Miłość się lepi

-„Taniec Pol Pota”. Tak opisywali instruktorzy choreografii jak pokazać w tańcu uczucie. Taniec w Kambodży to wizja największego rozwoju i najwspanialszej sztuki. Śmiałyśmy się też z Lilką, że taniec, który tam wykonywano może wykonywać Łucja, bo tylko ona ma u nas w domu hipermobilność.

Udało mi się rano pobiegać (HURA!) i udało się zrobić później szybkie zakupy. W tych drugich towarzyszyła mi Liliana więc omawiałyśmy jeszcze przypadki z wczorajszych filmów. Co by było gdyby bohaterowie zdecydowali inaczej? Czy byli by tu gdzie są, gdyby ich historia się zmieniła?

Na lunch będzie kalafior i szparagi (na śniadanie był prażony bób!), a późnym popołudniem mamy zaproszenie na imprezę! Bo niezależnie od tego co tu u nas się kłębi, intensywne życie toczy się również równolegle. Gdzieś po drodze sąsiadka pożyczała karbownicę do włosów, bo córka w przedszkolu miała dzień kręconych włosów, odebrałam auto z serwisu (opony wymienione, lecz nikt nie wie dlaczego DALEJ mi coś stuka), a jutro muszę odwieźć do dziadków zimówki. Jak zwolnię bagażnik włożę do niego MÓJ rower. Przy tych przejazdach na kolejkę uszkodziłam oponę i trzeba ją wymienić, a jak będę mieć rower w bagażniku, to może jakoś przy okazji, mijając któryś serwis naprawię to sobie!

sięgająca łapka należy do Liliany

Sekcja: dokumenty! 🎥

Rok temu udało mi się zrobić dzień z maratonem filmów dokumentalnych. Raz do roku, już w siedmiu, polskich miastach odbywa się wyjątkowy festiwal, na którym przez 10 dni od rana do wieczora można obejrzeć najlepsze światowe dokumenty. Relacje, prawa człowieka, ekologia, polityka. Wszystkie możliwe tematy, które mogą oburzać i szokować. Temat tegorocznej edycji to „W relacji ze światem”.

W tym roku również 🎊udało mi się zamrozić jeden dzień i spędzić go na takim festiwalu! Towarzyszyła mi Lilka, która przyjechała do kina po szkole i razem obejrzałyśmy Taniec Pol Pota, czyli opowieść o przywódcy kambodżańskich Czerwonych Khmerów (ten) oraz Gdy powieje Hartmann, czyli mroczną afrykańską historię o losie kobiet (trailer tu). Mamy sporą listę co jeszcze zobaczyć, ale to już zaczekamy aż będzie dostępne on-line! Cieszę się bardzo, bo filmy się Lilce spodobały i za rok obiecuje, że też ze mną pójdzie! Dawno temu podsuwałam Łucji literaturę o bieżących problemach świata, więc fajnie, że i pannę młodszą w to wkręciłam. Nie chodzi o uwrażliwienie, bo to jakoś przejawiają, lecz o poszerzenie perspektywy różnorodności problemów na świecie. Wyżej foteczka z sali kinowej, a tu rolka!

zleci ten maj znowu za szybko

  • Liliana, a co my jadamy na śniadania? – zapytałam stojąc przed pustą lodówką.
  • Możesz zrobić sobie jajecznicę.
  • Jajecznicę? Z jajek to ja miałam jajecznicę, pastę jajeczną i jajka na twardo. Były parówki i frankfurterki. Sery i szynki. Łosoś i twarożki. No i mega sekcja ciasteczek i mini crossaincików…
  • Możesz zrobić jajecznicę z pomidorem. Jeszcze jeden jest.

Wróciłam. W przyszłym tygodniu coś tam jeszcze się dzieje, ale to już będzie krócej. W domu wszyscy są na mnie obrażeni. Z psem i kotem włącznie. Mieszko jest po trzech dniach laby (egzaminy ośmioklasisty) i spędził je leżąc. No dobra, wczoraj po południu, tata kolegi zabrał ich do parku wodnego, gdzie młody rozwalił sobie na zjeżdżalni plecy. No i absolutnie NIC nie ma do jedzenia, więc jutro z rana jadę na rynek. Potrzebujemy dużo truskawek i młode ziemniaki!

pies z nikim nie chciał chodzić na spacery, więc pierwsze to był spacer!

wjechały tabsy na alergię

Od trzech tygodni boli mnie pięta. I ten ból, który niestety słabnie, mnie ratuje. Nie ma problemu jak jestem na dużych salach, gdzie dużo się dzieje, ale jeśli, tak jak dziś, wpadam na mniejszą (autystycy – sztuk max 50 w jednym pomieszczeniu) to jest mi ta doskwierająca pięta potrzebna. Bo nie dość, że rozszerzona matma z przedłużeniem trwa długo, to na dodatek oni ani nie mdleją, ani nie chodzą do toalet, ani nawet nie kończą przed czasem, bo te akurat egzemplarze mają zakodowane, że egzamin trwa odtąd-dotąd i mają zaplanowaną każdą minutę. I wtedy tak siedzę i kręcę tą stopą, i ta stopa mnie raz po raz otrzeźwia!🌊

