buraczane czipsy

Spać poszłam wczoraj z Lilianą. Oglądamy razem serial Travelers i tak z rozpędu panna uznała, że noc TEŻ należy nam się wspólna. Zasnęła szybko, a ja akurat kończyłam książkę, więc doczytałam, poszłam zmyć maseczkę, wróciłam, wzięłam kolejną książkę, przeczytałam stronę, zamyśliłam się: CZY zaczynać ją czytać, bo może lepiej coś skończyć, a taką CAŁĄ to zabrać na ferie?, zgasiłam lampkę i doszłam do wniosku, że MUSZĘ znaleźć telefon i włączyć budzik… Pamiętałam, że leżał gdzieś między nami, lecz zdecydowałam się znaleźć go bez światła. I tak macam tę Lilkę po ciemku, chociaż pomiędzy nami, tuż przed oczami, tak na wprost, coś ciemnego miałam…

  • WEŹ GO. Przecież Ci podaję – odezwała się w końcu Liliana podtykając mi ten ciemny przedmiot bardziej pod nos 🙂

Pada. Może tak pada już drugi miesiąc, bo lato było za długie? Jeszcze październik był taki strasznie upalny i może teraz mamy taki przedłużony listopad? Robi mi się pasztet z grochu (groch, pieczona marchewka, dużo podsmażonej cebulki, zielona pietruszka, pul-biber i trochę soli), za chwilę wróci Mieszko i zupełnie nie mam pomysłu co na obiad. Mamy taką warzywną innowację zwiększającą spożycie warzyw a polegającą na pieczeniu plastrów warzyw bulwiastych. Slice-y pietruszki, marchewki, a nawet buraka, upieczone z oliwą i czasem podsypane papryką lub curry schodzą nam błyskawicznie!

osłodzenie dżdżu i deszczu

Miesiąc temu gdy zabrałam do pracy Lilkę, panna zawiesiła mi nad biurkiem kartkę z napisem „SMILE”. No i kartka CAŁY czas tam wisi! Dziś za to zabrałam ze sobą Łucję, bo KASZLE i zaproponowałam jej zrobienie sobie DNIA wolnego od szkoły. Po prostu PADA🌧, a ona ten okres świąteczno-noworoczny spędziła na randkach, gdzie mokra i wychłodzona mi się zwyczajnie przeziębiła 🤧. Przydała mi się, gdyż poszła do jednego sklepu gdzie zgodnie z info na ich stronie miały być przecenione spodnie (bojówki dla Lilki). Tak konkretnie, o 70%, więc on-line już nie dostępne… I były! Ja w tym czasie zrobiłam podsumowanie roku na szafie, porobiłam coś tam innego, a później w nagrodę kupiłam Łucji watę cukrową! O tę watę była awantura, bo WTEDY, gdy pojechałam do roboty z Lilką, to Lilce kupiłam i beztrosko nie zataiłam tego 😱.

Wtorek jak poniedziałek

  • Synu, weź chusteczki, żebyś nie wciągał nosa.
  • Nie.
  • WEŹ. Nawet jak TERAZ nie masz gila, to jak dojdziesz do szkoły, będzie Ci leciało!
  • Ja nie SMARCZĘ.
  • SMARCZYSZ SMARCZUCHU.

Takie nam słowo noworocznie wyszło! Lecimy z tym kolejnym tygodniem. Muszę podskoczyć na pocztę i na rynek. Byłam dziś rano, a rynku nie było! Z jednego samotnego wozu kupiłam ziemniaki, z drugiego jabłka, ale to trochę mało. Na przyszły tydzień mamy jakąś astronomiczną kumulację wizyt lekarskich (nawet po dwie dziennie), ale w tym tygodniu NIC. Ustawiłam sobie za to grafik w pracy na najbliższe dwa miesiące i wybrałam jeden dzień, kiedy nie pójdziemy do szkoły, bo pojedziemy sobie do aquaparku!

Pokażę Wam szydełkowy KWADRAT. Zrobiła go Łucja, która pod choinkę dostała komplet szydełek i włóczkę (marzyła o tym od roku). Zestaw wybierałam razem z Lilką! Pojechałyśmy po to do specjalnego sklepu dla miłośników szydełek i drutów i tam młodsza siostra wybrała KOLORY. Jak to dla Łucji: beżo-brązy😹 Bardzo jesteśmy z niej wszyscy dumni! 🏆

202…4!

