🎭Karnawałowy weekend🪅

  • Zobacz Lila, co się działo w Wenecji! Wysłałam tę rolkę Łucji. Czemu tych ludzi tak strasznie dużo??! Ktoś w komentarzach napisał, że był tam podczas covida i było cudownie.
  • Oni przecież nic nie widzą!
  • Dokładnie! A pamiętam jak z Wami jeździłam w pandemii i wszyscy mówili, że to nie ma sensu Was szczepić i trzeba zaczekać.
  • Przecież nikt nie wiedział ile to potrwa.
  • Fakt. Ale mamy dużo wyjazdowych zdjęć w maseczkach… Pamiętasz zimowy Hamburg?
  • Ja tego nie widzę, jak oglądam te zdjęcia. Jak będę naukowcem to wymyślę kolejnego covida.

Nie pamiętam kiedy hasło KARNAWAŁ rezonowało w mojej głowie TAK wyraźnie. I sporo znajomych w tę ostatnią karnawałową noc gdzieś balowało i net zawalony jest karnawałowymi relacjami, a nawet na nadchodzący ostatkowy Tłusty Czwartek mamy już wytypowane pączkowe typy! Wkleję Wam i SOBIE fragment z „Domu z Kamienia” , bo kiedyś na te karnawały ruszę!

Jeśli chcielibyście zobaczyć z jakim rozmachem bawi się Italia, to poza wspomnianymi już Wenecją i Viareggio oraz relacjonowanym karnawałem we Florencji warto wybrać się na karnawał do Cento (podobno jeden z najpiękniejszych karnawałów Europy), do Ivrea, do Putignano w Puglii, gdzie świętowany jest najstarszy karnawał Europy, do Acireale na najpiękniejszy sycylijski karnawał, do Ronciglione na jeden z najbardziej widowiskowych karnawałów w Lazio, na północy Włoch czeka na Was ze swoim karnawałem Schignano, i w środkowej Italii Fano równie barwny i widowiskowy jak wszystkie wyżej wymienione.

Pokażę Wam też fotkę, którą przysłał jeden mój znajomy, który teraz jest na targach żywności w Emiratach. Stanowisko bananów Chiquita. Tłumaczyłam ostatnio dzieciom, że są banany i jest Chiquita. Że to najsłynniejsza bananowa marka i że ta nazwa oznacza dziewczynę. I takie bardzo karnawałowe wydało mi się to zdjęcie!

il regalo 🎁

-czyli prezent po włosku

  • Sytuacja jest taka, że NIE wybieramy się nigdzie na wiosnę, bo wygląda na to, że ze względu na Erasmusa Mieszka, spotkania online przed wyjazdem oraz re-wizytę osoby, która go przyjmie, NIE mamy na to czasowej przestrzeni.
  • A na koniec kwietnia? Po Wielkanocy?
  • Lil, Łucja powiedziała, że ona PRZED maturą nigdzie nie jedzie. Czyli jesteśmy uziemnieni i fundusz wyjazdowy możemy przeznaczyć na REGAŁ.Tym bardziej, że luty był krótki, za to jak nas marzec przyciśnie, to na koniec kolejnego miesiąca będzie dużo gorzej.
  • A NIE miałaś sobie kupić torebki?
  • Miałam, ale ta którą chciałam jest teraz niedostępna i nie wiadomo kiedy będzie. A po regał pojedziemy do sklepu z indyjskimi meblami, bo taki będzie idealny. Zjemy też tam obiad. Może być?
  • Tak!

