała przed schodami w dół i odpalała w głowie wizualizacje „CO może się zdarzyć jak skoczy z tej przepaści?”, więc błyskawicznie łapała poręcz lub ścianę, żeby ZASEKUROWAĆ ten NIEBEZPIECZNY manewr…

Chcę dziś wyciągnąć trochę świątecznych gadżetów, bo gdy w nocy roznosiłam paczuszki po pokojach to olśniło mnie, że ZAWSZE je pod małymi choineczkami zostawiałam, a TYM razem jeszcze nie wyciągnięte ze schowka! Podziemna kolejka wygląda ślicznie – fajnie byłoby się przejechać!