I zaczynamy show na nowo! Z planami, naiwnością i obawami. Pewnie wszyscy wyciągneliśmy dziś z szafy coś jasnego, żeby tak oświetlić tę noworoczną wizję! Planów sporo, a postanowień nie mniej. Za dwa tygodnie zaczynamy ferie (wcześnie je mamy w tym roku) no i na ferie plan już jest, póżniej chciałabym Lilkę i Mieszka wcisnąć do sanatarium, lecz wizytę mamy dopiero w kwietniu i nie wiem CZY uda się by pojechali w tym terminie, który NAM pasuje. Mam marzenie by Łucja latem zrobiła prawko 🚗, choć ostatnio ona postanowiła, że nie robi, a jako, że zbliża sie do pełnoletności to decyduje ona SAMA.

Jeszcze jednak zanim zaczną sie ferie, mamy różne wizyty lekarskie oraz urodziny Mieszka. Zarys już jest i w sumie to większa niewiadoma dotyczy słodyczy jakie weźmie do szkoły… Natomiast to co ważne: zaraz po jego urodzinach wbijamy do banku, żeby miał swoją kartę kredytową (jedną ma, ale jest podpięta pod inny rachunek, a zależy mi na tym, żeby miał samodzielną). Na marcowe urodziny Lilki chcę jej zrobić komórkę NA abonament (narazie ma pre-paida i efekt jest taki, że nie ma z nią kontaktu). W maju dziewczyny mają dłuższą przerwę na maturki, a Mieszko parodniowe okienko na egzaminy ośmioklasisty. Oba te okresy ja będę zajęta i muszę im wtedy ten czas jakoś zorganizować. W lecie, na wakacje chciałoby mi się dotrzeć na Śląsk, bo strasznie mnie te kopalnie TAM fascynują. Nieźle byłoby znowu wpaść do Niemiec: Diabli ostatnio przyjechał wielkim vanem i mówi, że nie muszę mieć ekstra uprawnień do prowadzenia, czyli jakbyśmy TAM byli mielibyśmy duże auto do transportu (można by zabrać Matiego). Na jesieni chętnie powtórzę ubiegłoroczny trip na wschód. Weekend na Mazurach lub Podlasiu brzmi cudownie!

Od marca chciałabym zacząć chodzić na siłownię. Jeśli chodzi o imprezy to mam zaproszenie na pierwszą pięćdziesiątkę, bo zaczyna to się ludziom WOKÓŁ mnie przydarzać i obchody robią huczne jak na 18-stkę! Btw. Łucja jednak nie planuje, bo ona ZBIERA na coś 🎯. I w porządku. Lilka brzęczy, że chce iść do fryzjera na podcięcie końcówek, ale sądzę, że dotrzemy tam dopiero w lutym. Czekamy na dwie premiery kinowe: drugą Diunę oraz Furiosę. Trailer (świetny) tego drugiego widzieliśmy przed Aquamenem i dzieciaki nie kojarzą tej postaci z Mad Maxa, więc przed seansem trzeba będzie to im pokazać. Jeśli chodzi o seriale to czekam na Detektywa 4 z Jodie Forster oraz Follout na Amazonie, co oznacza, że znów sie polubię z tą platformą. Ma też się pojawić kolejny sezon Last of Us i Pedro Pascala niegdy nie za wiele!