Ogórkowo pokażę Wam jeszcze jedną fotkę z wakacji dziewczyn. Widzicie ten mały tłumoczek z boku Łucji? To jej torebka! Panna ją zrobiła sama! Tak naprawdę zrobiła dwie, ale pierwsza była beżowa i była TESTOWA. Przy tej właściwej wiedziała, że chce trochę inny dół i szerszy pasek.

coś jak półmetek

  • A dziś nocujesz w domu?
  • A co, Łuczku? Przydałby się ktoś kto zawiesi ręczniki?
  • Pytam, bo tęsknię.
  • Ale tak szczerze, matko – wtrąciła się Lila – To strasznie wkurzające, że jak weszłam rano do łazienki, to wszystkie ręczniki leżały na podłodze!
  • Nikt ich nie odwiesił? No popatrz! Zdumiewające!

Najgorsze jest to, że korkowicze cisną teraz na korki. Bo wystawianie ocen, bo ostatnie sprawdziany i tak jak cały rok ktoś chorował, to teraz MUSZĄ mieć lekcje. Początkowo chciałam wszystkie zajęcia na te trzy tygodnie poodwoływać, ale wygląda na to, że w weekendy będę siedziała!

poniedziałek

Nowy tydzień. Ten TEŻ będzie napięty, ale udało mi się rano odczulić i zostawić auto w serwisie! A później pilnowałam filozofów… Rozmawiałam wczoraj z pannami kto poszerza filozofię na maturze i powiedziały mi, że to ta grupa co myśli o kryminalistyce i profilowaniu. Panny miały dziś jeszcze wolne, a od jutra wolne ma Mieszko (egzaminy ośmioklasisty potrwają trzy dni). To dobrze się składa, bo po prostu od jutra on będzie wyprowadzał poranną Bibs. Ach, i podobno dziś był u nas Mati, który po wycieczce do Włoch ma strasznie suche ręce i Łucja zaprosiła go na ZABIEGI DŁONI 🧤

Jakby nie było znów podróżuję miejską komunikacją i raz po raz wychodzi, że JEDNAK jestem nieprzystosowana 😱 Za to po drodze zrobiłam kolejną roleczkę!

Trawę bym chętnie skosiła, ale to chyba JUŻ nie w ten weekend…

Wyspałam się. Wczoraj wstałam o 8:30, a dziś dopiero o 9-tej. Co prawda jak spojrzałam na zegarek to zobaczyłam esemesa od chrzestnego Lili, że będzie za 30 minut, ale co pospałam to MOJE. A później pojechałam też po opony, więc jutro z rana, zaraz po odczulaniu, zostawiam auto w warsztacie i gnam na egzaminy. Od dziadków razem z oponami przywiozłam zupę, więc towarzystwo ma co jeść w poniedziałek. W zamian za zupę zostawiłam seniorom kokosowe i cynamonowe flurry kupione w specjalnej lodziarni, żeby dziadki wiedziały, że w okolicy mają mistrzów tego specjału. Jutro kolejny set egzaminacyjnego rodeo, a niżej fotka z komunii. Wczoraj Pierwszą Komunię miała przyrodnia siostra dzieciaków (widać czubek jej głowy), a dziś uroczystość obchodzona była na świątecznym obiedzie! Byłam! Fotka natomiast jest ważna, bo nie mam ostatnimi czasu (na żadnym zdjęciu!) TRZECH GŁÓW obok siebie!

