A tak wygląda rozszerzona biologia…

  • Chcesz kartkę? – zapytała mnie druga egzaminatorka.
  • Nie. Spróbuję się powstrzymać… Albo, wiesz co, DAJ.

🛼 I obie TAKIE dzieła żeśmy stworzyły! Leci ten czerwiec jak szalony! Mieszko w nocy robił jakąś prezentację i dziś jest bardzo zmęczony, Lila będzie miała niższą średnią niż bym chciała (ale wiesz, mamo, ja naprawdę rzadko tam bywam, więc w sumie nie jest źle), a Łucji podoba się kurs prawa jazdy. Początkowo panna mówiła, że ona jazdy będzie robiła w lipcu, ale JUŻ przebąkuje, że chciała by zacząć w czerwcu. Krajalnica wciąż nie działa, a Bibi niezmiennie nie chce chodzić na spacery z kimkolwiek oprócz mnie. Nic nie możemy ustalić w sprawie wakacji, bo Mieszko uznał, że on nie chce spać w namiocie, a to jednak nasza główna baza i przesunęłam sobie dentystę na lipiec, bo w czerwcu nie dam rady. Sąsiedzi chcieli wyburzyć płot, ale zaoponowałam, bo Bibi będzie do nich łaziła i nie wiadomo kiedy nam się zaczną o to konflikty. A tak wygląda człowiek, który jest taki głodny, że zanim wsiądzie do pociągu musi na dworcu zjeść hambuksa!

a teraz siedzę i piszę 🪭

Spóźniłam się dziś na egzamin. Wyszłam ze sporym zapasem, podjechałam sobie rowerkiem, wsiadłam w pociąg, a po kilku stacjach kolejka stanęła. Pierwsze info było, że ruszy za kwadrans. Spoko. Drugie po kwadransie, że ruszy po pół godziny. Spoko. Napisałam co prawda od razu wiadomość, że będę na styk, ale zdążę. Kolejne info było, że ruszymy po godzinie… I to już było źle… Wyszłam i poszłam szukać jakiegoś autobusu. Znalazłam przystanek skąd odjeżdżały co 20 minut. Zaczęłam wtedy korespondencję z Łucją. Panna napisała: bierz bolta. Inaczej nie zdążysz! Ale już coś podjechało więc wsiadłam. Przewiozło mnie bliżej świata, tam wysiadłam, bo jechałam totalnie w złym kierunku i podjęłam próbę łapania bolta lub ubera. NIC. NIE było NIC wolnego. Wsiadłam znowu w autobus i pojechałam w stronę miasta. Po drodze zadzwonili z roboty, więc mówię, że próbuję złapać bolta… Chwilę później złapałam na telefonie pierwszego wolnego, wyszłam na jakimś przystanku na żądanie i zaczekałam na Aleksandra. Powiedziałam (ależ się ten rosyjski przydaje!), że muszę bystro, bo egzamien i pognaliśmy. Po drodze zadzwoniłam, że będę spóźniona 4 minuty, ale jadę. Maturki mają sztywne godziny rozpoczęcia, więc szkoła w międzyczasie uruchomiła red alert jaki nauczyciel jest fizycznie blisko szkoły i na tę chwilę zastąpił mnie ktoś inny. Ale o całym tym zamieszaniu dowiedziałam się, gdy weszłam na salę (osiem minut po rozpoczęciu) i zastąpiłam zastępującą mnie osobę. A potem przez trzy godziny pilnowałam maturzystów piszących łacinę, którzy z jakichś uzasadnionych powodów nie podeszli w pierwszym terminie… Ach i próbowałam przypomnieć sobie wszystkie zwroty jakie znam w tym ojczystym języku Rzymian! Niewiele tego było 🪅

jutro cd i jutro NIE mogę się już spóźnić!

Nikt nie chce znać prawdy

-„Dama ze Szmaragdami”, Paulina Kuzawińska, czyli mój nowy audiobook. To jakaś taka kostiumowa powieść, ale wyjątkowo dobrze mi się tego słucha!