Tak sobie myślę, że gdybyśmy trafili na letnich przejazdach na wytwórnię bombek to dziadkom trzeba dokupić bo mają MAŁO. Mi marzy się obiektyw, chociaż jeszcze bardziej bym chciała przejść na zupełnie inny aparat, ale to całkowita utopia. Muszę oddać Mieszka dywan do pralni… Książek fajnych koło łóżka mam kilka. Fajnie byłoby znowu zrobić grilla… Szykuje się jakaś rewolucja w paliwach, ale wygląda na to, że moja daczka się do tych zmian nadaje. Rozmawiałam wczoraj z Diablim o pracy, który dostał dwie propozycje, które odrzucił, bo jest mu dobrze w tym co teraz robi. Mi też jest dobrze i czasem przychodzą mi do głowy nowe pomysły, ale jak myślę o odpowiedzialności i ogromnym nakładzie pracy to mi się nie chce. Sytuacja obecna jest po prostu wyjątkowo komfortowa. Jak patrzę na ubiegłoroczne plany to większość udało się zrealizować i to bardzo miłe. Może i tym razem się uda? A poza tym to jak mówi MrJaca (to taki gość, który ma kontent z punktu widzenia mamy dorosłego dziecka: Nowy rok, to nowa ja! Czemu nie? 🍰

Śnieżnobiały, noworoczny Mruczek dziadków! Babcia twierdzi, że wredny, ale za to JAKA uroda!!! W prawym górnym rogu (bo kot leży NA stole) łuski karpia, bo jeszcze NIE wszyscy po Wigilii odebrali 😉

311223

Ależ data! 🙂 Jeden gość, którego obserwuję wkleił wygrzebywane doroczne odliczanie (to). Jeżeli włączysz Wielkiego Gatsbiego o 23:29:57 to dokładnie o „mezzanotte” Leo podnosi kieliszek do Ciebie, jeżeli rozpoczniesz Dwie Wieże Władcy Pierścieni o 21:13:19 to dokładnie o północy zagrzmi: „E cosi ha inicio/Oto się rozpoczyna”, a gdy wybierzecie Avangersów o 21:29:30 to gdy wybije 12-sta IronMan pstryknie palcami. W komentarzach ludzie podpowiadają o której trzeba włączyć Oppenhaimera by północ wypadła na wybuch bomby, albo Incepcję by w momencie noworocznego odliczania załapać się na odcinanie palców Neapolitańczykowi. 🥳

Sylweter, magia cyfr, zmian i Nowego Roku i kolejnych szans! U nas Łucja już pojechała do Matiego (wyposażona w petardy z confetti i balony), a ja z Lilką zaraz ruszamy z pieczeniem jakiegoś ciasta. Trzeba by jakoś oderwać Mieszka od komputera, ale o północy i tak zajmiemy się głównie Bibi! Gdzieś mi mignęła lista górskich schronisk, w których można dziś stuknąć się grzańcem i wpisuję to na listę idealnych pomysłów na Sylwestra. Tym bardziej, że w większości zabawa trwa do 21-szej, czyli dla takiego boomera jak ja – IDEALNIE!

TAK było SIEDEM lat temu 😀

2023?

Czasem ktoś już strzeli testując petardy na jutrzejszego Sylwestra, czyli czas podsumować ten rok! Jaki był 2023? DOBRY. Nawet bardzo! Zrobiłam duży krok w moim życiu i wszystko od razu zaczęło iść lepiej. Podoba mi się każdy segment tego co robię i gdy myślę, jak strasznie źle się czułam rok temu, to czuję ogromną wdzięczność za to co teraz mam. Za ludzi z którymi pracuję i za możliwości jakie mi się pojawiły. No dobra, cały czas mało zarabiam i na wszystko nam brakuje, ale obecny tryb pracy pozwala mi ogarniać dzieci (to jest naprawdę wyjątkowe, że mogę ich podrzucać do szkoły, albo przynajmniej na pociąg) i dom. Mamy regularne wizyty lekarskie i gdy przychodzą, mogę mój grafik tak poprzesuwać, że wszystko do niego się mieści. Btw. Cykl szczepień na HPV z pannami zakończyłam i po pierwszej dawce jest Mieszko.