I pojechaliśmy. Regał przyjedzie do nas pod koniec tygodnia (wtedy się nim pochwalę, choć teraz mam pozakupowe wyrzuty sumienia), z jedzeniem NIE wyszło, bo nie było wolnych stolików, za to weszliśmy także do indyjskiego sklepu spożywczego i mamy torbę cudownego ryżu, puszki mleka kokosowego oraz specjalną soczewicę do daala!

dzień z migreną

Wiecie, o czym DZIŚ rozmawiano w Sejmie? O „rządowym projekcie ustawy o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”! I było żywiołowo i stało to na co najbardziej liczyliśmy, czyli posłowie się pokłócili i marszałek zagroziła wyłączeniem mikrofonów. No ale jeden poseł zaczął opowiadać jak to imigranci z Gruzji rabują w taksówkach, a marszałek dodała, że jeżeli chodzi o przepisy ruchu drogowego to ona by chciała by niektóre poselskie prawa jazdy nie były objęte immunitetem i zrobiło się zamieszanie! Wycieczkę na obrady miałam z uczniami i chociaż bałam się, że będzie nudno, to było całkiem ciekawie 🙂

A poza tym piąteczek. Głowa cały dzień mi pękała, więc jak dotarłam do domu przydybałam Lilkę i kazałam jej iść do mojego łóżka, gdyż ona mnie doskonale USYPIA. No i godzinę później głowa była lżejsza, bo jednak sen jest czymś magicznym. Jak wstałam pojechałyśmy tylko we dwie po żarcie dla zwierzyńca, a potem poszłyśmy na spacer w ciemnościach z Bibs. Łucja dziś nocuje u koleżanki, bo opracowują pytania maturalne z polaka, młody nie ma tej imprezy co to ją miał mieć, a ja mam zakwasy w udach, co to nie mam pojęcia w którym momencie sobie je zrobiłam?

🙋‍♂️🤷‍♀️🙎‍♂️

  • Lil, kojarzysz tego blondasa w naszej ulubionej piekarni?
  • Niestety tak.
  • Wyobraź sobie, że on nie jest już z tą brunetką, a na dodatek się sklonował i w piekarni jest ich teraz dwóch! Drugi jest taki sam gapowaty labrador!
  • Goofy?
  • Dokładnie! Łucja mówi, że nareszcie możecie się nimi podzielić.
  • No nie wiem…

🐾ślady łapek parą przegonione

  • Synu w weekend są dwa fajne filmy w kinach. Chciałam pójść z Wami na Nosferatu, ale może wolisz zrobić urodziny z kumplami i pójść na Kapitana Amerykę?
  • Nie. Najpierw musi zrobić Jaguar.
  • No tak. On przekłada od grudnia… A coś już sygnalizował?
  • Tak. Że może zrobi. A w przyszłym tygodniu chce robić Antek.
  • No tak. On w sumie też miał urodziny w styczniu. To jak coś ustalicie to mi koniecznie powiedz. A może z Tobą tego escape rooma jakiegoś zrobimy?

Pamiętacie, że w poniedziałek kurier zabierał jakieś moje AGD do reklamacji? To był mój ukochany mop parowy, którego kupiłam sobie w lipcu i go rozwaliłam. Początkowo chciałam go sobie sama naprawić (Adam Słodowy), ale doszłam do wniosku, że spróbuję zareklamować, że niby ten wężyk doprowadzający wodę to sam wypadł, a nie ja to spowodowałam (ale to jednak byłam ja). I wyobraźcie sobie, że dziś dostałam kurierem NOWY mop. Tym bardziej polecam Wam to urządzenie 🙂 Ba, przysłali także nowy zapas nakładek bawełnianych, także jestem przeszczęśliwa! O tej porze roku te buciory i psie łapki powodowały niezły chaos koło drzwi i jak przejechałam to od razu czuję się lepiej!

w słuchawkach

Od drugiego semestru Mieszko ma doradztwo zawodowe. I jest to przedmiot, na którym robi się testy kompetencji. Moim zdaniem bez sensu. Nawet jeżeli założymy, że nikt w domu nie próbuje ich nakierować, zdecydowanie lepszą metodą byłoby zabieranie ich do różnych miejsc pracy, żeby zobaczyli jak to wygląda. Można by w to angażować rodziców, albo szukać instytucji zewnętrznych, które uczniów na zajęcia edukacyjne i oprowadzanie po obiekcie WEZMĄ. Ciekawsze, skuteczniejsze i rozwojowe. Niemniej jednak nie ma tak, a chociaż ja dziś szkolne dzieciaki na taką wycieczkę zabierałam, to akurat młody miał dwa sprawdziany i ruszyć go NIE mogłam (i tak dużo szkoły przez sanatorium stracił).