Byłam na rynku i gość od truskawek (btw. odmiana elsanta doskonała) powiedział, że po TYCH deszczach, to może być problem z truskawkami, więc wzięłam WIĘCEJ. Byłam też z Łucją w urzędzie i mamy wyrobiony PKK, czyli Profil Kandydata na Kierowcę. Dziś panna znów się uczy (a razem z nią 19-ście innych prawie-osiemnastolatków). Pochwalę się Wam też miseczkami z segmentu dla domu na czerwiec, bo właśnie przyszły! Kupowałam je w Polskiej Grupie Porcelanowej, są z Lubiany i bardzo mi się podobają. Szykuje nam się impreza i szybko potrzebowałam miseczki, a lubię jednak kupować nasze produkty. Cenowo zresztą wychodzi to DOBRZE. Paczka przyszła świetnie zabezpieczona, a na malutkich kartonikach, w które było to zapakowane była informacja, że „kupiłeś produkt z wytwórni, gdzie dba się o jakość użytych materiałów i że cieszą się, że wybrałeś zdrowie swojej rodziny” 🪇 Dla równowagi DZIŚ nie działa krajalnica. Rozkręciłam ją i mam wrażenie, że coś podeszło w tryby mechanizmu i to jakoś blokuje.

  • Wydaje mi się Lila, że jak oczyszczę trybiki to powinno działać… To jest katastrofa. Wychodzimy z jednego kataklizmu sprzętowego i zaczyna się kolejny… W życiu sobie tego mopa parowego nie kupię…
  • Poproś ojca na urodziny. Albo Mikołaja, to może pod choinkę dostaniesz.
  • Na 50-tkę mop parowy brzmi świetnie…Qrcze, czemu to nie działa! Potrzebuję szczoteczkę do zębów, żeby to coś wyjąć… Albo jeszcze lepiej odkurzacz, albo takie sprężone powietrze jak do komputerów.
  • Mamo, jak Ty się na tym znasz! Może mogłaś zostać inżynierem?
  • Może. Mielibyśmy wtedy kasę.
  • Cóż za strata.
  • ALE, Wasz ojciec nie mógłby mnie wyrwać na naprawę komputera, czyli nie było by Was na świecie! 🤡

a nazwa „czerwiec” pochodzi od owada z którego wyrabiano czerwony barwnik

  • Mamo, muszę Ci coś powiedzieć jeśli chodzi o jutro – powiedziała mi Lila wczoraj wieczorem.
  • Co się stało Lila??
  • Otóż jutro jest wycieczka.
  • NIE zapłaciłam?!
  • Nie zapłaciłyśmy, bo nie jadę.
  • Chcesz jechać? Mam napisać do wychowawczyni?!
  • Nie. nie chcę jechać. Zostanę w domu. Z TOBĄ. I przy okazji rzeczy, których nie wiesz, to zostałaś poinformowana o zagrożeniu.
  • Jakim zagrożeniu?!
  • Oceną niedostateczną. Odpisałaś, że potwierdzasz, że zostałaś poinformowana.
  • Masz poprawę?
  • Nie. Będę mieć trójkę. Nie było potrzeby, żebyś wiedziała.

W ten sposób mam dziś w domu Lilę i Mieszka. A Mieszka bo miałam z nim mieć lekarza, ale to taki lekarz co zapisywaliśmy się rok temu i dziś jak pojechaliśmy to okazało się, że Mieszko zniknął z listy zapisanych na dziś. Trudno. Zapiszę go znowu.

A poza tym czerwiec! Zakończenia roku, Pride Month i początek wakacji. Przez dwa najbliższe tygodnie czeka mnie jeszcze blok dodatkowych terminów maturalnych – aż pięć, ale będzie to z mniejszą napinką niż terminy główne. No i dziś (🎉tadaaam) Łucja zaczyna robienie prawa jazdy! Zasada jest taka, że zacząć można trzy miesiące przed 18-stymi urodzinami, a te panna ma w sierpniu. Kurs i egzamin sponsoruje Diabli i to jest jego prezent na urodziny, który dostanie każde dziecko (na pełnoletność). Moim zdaniem świetny prezent, więc z zapałem szukałyśmy szkoły i ta, która nam najbardziej pasuje zaczyna kurs DZIŚ. Chwilę przed, panna ma jeszcze lekarza, a jutro musimy podbić do gminy po jakieś tam dokumenty. Zajęcia będzie mieć codziennie do piątku (17:00-20:00), a w przyszłym tygodniu ćwiczą już testy. Po ogarnięciu części pisemnej będą jazdy, które panna chce robić w lipcu!

do tego lekarza z M pojechaliśmy więc wszyscy!