W naszej mikro skali udała nam się cała masa rzeczy. Szkoła nam szła dobrze, a wyjazdów i przerywników była co niemiara! Byliśmy w Berlinie, Rydze i w Rzymie. Łucja z Matim byli w Hamburgu, a Lilka w Kanadzie. Cała trójka na wakacje była też w Czechach i w Niemczech, a Mieszko później z tatą dotarł do Danii (Legoland). Na jesieni mieliśmy cudowny wypad na Mazury, a w lecie wróciliśmy na Podlasie (chwilę nas tam nie było) i nad morze. Na wiosnę przypomnieliśmy sobie też Kurpie! Jednodniowe wycieczki były do Lublina i do Łodzi (Łucja z Matim byli również w Toruniu) oraz po skansensach z dziadkami. Chadzaliśmy na wystawy, a Łucji przydarzały się koncerty. Ani razu niestety nie byliśmy w teatrze, ale wpadaliśmy do różnych knajp i naprawdę sporo razy dotarliśmy do kina. Lila była w sanatorium, Mieszko był na Zielonej Szkole (również Mazury). Dość ważne były doszkalanie i edukacja, bo pomijając mnie, która uczy się zupełnie nowych rzeczy, Łucja z Lilką były w Hamburgu na kursie niemieckiego, panna najstarsza miała też taki kurs w Polsce, a Lilka jednak uczyła się za wielką wodą umiejętności LEADERA. Mieszko miał lekcje z garncarstwa i był na kursie wspinaczkowym. Przypomniałam sobie też wszystkie zapomniane języki, które to kiedyś znałam i to, że to się zadziało jest ważne. Ba, nawet udało mi się dotrzeć na Festiwal Filmów Dokumentalnych!

Przyszło mi wczoraj do głowy, gdy szybko robiłam bowle (żebyśmy się nie spóźnili do kina) i towarzystwo kręciło mi się po kuchni, że są DUZI. Że to zdumiewające, że mam OBOK siebie trzech dorosłych ludzi i psa. Ja, która zawsze była miłośniczką kotów i samotności. A tu są ONI. Cała trójka określiła 2023 jako rok dobry. Łucja powiedziała, że to był rok, w którym przejrzała na oczy, bo podczas nauczania indywidualnego miała dużo czasu i widzi siebie jako osobę po skoku rozwojowym w percepcji świata. Lila uważa, że to był ważny rok i chociaż zaczęła się bardziej kłócić z tatą, to jest to również związane z rozwojem. Mieszko twierdzi, że był rok zdecydowanie lepszy niż wcześniejszy i że zmiany, które w nim zachodzą są w porządku (zapytałam o to, czy siebie akceptuje i czy mu się sam sobie podoba). Zbieraliśmy także grzyby i owoce, a aura niejedzenia i niejadków gdzieś odchodzi w siną dal.

W skali macro mieliśmy histerię związaną z czatem GPT i rozkimnę, które zawody znikną przez AI, przeżyliśmy wybory parlamentarne i rewolta zwycięzców to będzie temat jeszcze na wiele miesięcy, była wojna w Izraelu i niezmiennie trwa wojna na Ukrainie (wszyscy mają już tego dosyć i na Targach Turystycznych zapraszano mnie na Zaporoże). Zarobiłam tylko JEDEN mandat, co w porównaniu do 2022 było kierunkiem dobrym (wtedy były trzy i dodajmy, że zawsze są za parkowanie). Obrady sejmowe stały się najczęściej oglądanym programem, w lipcu były zamieszki we Francji, a ostatnio strzelanina w Pradze. Pokojową nagrodę Nobla przyznano kobiecie walczącą o prawa kobiet w Iranie. Na brytyjskim tronie zasiał Karol III, a choć jego koronację oglądał cały świat nie mniejszą sławę zdobył manul Magellan z poznańskiego zoo. Frustrowała nas inflacja, ceny benzyny wahały się jak wiosenny biorytm, no i astronomicznie podrożała energia. My mamy w tej chwili czterocyfrowy rachunek co miesiąc i jak na dom, w którym się NIE grzeje to jest po prostu bardzo dużo. Oceany są rekordowo ciepłe, LECZ stale zmniejsza sie dziura ozonowa (która ma zniknąć do 2030) a nasadzenia w Brazylii są większe niż wyrąb lasów deszczowych. Twitter zamienił się w X, w Turcji zadrżała ziemia, a tematem, który nagle stał się ważny były zaimki osobowe. Rihanna podczas SuperBowla ogłosiła drugą ciąże, książę Harry wydał książkę, a w kulinariach najczęściej szukaliśmy jak zrobić chlebek bananowy 😀

✳️Owoc: banan. My tego banana to przerabialiśmy na kilka sposobów i jest to najszybciej znikający owoc w domu. Banany foster, banany pieczone, zapiekane i kolejne przepisy już zostały znalezione!!

