
Z tą jaszczurką to najpierw dręczyła mnie o saszetę, po czym wyszła na zewnątrz i wróciła z żywą jaszczurką. Jaszczurkę szybko przykryłam kubełkiem po twarogu, żeby ją ocalić, ale zawołałam dzieci, bo gad się tak zestresował, że odrzucił ogon. A taki jaszczurzy ogon to się dość długo po tym odrzuceniu SAM rusza. I chciałam im to pokazać! OBA, ruchome, elementy wyniosłam przed dom, a kot otrzymał saszetę.
Poza tym zacznę chyba sobie robić ranking odmian truskawkowych, bo jedne są lepsze, a drugie gorsze. Rumba i marmolada były pyszne, za to Azja są mało truskawkowe w smaku. Pojechałyśmy także z Łucją po przekąski na jej podróż, ale zapomniałam torebki (z kartami), więc jak drugie podejście z zakupami zrobimy wieczorem 🥷
W tym biegu polecę Wam coś cudownego. Jest na Insta gość, o którym Wam już pisałam. Myślenie o Azerbejdżanie rozpoczęło się właśnie od jego posta, a teraz jest w Azji. Wyjechał rok temu z biletem w jedną stronę i się przemieszcza (on jest podpięty pod jakieś biuro podróży). Aktualnie jest w Timorze, gdzie wywiała go idea najrzadziej odwiedzanego państwa na świecie. I to co on wkleja (systematycznie w relacje) jest niewiarygodną bombą zaraźliwego pozytywnego myślenia.

<><>
- Wie, Pani… Nic nie wypominając jest Pani w tym wieku, że okulary do czytania, w Pani wieku, są czymś normalnym – powiedział wczoraj okulista.
- Ale wie Pan, że są ludzie, którzy rezygnują z czytania, żeby okularów nie nosić?
- Nie widziałam.
- No, a są.










