Zrobiłam dziś rano cytologię. To przedostatnie z moich dorocznych badań i ponownie Was zachęcam, żeby postonowienia noworoczne były prozdrowotne! Nie dotarłam przez to na bieganie, ale moje biegowe dziewczyny mają mi dawać znać, jeżeli jutro rano postanowią ZNOWU pobiegać.
Przedstawię Wam naszego nowego, choć nieoswojonego, „zwierzaka”. To kos z nienajzdrowszym skrzydełkiem, którego dokarmiam. Wysypuję ptakom różne frykasy, a dwa dni temu pojawił się on. Straszny z niego alfa, bo przegania wszystkich innych smakoszy mojej stołówki. Latać lata bez problemu, ale najczęściej siedzi na gałęzi obok domu. Lubi pomarańcze z herbaty i kawałki słoniny, chociaż tę akurat zabrały mu sroki.
–„Tulsa King”, który zaczęliśmy wczoraj z Mieszkiem oglądać. W opiniach piszą, że to najlepszy film Stallonego i rzeczywiście dobrze się na to patrzy. A młody, okazuje się fragmenty oglądał na Tik-Toku.
Mam znajomą, która całe życie od okularów uciekała. Ma duży astygmatyzm i powinna była, no ale jakoś się w NICH nie widziała. Próbowała soczewek, które jej regularnie wypadały i do domu wracała niosąc je… w ustach. No ale miała taką sytuację, że na salę weszła nowa osoba (ona jest muzykiem) i czas kalibrowania wzroku by ją odpowienio przywitać był na tyle długi, że zrobiło się niezręcznie. Poddała więc sprawę, zamówiła okulary i pierwsze co odkryła, to ILE ma zmarszczek na czole… Po okuliście jestem i JA. Jest ok, chociaż jak mi przymierzył połówki to nagle wszystko stało sie WYRAŹNE. Niemniej jednak po receptę na okulary za pół roku. Jest mega poprawa jeśli chodzi o nawilżenie oka – też to czuję, że zmiana stylu życia i oczy przestały wysychać, chociaż pracy przy ekranie jest zdecydowanie więcej. Wyszłam więc z gabinetu zadowolona, z kroplami, które mogę używać i poszłam do banku Lili i Mieszka. Bo wszystko mi się kumuluje, lecz jakby tego było mało, Liliana ma zablokowaną kartę. Wiem, ze to brzmi jak reklama, ale ten ich bank jest rewelacyjny. Panna chciała wykonać manewr płatniczy (wracając ze szkoły w autobusie), który był oszustwem i mógł doprowadzić do wyczyszczenia jej konta (ona tam trochę uzbierała) i system zablokował i płatność, i kartę. Duże, duże UFF. Dla równowagi rzeczy dobrych i tych średnio dobrych ikonka check engine ZNOWU się pali…
<><>
Na styczeń dla domu mam łyżeczki! Dostaliśmy je od dziadków, nazywają się JOGURTOWE i są świetne do wyciągania czegokolwiek ze słoika. Są długie i ścięte u góry, dzięki czemu można je używać do rozsmarowywania. Schodzi nam np. błyskawicznie płynny akacjowy miód w wielkim słoju i NIC nie wyciąga go lepiej niż takie łyżeczeki. A jako, że do wczorajszego chlebka bananowego przypadkowo nie dodałam cukru, to słoik jest na stałe odkręcony!
Odwiliż. Niby śnieg sypie, ale tak TAM gdzie auta jeżdżą to się robi chlapa. Akurat kiedy człowiek nauczył się obsługiwać telefon na mrozie NOSEM i nie zapominał o założeniu folii ochronnej na szybę auta… Bywa. Za to byłyśmy z Lilką u endokrynologa. Bo panna źle sypia (choć ostanio już lepiej), ma problemy z cerą i parę razy zemdlała. I tak badamy wszystko po kolej. Dostaliśmy skierowanie na pulę badań labolatoryjnych (po prostu przegląd, od którego powinnyśmy były zacząć), ale dok hormonalne zaburzania wykluczyła. I to akurat bardzo dobrze.