Zbieramy!

Sezon na owoce w pełni, więc ruszamy z SAMOZBIORAMI! Dziś chcieliśmy dotrzeć aż w dwa miejsca, ale zerwała się taka burza, że na… czereśnie już nie daliśmy rady… Za to zbieraliśmy jagodę kamczacką i nieźli z nas zbieracze, bo w 50 minut zebraliśmy 3 kilogramy! Potem zaczęło grzmieć, pies się schował do auta, a chwilę później przed deszczem uciekaliśmy i my. Kuszą plantacje truskawek, ale co będziemy zbierać jako kolejne, jeszcze nie wiem! Tu roleczka ze zbierania!

I dbajmy o te wszystkie dzieci (nasze, czyjeś i wewnętrzne)

  • Ojej, dzisiaj Dzień Dziecka! – ocknęłam się po 16-stej, kiedy zorientowałam się, że wszyscy w moich social mediach składają życzenia dzieciom (własnym/wewnętrznym/zwierzęcym)– Coś chcecie?! Lila!!
  • Nic.
  • Mieszko?!
  • Mangi.
  • Za chwilę siądziemy i zamówimy. A Łucję po prostu odbiorę z dworca!
  • Matko, ja w sumie bym chciała, żebyśmy w czerwcu poszły na sushi z okazji Dnia Dziecka. A pamiętasz, że ten smród – mój brat, dał Ci na Dzień Matki TYLKO przytulasa?
  • Pamiętam. Jest STRASZNY. Za to, my na pójdziemy na sushi! Przypomnij mi tylko, co od Ciebie dostałam?

Dzisiaj mam jakieś duże spowolnienie. Najpierw zaspałam na bieganie. Budzik w telefonie sobie ustawiłam jak tydzień temu, a zaraz jak zadzwonił, to się rozładował i wyłączył. Podpięłam do ładowania, szybko ubrałam się, umyłam, napiłam łyka herbaty i wzięłam go ponownie do ręki. 8:43. ??? Bieganie mamy o ósmej! A budzik zadzwonił kwadrans po ósmej… Wydaje mi się, że stało się tak, bo przesunęłam ustawienia weekendowe w niedzielę, gdy jechałam z chłopakami na bieg… Niemniej jednak zapakowałam się do auta z Bibs i pojechałyśmy, żeby przynajmmniej SAME sobie pobiegać. Bieganie w lesie jest zupełnie inne, bo ten leśny zapach jest cudownie odświeżający. Lubię przestrzeń jaką dają mi pola i pastwiska, ale w lesie oddycha się inaczej!

Łucja natomiast wraca z Wrocławia! Było tam jakieś wydarzenie sportowo-samochodowe, w którym Mati chciał wziąć udział, a ponieważ wyjazd tym razem planował ON, panna się dostosowała. Miała kontr warianty: wyskoczymy do Drezna, wyskoczmy do Pragi, bo tam dość często kursują koleje dolnośląskie i można zrobić sobie taki jednodniowy wypad, ale koniec końców włóczyli się po mieście.

Szczęścia nie wystarczy mieć. Szczęście musi płynąć ze środka.

-„Agent Szczęścia”, kolejny dokument, tym razem o ankieterze z Bhutanu, który na wniosek króla przeprowadza coś jak spis powszechni, lecz skupiony wokół odpowiedzi na pytanie: „Czy mieszkańcy państwa są szczęśliwi?”. Ładne.

Po sześciu latach odczulania (w szoku jestem od tej cyfry, ale aż spojrzałam do mojej książeczki i ewidentnie zaczęłam w styczniu 2019) jest lepiej. Próbowałam zrobić sobie filmik jak kicham (cel nieistotny) i odkryłam, że dziennie TERAZ to ja mam trzy kichnięcia. Owszem czasami swędzą oczy, ale karabinowe petardy kichania odeszły w siną dal! Gnębi za to alergia Lilkę, która cierpi bardzo. Oczy ma jak królik, smarka i kicha i znać, że ona dopiero od pół roku z tym próbuje walczyć. Nie idealnie wygląda również sytuacja z Łucją, która chociaż alergii takiej mocnej nie ma, to co ma wystarczyło, żeby się przeziębiła… W tej sytuacji inwestycją na MAJ (dla domu) został NAWILŻACZ. Mi w swoim czasie pomagał on bardzo, więc może i im pomoże? Będzie jutro, może będzie w poniedziałek, ale jest już zamówiony!