✳️Warzywo: dynia. Do tej pory dynia wchodziła tylko w składa zupy dyniowej, lecz doszedł daal soup i owsianka, więc mam w zamrażarce POJEMNICZKI z zamrożoną upieczoną dynią!

✳️Przyprawa: cynamon. Też nam TAK schodzi, że ostatnio przerzuciłam się z tych sklepowych torebeczek i kupiłam większą porcję, którą przesypujemy do cynamonowego słoiczka.

✳️Książka: czytałam dużo (nareszcie) i bywały książki świetne. Bardzo podobało mi Schronisko Gortycha (cd będzie na 100%) oraz 10 Aleja Mario Puzo. Babel był gruby i ważny. Nie podobało mi się ostatnie 50 stron, ale idea słów i języków, które się przeplatają jest bardzo bliska ludziom, którzy z językami pracują.

✳️Influencer: ta lista będzie duża… Do grup osób, które obserwuję na Instagramie doszły takie, które tworzą treści związane z językiem. Z językiem angielskim (hejalan.pl/ ogarnij_swoj_inglisz), włoskim (Fabiosantoro98/ Iosonojules), hiszpańskim (spanish_to_the_moon) i rosyjskim (lista jest gigantyczna). Z treści zabawnych bawi mnie MrJaca/Adam Strycharczuk/Danpulzello/ Liamcarps1/ Matteolane. Chętnie zaglądam do Antrila (merytorycznie o grzybach – i te grzyby to TEŻ był temat roku) oraz do Sikorski.sikorski na jedzeniowe podpowiedzi. Hipnotyzujący jest też gość, który zna się kotach i nazywa się Stevenmeserve (zobaczcie sobie co on robi na pokazach z kotami).

✳️Środek czyszczący z sekcji gospodarstwo domowe: płyn do fug. Zużyłam JEDNO opakowanie, ale w planie jest kupić KIEDYŚ więcej i doczyścić DOM do końca.

✳️Produkt remontowy: pianka termiczna

✳️Makijaż: spray do makijażu, który utrwala ten właśnie świeżo wykonany makijaż. Ja mam z Primarka, ale produkt chyba zawsze działa tak samo, niezależnie od marki. Świetna jest też nasza tegoroczna flota kolorówki do ust z NYX-a: szminki, błyszczyki i konturówki.

✳️Kosmetyk: Lilka jest wielką fanką olejowania włosów i nieustannie udawadnia mi, że jest to kosmetyk wszechczasów. Mi natomiast pasuje kawowa maseczka pod oczy z Apis-u.

✳️Filmy: Barbie i Oppenhaimer, które postawiły branżę filmową na nogi. Barbiemania to był główny nurt tego lata. Podobali nam Strażnicy Galaktyki, a sporo zamieszania narobili eksperymentalni w technice Chłopi i Zielona Granica.

✳️Platforma: zrezygnowałam z Amazona, zasubsrybowałam Skyshowtima i jest tam kilka seriali naprawdę fajnych: Lioness, Annika i nawet PokerFace. Niemniej jednak nic nie przebije HBO z Miłość i Śmierć, horrorem Stamtąd oraz drugim sezonem Pozłacanego Wieku. Dziadki to oglądają od kilku dni i wygląda na to, że dziś skończą, bo jest to świetne.

✳️Słowo: SLOWHOP. Usłyszałam przypadkiem i usilnie próbuję zapamiętać. To oznacza miejsce w głuszy (najczęściej leśnej), gdzie wyskakujemy na relaks i regenerację. Odsypiamy, spacerujemy i wchodzimy do kotła z gorącą wodą!

✳️Lek: melatonina. Dwóch różnych lekarzy przepisało to Lilce, przed nami jeszcze wizyta u endokrynologa, ale to chyba działa. Panna NIE spała, a teraz normalnie zasypia. Łaziła po nocach, wiecznie takie niedospane zombie, a teraz nadchodzi 22-ga i w domu mam ciszę.