Mieszko tymczasem dotarł do szkolną wyprawę do kina, a było z tym zamieszanie, bo gość zapomniał, że jest zbiórka i autokar odjechał BEZ niego! Odwoziłam więc to na szybkości do tego kina, bo chociaż to tylko Pan Kleks, to zawsze przygoda z klasą jest DOBRA. Oglądałam też rolkę o tym jak pewien Francuz przygotował dla swojej dziewczyny chill&netflix, kazał jej się przebrać w piżamę (bo ona wróciła z pracy), a gdy zasiadła to podał jej pop-corn 🍿z rozpuszczoną czekoladą i skittelsami, shake ze świeżych owoców z konkretną wieżą z bitej śmietany w sprayu oraz nachosy zapieczone z serem i sosem majonozowym. Paskudztwo. Opowiadałam o tym dziewczynom, że NIC nie przebije mieszanki studenckiej, z której intuicyjnie/podprogowo, niezależnie od FABUŁY, wiemy jak omijać rodzynki, słonych krakersów, jabłek obieranych na bieżaco (w sensie, że tego nie przygotujesz wcześniej) oraz zwyczajnej zimowej herbatki! I z takim zestawem planuję dziś wieczór! 🍵
W kategorii noworocznego cudu wygrywa schroniskowa akcja w Krakowie. Owszem, cała masa ludzi się burzy, że pies, który wróci do schroniska z domu czuje się jeszcze gorzej niż przedtem, ale jeżeli połowa znajdzie swoje domy na zawsze (a to deklarują adoptujący) to jest to sytuacja 100%-owo wygrana! Nikt tak nie kupuje miłości jak psy i może tych powracających będzie niewielu? W skali mikro-cudów zgasła mi także kontrolka check-engine w aucie. Pod koniec roku zapaliła mi się na desce rozdzieleczej, następnie wyłączyli mi ją w warsztacie po wykonaniu kontroli, dwa dni później zapaliła się na nowo, a teraz (po nalaniu LEPSZEJ- noworocznej benzyny) ZGASŁA. Dla równowagi TAKICH cudów weszłam także na mój profil w zusie i odkryłam, że mam tam pilne pismo z… września… 🤯
<><>
Czasem sobie myślę, że te górki i doły mojego życia i życia dziadków były po to, by na końcu pojawił produkt idealny, czyli WY- wygłosiłam do Łucji.
Nie mamo. Jesteś czymś więcej niż tylko matką. Jesteś sobą.
Strasznie miłe to co mówisz. Czyli kim? Jaką mam misję?
Do kuchni weszła Lilka, która idąc słyszała o czym mówimy:
A skąd my to mamy wiedzieć? Zrób sobie kompas kariery.
I tyle było by tego wsparcia. A potem pomyślałam, że to wyjątkowo nie fair zwalanie na dzieci, że ONI są WAŻNI. Że to chodzi o NICH… BO tak naprawdę NIKT nie chce takiego balastu doskonałości i oczekiwań dźwigać. Noworocznie pamiętajmy też, że my też jesteśmy CUDEM i dbajmy o siebie! ❤️
Deklarowana kwota wpłat? – zapytała babka w banku.
A muszę jakąś deklarować?
Tak. To chodzi o ustawę o przeciwdziałaniu prania pieniędzy. Bo coś będzie wpłacane?
Tak… Taki jest plan. Ale nie wiem ile to będzie i czy będzie regularnie.
Mam takie miesięczne widełki: do pięciu, pięć-dziesięć, powyżej dziesięciu?
Pięciu tysięcy złotych? Zdecydowanie NIE będzie więcej.
Czy będą przelewy zagraniczne?