Dziś mam dużo roboty online, a ponieważ cała reszta domowników ma wolne i tylko mi przeszkadza, wywaliłam ich z domu! Lilka zabrała więc Mieszka wraz z jego kumplem i pojechali razem na japońskie fluffy pancaki i pizzę!

kwieciste plany

W polskim kalendarzu liturgicznym są trzy wyjątkowe święta. To oczywiście subiektywne i nijak nie integralne z wiarą, lecz dla one są bardzo połączone z Polską. Niedziela Palmowa, Boże Ciało i Matki Boskiej Zielnej. W te dni odbiegliśmy od światowego kanonu obchodów i stworzyliśmy własną, unikatową tradycję. Wyjątkowe kulturowe dziedzictwo, które mam nadzieję nie zaniknie. Spójrzcie na to tak, że gnamy na drugi koniec świata by zobaczyć iberyjskie obchody Trzech Króli, maryjne święta w Portugalii, czy Fiesta de la Muertes w Meksyku, ale niezwykłe jest również bliżej. Zawsze mnie zresztą bardzo mnie poruszają miejsca kultu religijnego, bo żar wiary jest czymś energetycznie odczuwalnym, nawet dla osób niewyznaniowych.

Co roku obiecuję sobie, że gdzieś w tej procesji pójdziemy i w tym roku JEST progres bo wiem gdzie! Niemniej jednak na razie nigdzie nie dotarliśmy bo nie mamy Łucji i chociaż można by zabrać w to miejsce obu dziadków, to dziadki dziś gdzieś tam jadą. To raz. Dwa, mam niezbyt sprawne auto (nie olej, ale coś mi strasznie stuka) i muszę podjechać do serwisu (za 3 tygodnie powinnam dać radę). Auto jeździć jeździ, ale trasa powyżej stu kilometrów w jedną stronę całkowicie odpada…

Pojechaliśmy więc z samego rana do dziadków mijając w drodze powrotnej zasypane płatkami kwiatów ulice. Po drodze opowiadałam dzieciom, że od dwóch dni widziałam przy drodze, jak kobiety (matki) zrywają kwiaty dzikich róży… Wstawia się to potem do lodówki i dziś rano sypie przed idącym orszakiem! Ach i jeszcze: z około religijnych wydarzeń, nasza parafia zbudowała przydrożną kapliczkę! I to również jest wspaniałe! Ja te kapliczki uwielbiam i cieszę się, że one nie TYLKO gdzieś tam podupadają i są wschodnim kolorytem obecnym na wsiach i w starych dzielnicach niektórych miast, ale również powstają nowe!

Croissanty śniadaniowe Łucji. Mati odmówił jedzenia, więc panna MUSIAŁA zjeść wszystkie! Dała radę! 😸

Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: Tłusta oliwa

-Tuwim, Lokomotywa

Byłam na mieście, kiedy zapaliła mi się kontrolka oleju. Gorąc i kontrolka. Qrcze, a może sama ten olej kupię i doleję? Będzie prędzej… Zadzwoniłam do ASO, jaki ten olej wlewać. Gość sprawdził mój nr VIN i powiedział: Castrol 5W40. No dobra, ale czy ja to mogę kupić w supermakecie? No i usłyszałam, że może gdzieś będzie, ale że olei nie można mieszać, bo mają różną gęstość i dolewamy zawsze ten, który już jest. W tej sytuacji musiałam jechać do warsztatu… Zadzwoniłam, powiedzieli, że mogę, więc pojechałam. Gdy dojeżdżałam ocknęłam się, że to przecież NIE pali się kontrolka oleju, lecz kontrolka silnika, która czasem się zapala! LECZ, skoro już byłam, to uznałam, że olej JEDNAK doleję. No i słuchajcie, jak mechanik odkręcił wlew oleju to okazało się, że oleju ja JUŻ nie miałam. W ogóle. Mówię: Ale nie paliła się kontrolka! A on na to, że czasem się NIE zapala! Wielkie uff, że nie rozwaliłam silnika, ale wjechał mi kolejny wątek. Otóż w tym warsztacie leją mi olej W30, bo każdemu taki wlewają i „to dobry olej”, ale on jest rzadszy i może skoro moje auto tak ten olej wchłania to powinnam się upierać by jednak wlewali mi gęściejszy!