✳️Głupota: nic nie przebije tego, że przegapiliśmy samolot do Rzymu. Co też ja sobie ubzdurałam, że wylot jest w niedzielę jak był w poniedziałek, to nigdy nie zrozumiem… Przyszło nam wtedy kupić NOWE bilety, bo nocleg był opłacony, no i powrotnego biletu też byśmy nie cofnęli. Natomiast można by sobie życzyć, żeby nigdy więcej nic takiego nie powtórzyć, ale listopad był miesiącem pomyłek i podobną głupotę (choć w odniesieniu do nadchodzących ferii) popełniłam ponownie.

✳️Apka: Shazzam. Chwilę ją mam na telefonie, ale w tym roku REALNIE używam. Nawet wczoraj jak wychodziliśmy z Aquamena i leciała piosenka (równolegle z listą płac), włączyłam shazzama, bo kawałek był cudowny. I zanim zeszłam ze schodów (pod ekran) już wiedziałam, że to X Ambassadors i Deep End (tu)

✳️Zwrot: „Bokiem się zmieszczę”. Zwrot podrzucił Mati, który CZASEM z nami gdzieś jeździ. I potem rozstawiam te dzieci gdy muszę zaparkować i KAŻDY ma krzyczeć: Ile mam jeszcze? oraz CZY się zmieszczę?. Mati zawsze jest najbardziej dramatyczny i krzyczy: Przedłbym i to nawet NIE bokiem!

✳️Sukces medialny: no dobra, wiadomo, że internetowy fame, to przypadek, ale jedna z moich rolek na Insta (ta) dotarła do 619 tysięcy osób i było to bardzo niezwykłe przeżycie gdy musiałam wyłączyć powiadomienia, bo telefon przeżył szok 😀

✳️Sport: Hmm… Do kwietnia sporo czasu spędzałam na siłowni, potem długo było tylko sobotnie bieganie i spacery z Bibs, więc chyba chodziarstwo? Btw. właśnie wyświetliła mi się rolka, że biega tylko 6% ludzkości i jeżeli jesteś w stanie przebiec 5 km należysz do elitarnej grupy 10% najlepszych!

Ja i Łucja wczoraj po kinie. Obie miałyśmy strasznie brudne włosy (stąd czapka i kaptur) i w tym momencie czekamy akurat na Mieszka z kolegami, którzy gdzieś zaginęli w toalecie.

zdrowotnie wskazany świąteczny Obelix

  • Ile ma Pani wzrostu?
  • Tak, z metr siedemdziesiąt. Jeden.
  • Waga?
  • Nie wiem. Jakieś 63…
  • Obwód w pasie?
  • Nie mam pojęcia… 90?
  • Ciśnienie?
  • Nie mierzę. Nie wiem…. Jakieś takie uśrednione?
  • Tak wpiszę.
  • Ten pas to jakoś inaczej. Tyle to w biodrach będzie, a w pasie to jakoś mniej. Chyba, że po świętach tak wyszło.
  • Domyśliłam się – zaśmiała się pielęgniarka.

W środę zaraz po świętach byłam na badaniu krwi. Bo byłam przed świętami, a potem na e-pacjent odkryłam, że mam skierowanie na JESZCZE inne rzeczy, więc poszłam ponownie. W obu badaniach miałam zleconą podstawową morfologię. Nie bardzo mogłam ją ze skierowania wywalić, więc pomyślałam, że po prostu niech zrobią 2x. Tym bardziej, że oba badania dzielił okres świąt, czyli czas wysypiania się i dobrego oraz jakościowego jedzenia. Iii?? Zdecydowanie to drugie jest lepsze – co oznacza, że obżarstwo i lenistwo nam służą i CZASEM tego potrzebujemy! Btw. kontynuując nastrój chillu i rozprężenia na dziś mamy zaplanowaną wyłącznie wyprawę do kina.