Raczej nie, ale może będzie korzytał ze sklepów w innych systemach walutowych…
Kraj rezydencji podatkowej? – [miałam ochotę odpowiedzieć „Kajmany”]
Polska oczywiście.
Założyłam Mieszkowi rachunek! Miał już kartę podpiętą pod system płatniczy i konto Diabla, ale chciałam by miał też w polskim banku (tak jak Lilce wybrałam 🦁konto z lwem), żeby mógł mu czasem kieszonkowe przelać dziadek, albo jakieś zaskórniaczki ja, by miał blika, no i ma również konto oszczędnościowe, którym jest dość podekscytowany. Wybrał sobie kartę i oczywiście chwilę później w aucie rozpaczał, że mógł wybrać inną (ale to wszystko przez zbyt duży wachlarz grafik).
<><>
☃️Tymczasem ZIMNO. Na ulicach wszyscy wyglądają jak statyści z Diuny: zasłonięte ciała, dłonie i twarze. Znajoma przysłała filmik jak zdobywa Śnieżkę i ona ma jeszcze zasłonięte oczy, bo zewsząd zacina śnieg z wiatrem. Niżej ja o siódmej rano na spacerze z Bibs. AŻ tak dobrze wtedy nie wyglądam, ale włączyły mi się jakieś filtry. Niemniej jednak widzicie, że zima mrozi mocno!
W całej Polsce odczuwalna DZIŚ temperatura to dwucyfrowy mróz❄️, a w dwóch polskich szkołach uczniowie do szkoły nie poszli! Jak się utrzyma, to MOŻE i w pozostałych nie pójdą, na co jak wiadomo WSZYSCY nastolatkowie BARDZO liczą. 🙄 ALE byłoby to na rękę i NAM… Cały tydzień mamy mocno zawalony, a w ten sposób łatwiej byłoby to wszystko zgrać. Jakby nie było, ja już po odczulaniu, panny w szkole, a Mieszko idzie za chwilę. Spojrzałam wczoraj na naszą subskrypcję Skyshowmax (odkryłam, że mamy ją do końca stycznia) i poinformowałam o tym towarzystwo: NIE przedłużamy, bo wracamy do Amazona, wiec jeśli ktoś ma coś do obejrzenia, to TERAZ. Pochwalę się też, że w tym roku mamy JUŻ kalendarz. Zawsze czekałam z kupnem do lutego, ale byłam z Mieszkiem po prezent dla jego kolegi i mieliśmy procentową zniżkę, więc wzięłam. Co ciekawe jedna moja znajoma, która dzieci ma piątkę, pytała ostatnio, czy ktoś z jej znajomych nie ma zbędnego kalendarza trój, a nawet czterodzielnego, bo od nikogo w tym roku nie dostała i bardzo mnie to ubawiło, bo chyba u wszystkich wielodzietnych ten kalendarz musi być taki z kilkoma miesiącami do przodu!
<><>
Lil, nie uważasz, że takie zdjęcie Bibs mogła by wrzucić na psie Only Fans?
Z figurką króla. Kto go wybierze to król. Jego rok. Znalazłam cukiernie, gdzie takie robią.
Nie.
Ale pomyśl… Idea jest taka, że najmłodszy kroi i rozdaje kawałki. Pasuje! Ty jesteś najmłodszy. Zobacz jak ono fajnie wygląda!
Nie. Ale TO może być.
Taka krówka? To mus czekoladowy.
No właśnie.