sobota nadganiająca

Nie pojechałam dziś na bieganie, bo mam za dużo do zrobienia. Nie wiem jak ludzie dają sobie radę wracać z pracy o 17-stej i ogarniać dom. Kumulacja wszystkiego jest taka, że jak przychodzi weekend, to pralka chodzi, śmieci trzeba wystawić, zaraz czeka na mnie prasowanie (przy wybitnym Szogunie na Disneyu), a jeszcze później muszę zrobić zakupy. Byłam rano po chleb, bo nie było nic na śniadanie, ale teraz, kiedy dzieci pojechały na komunię przyrodniej siostry (ja nie, bo się nie wyrabiam) muszę pojechać jeszcze raz. W niedzielę sklepy zamknięte, a w przyszłym tygodniu znowu mnie nie ma i potrzebujemy mleka roślinne, kabanosy, parówki i jajka, żeby towarzystwo miało co jeść. Odebrałam maile z całego tygodnia i tutaj szok, bo przysłali z elektrowni duże wyrównanie za energię, które muszę zapłacić do końca tygodnia. Spodziewałam się tego, bo miałam wrażenie, że mi za mało wyliczyli prognozowanej opłaty miesięcznej, co nie zmienia faktu, że kwota wydaje mi się zawyżona i najprawdopodobniej w czerwcu gdy przyślą mi nowy rachunek, który uwzględnia wszystkie wcześniejsze wpłaty znowu będę miała nadpłatę. Zmieniam też dziś pościel Mieszkowi, bo ta jaskinia testosteronu, czyli jego pokój, ma taki zapach, że MUSZĘ. Natomiast jutro jadę rano do dziadków po opony, bo na poniedziałek rano ustawiłam się w warsztacie. Zostawiam tam auto i jadę na egzaminy! Odbiorę je po kilku dniach, a w warsztacie w tym czasie wymienią mi koła na letnie i sprawdzą co mi tam stuka od spodu (pls, niech to nie będzie nic poważnego!). Niemniej jednak, żeby nie było tak, że te dni były wyłącznie wykańczające, to obiektywnie muszę przyznać, że w tym okresie byłam BARDZO dobrze karmiona, dostawałam wielkie śniadania i wielkie kolacje. Luncho-obiady to osobna bajka, bo potrafiłam wciągnąć dwie zupy, dwa dania główne i jeszcze dopchać to ciastami i nawet jeśli jesteś bardzo zmęczony, to jak się tak ożresz pysznościami to masz energię do funkcjonowania!

Absolutnie każde zdjęcie od dziewczyn wygląda jak pocztówka!

AZUL

Są, wróciły! Towarzystwo przyleciało wczoraj w nocy i było z tym pewne zamieszanie. Samolot miał opóźnienie, a ja czekałam w pobliżu lotniska by po nich podjechać. Zaparkowałam blisko terminala, lecz nielegalnie bo bezpłatnie i patrzyłam w lusterko, czy jakaś policja nie jedzie. Po 20 minutach podjechał za mną biały suv… Włączyłam silnik, że jakby co zjechałam, bo mi coś stukało pod autem i nie wiedziałam czy coś mi się nie przyczepiło, ale widzę w lusterku, że to jakaś babka. Wyluzowałam się, wyłączyłam silnik i czekam dalej. A 10 minut później widzę, że za tym białym suvem błysnęły niebieskie światła. Zaczekałam aż stanęli za tą babką i błyskawicznie odjechałam. UCIEKŁAM przed policją! Serce mi waliło, ale nikt za mną nie pojechał, więc szybko skręciłam i przyczaiłam się w innym miejscu… No ale w końcu wylądowali, odebrałam i po północy byłam z nimi w domu. Jeszcze chwilę mi się snuły, ale potem zagoniłam do spania, bo a) Łucja dziś pojechała do szkoły b) do szkoły pojechałam też ja! A dziś jak wróciłam przejrzałam fotki i jest tam cudownie! Będę Wam te fotki jeszcze wklejać, a na razie SET pierwszy! Ach, równolegle jak ktoś ma ochotę tutaj rolka z maturek!

Katedra w Palmie
jedno z nielicznych zdjęć Liliany: jej nogi na tle siatki z pomarańczami
Valdemossa
Ulubiona sekretna plaża dziewczyn

chwilę przed kolejną turą przesilenia

Powiem Wam, że to zabawne, ale cały dom rozpacza, że mnie nie ma. Jak wyjeżdżałam w poniedziałek to chwilę wcześniej przepaliły się DWIE żarówki w górnej łazience. Miałam zapas, więc szybko wymieniłam. W aucie zaczęło mi coś stukać, pomyślałam, że to wahacz, co i tak wiele mi nie zmienia, bo na maj kupiłam sobie bilet miesięczny, żeby móc jakoś docierać na egzaminy. Natomiast dziś rano jak wsiadłam do auta, żeby Mieszko miał bułkę do szkoły to już nie stuka. Dziwne, ale to chyba dobrze? Serwis wchodził w grę dopiero pod koniec maja, a to tego czasu jeździłabym ostrożnie, żeby koło nie odjechało. Ale może to nie to? Muszę tylko znaleźć punkt, który w sobotę wymieni mi koła na letnie i przy okazji zlokalizuje źródło stukania.

  • Mieszulkis przyjechał tata? – Diabli przyleciał wczoraj i wpadł do młodego gdy mnie nie było.
  • Tak. A widziałaś jakim był autem?
  • No nie. Nie widziałam go przecież, ale zakładam, że na komunię wynajął coś ekstra?
  • Alfę Romeo. W takim kolorze jak Twoje auto.
  • Wow. Alfa Romeo to jedyne auto przy którym nikt Cię nie pyta jaki model. Samo info o marce robi wrażenie.
  • Jest takie duże jak Twoje. Pojechaliśmy pod szkołę i uczył mnie jeździć.
  • Super. Tylko nie możemy Lilce powiedzieć, bo ona jako jedyna nie była uczona. Nie skakał Ci przy ruszaniu?
  • Nie. Bo to automat.
  • Świetnie. Matka nie potrafi obsługiwać automata, a Ty potrafisz 🙂