Macie już zimne ognie? Tegorocznym hitem są zimne ognie w kształcie choinek, gwiazdek i serduszek. Tak nam się spodobały, że dorzucaliśmy je do wszystkich możliwych prezentów (nawet tych ze szkolnych Mikołajek), chociaż były w bardzo wielu sklepach i pewnie wszyscy na nie trafili. Natomiast wczoraj w niemieckim sklepie na A kupiłyśmy z Łucją zimne ognie, które mają 120 cm!!!

z dziećmi do fabryki

  • Mieszko, pamiętasz o czym rozmawiałeś na święta z dziadkiem?
  • Kiedy?
  • Na święta. Jakoś tak siedziliście koło kominka i dziadek się Ciebie coś pytał, a Ty odpowiadałeś…
  • Nie pamiętam.
  • Weź sobie przypomnij. Dziadek po tej rozmowie miała refleksję, że jesteś bardzo fajnym chłopakiem i jestem ciekawa czym go tak zauroczyłeś.
  • To zapytaj się go.
  • PYTAM się Ciebie!

Dzisiaj wzięłam sobie do pracy Mieszka. Dwa tygodnie temu byłam TAM z Lilką, a dziś zabrałam młodego. Poszedł najpierw do centrum gier, a potem przylazł do mnie, napił się mojej kawy, wyjrzał przez okno i ruszyliśmy do domu. Podobało mu się (miłe), a potem pojechaliśmy w jedno miejsce, żeby znaleźć COŚ na urodziny jego kumpla (w sobotę). Przy okazji w sklepie z dobrami z Niemiec była wyprzedaż artykułów świątecznych, więc mamy DIY-owe ciekawostki to przyszłorocznych kartek (extra, bo przy ich robieniu w tym roku wszystko NAM się zużyło). Przy okazji mogę sobie podsumować, że za rok MOGĘ kupić dwie (i ani jednej więcej) rolki papierów do pakowania i MOŻE jedno opakowanie zawieszek prezentowych. Wstążeczki są, podobnie jak światełka i bombki. Ewentualnie cudowne były świąteczne neony, więc takie coś można będzie CHCIEĆ mieć!

Projekt dom 2023!

Nastał ten dziwny okres, kiedy nie bardzo wiadomo co ze sobą zrobić. Ja niby jakąś tam robotę mam, ale mniej niż zwykle, no i co tu kryć NIEWIARYGODNIE się cieszę, że znowu się wysypiamy. Ten pierwszy okres każdego roku szkolnego jest jednak bardzo długi i męczący. Sylwester szykuje nam się podzielony, bo Mati chce gdzieś tam porwać Łucję i panna trochę się tym martwiła, ale tak naprawdę NASZ Nowy Rok to głównie ratowanie emocji Bibi, więc niech JEDZIE. Zmieniam pościel dziewczyn (swoją i Mieszkową zmieniłam wcześniej), by ten 2024 powitać na galowo! Mieliśmy iść do kina na Wonkę, ale dzieciaki już poszły z tatą, więc może wybierzemy się na Aquamena? Wyprzedaże nam nie grożą, bo tradycyjnie jesteśmy spłukani, LECZ możemy spróbować zrobić pierwsze podsumowanie 2023. Sekcję DOM!

Co się działo? Nie za wiele. Początek roku był minimalistyczny, a potem jak zaczęłam pracować to wyjazd Lilki pochłonął sporo funduszy. Niemniej jednak coś tam dochodziło. Kupiłam sobie deskę do prasowania (ja wypalam w nich dziury), obiektyw widzący DALEJ (cały czas brakuje mi jeszcze jednego, ale już go wybrałam!), a Mieszko dostał rower. Z małego sprzętu straciliśmy gofrownicę oraz dwa telefony i jeśli chodzi o to drugie to zostały kupione nowe (Lilka i Mieszko). Panny mają suszarkę do włosów – nie Dysona, lecz taką lepszą, bo z nakładką do włosów KRĘCONYCH. Mieszko miał dołożoną pamięć do komputera, a ja wymieniałam listwę chłodzącą w moim laptopie. Doszedł mi też służbowy laptop, który jest świetny. Cały czas w strefie marzeń pozostaje mop parowy (on będzie ratował podłogę po psie), kaszowar oraz kolejna gofrownica.