W ten sposób torcik urodzinowy Mieszka został kupiony w innej cukierni niż zwykle, a obchody Trzech Króli przechodzą na KOLEJNY rok… Dotarliśmy za to do tej cukierni, co ma ciasta na Trzech Króli i z ich oferty wybrany został MUS. Bardzo dobry i idealny na zwieńczenie doskonałego obiadu jaki przygotowała babcia! Zabawna była akcja ze świeczkami (nie chodzi NAWET o to, że zdmuchnął ZA szybko i nawet nie nadpalony został WOSK), lecz cyfry 1 i 3 kupilismy 2x. Pierwszy raz kupując w sierpniu na urodziny Łucji, drugi raz kupując świeczki na urodziny dziadka. No i tak przed imprezą się zamyśliłam KTO pierwszy tę extra trójkę zużyje? I na to Łucja powiedziała: Za pięć lat ja będę mieć 23-cie urodziny. Och, nie!!! 😭 No i to zabawne, bo ten czas to absolutnie bezlitosny dla wszystkich! 😽
Mieliśmy pewne zamieszanie z „koleżeńską edycją” urodzin… W planie a) miała być wyprawa do kina na najnowsze Minionki. Ale te najnowsze Minionki to krótkimetraż puszczany PRZED kreskówką. ODKRYCIE tego zajęło nam chwilę czasu. No qrcze, miało być w kinach od piątego… Ale dlaczego tego nigdzie nie ma, za to jak zaczynasz szukać wywala jakiś film dla dzieci? A to po prostu taki duet. Został więc wybrany wariant UBIGŁOROCZNY, czyli powtórka w Escape Roomie. Tym razem chłopcy, którzy NA RAZIE są słodkimi i uroczymi Vanillas (tu sobie możecie sprawdzić co tzn), wcielili się w rolę brytyjskich agentów, którzy muszą obronić skarb faraona przed faszystami. Gra była trudniejsza niż rok temu i podobała im się BARDZO. W rankingu gier escape-roomowych ta gra jest dość wysoko, ale NIE zdecydowaliśmy się rok temu na nią, bo mistrz gry mówiła, że może być za trudne na 1-szy raz, dla dwunastolatków. Za to zaawansowana ekipa trzynastolatków dała sobie radę! Do tego stopnia, że za rok chcą KOLEJNE zadanie! Torcika NIE było (bo oni niesłodyczowi), za to zawiozłam ich później do China Town, na bubble tea!
tutaj słuchają jak Mistrz Gry wykłada im ICH zadanie. Później na monitorach pilnowała czy ich tok myślenia doprowadzi do rozwiązania zagadki!
miałam rozładowany telefon i absolutnie każde zdjęcie, które zrobiłam im po queście jest ROZMAZANE
Dziś mój najmłodszy synek kończy lat trzynaście! 🥁Świętowanie zaczynamy od JUTRA! Jak strasznie urósł przez ostatni rok widać na miarce wyżej. Od stycznia do grudnia równo 13 cm. Wszystko jest za małe, a głos ma zupełnie jak młody mężczyzna. Pojawiają się również w historiach i wzmiankach DZIEWCZYNY… Cały czas jest wrażliwcem i emocjonalną bryłą i wiele rzeczy odbiera za mocno. Podobny jest w tym do Łucji… Jest towarzyski i chociaż szkoły nie znosi, to życia bez kolegów sobie nie wyobraża. Bibi słucha się go bardziej niż wcześniej, młody je zdecydownie więcej niż rok temu, za to cały czas wybrzydza. Czyta głównie mangi (wczoraj odbierał z paczkomatu komiksy, które sobie SAM zamówił i SAM opłacił). Większość dnia spędza przy kompie i na dodatek w ubiegłym roku okazało się, że też jest KRZYWY. Lubi zmiany i podróże i jest dobrym nie marudnym kompanem. Stopnie ma w porządku i dużo się teraz mówi, że taka np. religia wyleci ze szkół i nie będzie się wliczała do średniej, ale myślę że zostawię go w niej, bo w żaden sposób materiał szkolny (z jakiegokolwiek przedmiotu) go nie obciąża. Jest dobry językowo i świetnie sobie radzi z przedmiotami ścisłymi. Lubi jeździć na rowerze i kieszonkowe konsekwentnie trwoni na zakupy w żabce. Spłakał mi się strasznie na ostatnim Marvelu nad losem szopa, ale potrafi być bezczelny, kiedy uważa, że ma ktoś nie ma racji, nawet jeżeli dotyczy to spraw błahych.