Miałam pogawędkę z Lilianą o żenujących momentach. Mi się akurat taki wczoraj przydarzył i Lilianie też się one często przydarzają. Te sytuacje, kiedy mówimy szybciej niż myślimy. To rodzinne, bo ja i mój brat miewaliśmy takie momenty często. I ja np. miewam je nadal. Lilka ma także nieznośny zwyczaj mówienia wprost rzeczy, które podcinają skrzydła (tak jak Matiego ścięła ostatnio oceniając jego poziom w Brawlstars, albo wcześniej korepetytora z matmy, do którego trafiła na jedną lekcję).

  • Wiesz Lila, kiedyś miałam takiego nauczyciela hiszpańskiego, który dał nam zadanie by wymyślić jakie cechy cenimy w ludziach. Mężczyznach i kobietach. I ja wtedy wymyśliłam, że w mężczyznach cenię najbardziej energię i poczucie humoru. Te dwie cechy zawsze mnie do nich przyciągają. To jest ważniejsze niż wygląd i tak naprawdę to jest gwarantem sukcesu u mężczyzny. Za to u kobiet, jest to poczucie humoru i inteligencja. U mężczyzny taki zestaw byłby niestrawialny.
  • Fakt, to mógłby być alfa homofobik.
  • Dokładnie. I kluczowe jest poczucie humoru. Jak ktoś go nie ma i za każdym razem patrzy na Ciebie ze smutkiem, albo z politowaniem, bo luz uważa za niedojrzałość to jest najgorszy możliwy red flag.

Łucja już jest w drodze na majówkę z Matim. Rano odstawiłam ją na kolejkę, a teraz jadą wspólnie pociągiem. Wraca chyba w sobotę!

i chabry też kwitną, a Miaustra upolowała pierwszą tegoroczną jaszczurkę

Z tą jaszczurką to najpierw dręczyła mnie o saszetę, po czym wyszła na zewnątrz i wróciła z żywą jaszczurką. Jaszczurkę szybko przykryłam kubełkiem po twarogu, żeby ją ocalić, ale zawołałam dzieci, bo gad się tak zestresował, że odrzucił ogon. A taki jaszczurzy ogon to się dość długo po tym odrzuceniu SAM rusza. I chciałam im to pokazać! OBA, ruchome, elementy wyniosłam przed dom, a kot otrzymał saszetę.

Poza tym zacznę chyba sobie robić ranking odmian truskawkowych, bo jedne są lepsze, a drugie gorsze. Rumba i marmolada były pyszne, za to Azja są mało truskawkowe w smaku. Pojechałyśmy także z Łucją po przekąski na jej podróż, ale zapomniałam torebki (z kartami), więc jak drugie podejście z zakupami zrobimy wieczorem 🥷

W tym biegu polecę Wam coś cudownego. Jest na Insta gość, o którym Wam już pisałam. Myślenie o Azerbejdżanie rozpoczęło się właśnie od jego posta, a teraz jest w Azji. Wyjechał rok temu z biletem w jedną stronę i się przemieszcza (on jest podpięty pod jakieś biuro podróży). Aktualnie jest w Timorze, gdzie wywiała go idea najrzadziej odwiedzanego państwa na świecie. I to co on wkleja (systematycznie w relacje) jest niewiarygodną bombą zaraźliwego pozytywnego myślenia.

  • Wie, Pani… Nic nie wypominając jest Pani w tym wieku, że okulary do czytania, w Pani wieku, są czymś normalnym – powiedział wczoraj okulista.
  • Ale wie Pan, że są ludzie, którzy rezygnują z czytania, żeby okularów nie nosić?
  • Nie widziałam.
  • No, a są.