Z rzeczy większych dużo się działo w ogródku, gdzie nie tylko kontynuowałam użyźnianianie ziemi (komposty, fusy i skorupki jajek), lecz dosadziłam też kilka krzewów. Mam również lampę w pokoju, którą planowałam conajmniej od trzech lat. Marzą mi się nowe talerze, chociaż kupiłam kilka w biedronce… Te idealne są w sklepie polskiej grupy porcelanowej i w tym roku zrobiłam tam zakupy TYLKO raz zamawiając talerz choinkę dla Lutki na prezent świąteczny. Doszły mi za to akcesoria rękodzielnicze, zrobione głównie przez Mieszka (świąteczna butelka, skrzat z fasolą i gliniane figurki), niebieski talerz serce, przy którym pomagała mi Łucja oraz Ziarnuszka, czyli laleczka pilnująca domu. Dwa razy poprawiałam strych. Raz po zimie, kiedy uszczelniłam całość pianką termiczną, a drugi raz w lecie gdy likwidowałam dziury wygryzione chyba przez kuny… Mieszko dostała wielką poduszkę anime, oprawiliśmy jeden obrazek, przed domem zagościła sztywna miotła, a w drewnie do kominka znalazłam kawałek przypomianający rzeźbę. Wyprałam również obicia kanap i tu szok, bo MOŻNA i są teraz jak nowe! Do sukcesów należy też zaliczyc kuchenny zlew, z którego w tym roku nie korzystałam (opłukuję noże, ale wodę z brudami wlewam do sedesu), co jest oczywiście wkurzające, LECZ ani razu w tym roku nie wzywałam hydraulika. Zniknęło elektryczne pianino, znalazłam NOWĄ pralnię chemiczną (magiel) oraz mamy solarne światełka świąteczne przed domem! No i udało mi się w lecie zrobić grilla, co uważam za ważne i bardzo pozytywne wydarzenie (lubię, lecz logistyka pojedynczego gospodarza to mocno komplikuje).

Na przyszły rok przechodzi to samo co od lat, czyli regał (góry książek na razie rosną w mojej sypialni) oraz porządek z podłogą koło tarasu. Chimeryczna od bardzo dawna jest lodówka, która sie co kilka miesięcy sama rozmraża (ALE działa i tego się trzymajmy). Na styczniowe urodziny chciałabym, żeby Mieszko dostał fotel do grania. Potrzebuję także WIĘCEJ ceramicznych miseczek, a do jednego sklepu mam voucher i chcę tam kupić dwa kocyki, które będą wymienne do kanap na dole. Pewnie rozwali się żelazko, bo to urządzenie, które zużywam, no i bardzo chcę wymienić naszego dostawcę Internetu (umowę mamy do kwietnia).

Poczet Czekoladowych Mikołajów

  • Mamo, przeczytałam Syrenę, którą dostałam na Mikołajki. Jak chcesz mogę Ci dać.
  • O super, Łucja, bo akurat nic nie mam. Dobre?
  • To SMUT jest. I to taki mocny.
  • Erotyk? Ale to przecież z syreną?? Jak to możliwe? To RYBA!
  • Tak jak w Arielce. Czasem można.
  • Weź mi nie spojleruj. Trudno. Mam nadzieję, że zamykałaś oczy w niemoralnych momentach!

I po świętach! Było smacznie, rodzinnie i pozytywnie! Pogoda jak to w ostatnich latach, była deszczowa, lecz na Nowy Rok ma być śnieg i dobrze, bo dzieci od dziadków dostały rewelacyjne SANKI! Diabli w południe pojechał i wraca dopiero na ferie, a otrzymane prezenty już porozkładane po swoich miejscach. Jedzenia NIE mamy za dużo – raptem słoik sałatki jarzynowej, bo Lutka dopiero wczoraj wieczorem robiła i mikro resztkę zupy rybnej. Dowiedzieliśmy się, że „ryba po grecku” NIE pochodzi z Grecji, kuzynka dzieci weźmie udział w top-owym konkursie pianistycznym (niesamowita opcja – mam nadzieję, że moje dzieci też trochę tych talentów artystycznych z rodziny Diabla zgarnęły), a Bibi przejechała się windą (histeria pełna). Tu macie świąteczną roleczkę, a niżej plejada Mikołajów z Niemiec. Było ICH więcej, lecz TYLKO te dotarły do domu… I tu ciekawostka, bo one mają RÓŻNE smaki. Ten czarny jest pyszny, podobnie jak ten z miętową czekoladą!