Zadałam mu te same pytania co roku (tradycyjnie wycinając te na które powiedział NIE WIEM). 🎳 Kilka najniższych pytań dodałam opierając sie na kwestionariuszu Prousta:
Czy jesteś szczęśliwy? – TAK (podobnie jak rok i dwa lata temu)
Czy lubisz miejsce w którym jesteś, czy może wolałbyś być gdzieś indziej? – Tu jest ok.
Czy wiesz gdzie pójdziesz na studia? –Jeszcze nie. Ale gdzieś pójdę (tu jest zmiana bo studiów nie planował)
Ulubiona rzecz? – Komputer.
Gdzie chciałbyś pojechać? – Do Japonii (oba te pytania, tak samo jak rok temu)
Ulubiony kolega? – Antek i Jaguar
Ulubiony przedmiot? – Oj, to trudne… Chyba etyka (still)
Co lubisz robić najbardziej? – Grać.
Ulubiony strój? – Spodnie z paskiem z boku (dresowe z Primarka)
Najgorszy dzień w ostatnim roku? – A byłem ranny? Nie? To nie wiem.
Najlepsze jedzenie? – Włoska pizza.
Ulubiony bohater? –Spiderman
Ulubiony kolor? – Fioletowy
Ulubione słowo? –Sigma
Jaką żyjącą istotę podziwiasz? – Bibi (??)
Jakie cechy cenisz u kobiet? – Pieniądze (??)
Jaki talent chciałbyś posiadać? – Gwizdać na rękach.
Twoja najbardziej charakterystyczna cecha? – Koledzy mówią, że poznają mnie po włosach.
Co uważasz za największe nieszczęście spotykające człowieka? – Brak rodziny
Twoje ulubione imiona? – Mieszko, damskie – kilka razy o tym myślałem, ale nie wiem.
Zwierzę jakie chcesz mieć? – Szopa albo surykatki. Albo psa.
Spać poszłam wczoraj z Lilianą. Oglądamy razem serial Travelers i tak z rozpędu panna uznała, że noc TEŻ należy nam się wspólna. Zasnęła szybko, a ja akurat kończyłam książkę, więc doczytałam, poszłam zmyć maseczkę, wróciłam, wzięłam kolejną książkę, przeczytałam stronę, zamyśliłam się: CZY zaczynać ją czytać, bo może lepiej coś skończyć, a taką CAŁĄ to zabrać na ferie?, zgasiłam lampkę i doszłam do wniosku, że MUSZĘ znaleźć telefon i włączyć budzik… Pamiętałam, że leżał gdzieś między nami, lecz zdecydowałam się znaleźć go bez światła. I tak macam tę Lilkę po ciemku, chociaż pomiędzy nami, tuż przed oczami, tak na wprost, coś ciemnego miałam…
WEŹ GO. Przecież Ci podaję – odezwała się w końcu Liliana podtykając mi ten ciemny przedmiot bardziej pod nos 🙂
Pada. Może tak pada już drugi miesiąc, bo lato było za długie? Jeszcze październik był taki strasznie upalny i może teraz mamy taki przedłużony listopad? Robi mi się pasztet z grochu (groch, pieczona marchewka, dużo podsmażonej cebulki, zielona pietruszka, pul-biber i trochę soli), za chwilę wróci Mieszko i zupełnie nie mam pomysłu co na obiad. Mamy taką warzywną innowację zwiększającą spożycie warzyw a polegającą na pieczeniu plastrów warzyw bulwiastych. Slice-y pietruszki, marchewki, a nawet buraka, upieczone z oliwą i czasem podsypane papryką lub curry schodzą nam błyskawicznie!