A byłam w radiu! Obejrzeliśmy studia nagrań, popatrzyliśmy jak powstaje audycja i zapoznaliśmy się z konsolą radiowca. Bardzo sympatycznie! Fajna ta robota tam i tak przypomniało mi się, że chciałam zrobić kurs z zakresu emisji głosu, żebym mówiła wyraźniej, ale chyba się jednak na to nie sprężę :/

-11°C

tak się panny gościły

Dalej zimno. Najgorsze jest to, że rury z wodą są lodowate i terma z wrzątkiem schodzi na jedną osobę. Wczoraj było o to niezła awantura, że ktoś zużył CAŁOŚĆ, a potem mnie olśniło, że poniżej 10 tak się dzieje. No i autko drugi dzień pod rząd się zastanawiało, czy ONO powinno odpalać? Plus zrobiłam kiks z cyferkami (gdzieś tam podałam zły nip) i faktura co to miałam mieć na ją zwróconą zwrócona być NIE może. ALE byłam na rynku i chociaż sprzedających można było na jednej ręce policzyć to mam i jajka przepiórcze i jabłka. A panny były na pomidorowym ramenie (Łucja wynalazła miejscówkę na ich dzisiejszy lunch jeszcze w Meksyku i przysłała Lili linka) oraz przyszły mi mailem dwa vouchery (super!). Odkryłam także jedną fajną wystawę, gdzie jak zrobi się cieplej zabierzemy dziadków, a Lilka przyniosła ze szkoły prezent… mikołajkowy. Na Wigilię klasową NIE poszła, potem była w sanato, potem przez tydzień szkoły NIE było wychowawczyni, a potem były ferie. A teraz, w połowie lutego, dostała swój prezent i wyobraźcie sobie, że jest zadowolona! Zgodnie z zamówieniem tajemniczy darczyńca dał jej klamry do włosów, które już nosi i uzupełnił prezent pluszowym aniołkiem i świeczkami zapachowymi!

🪆Kolejny semestr

Och, w jakich strasznych bólach przyszło nam dzisiaj RANO wstawać! Któż to wymyślił zimowe poranki?? [chyba, Bibi, bo była zachwycona, że TAK wcześnie był spacer]. Wszyscy rano na hasło szkoła burczeli na siebie i NIE był to łatwy start tygodnia…Wychowawczyni Mieszka na ostatnim zebraniu wyliczyła, że po feriach, BEZ weekendów, do końca roku szkolnego jest 90 dni i jak by tu nie mówić, jest to już liczba dwucyfrowa. Zimno, dogrzewam kominkiem, ale i tak poranna ekipa na korkach szczękała mi zębami.

W tym tygodniu mam dwa dni poza domem, panny na środę ustawiły się lunch (dużo mają do omówienia), a w szkole Mieszka powinny się pojawić jakieś szczegóły dotyczące jego Erasmusa. Chciałam się też spotkać z dziadkami, bo chciałam im pokazać jeden sklep. Udało mi się także zapisać panny na te wizyty lekarskie, co to je miałyśmy zaległe (laryngolog i ortopeda) i mam ustawionego kuriera na odbiór zepsutego AGD. Znajoma namawia mnie na jakieś zamawianie warzyw bezpośrednio z Włoch, bo jej raz na dwa tygodnie przywożą karton pysznych pomidorów, czerwonych pomarańczy i dojrzałych cukinii i powiem Wam, że tak bardzo nie ma nic smakowitego na rynku, że nie wiem czy się nie skuszę. Warzywa przywożą drogą lądową (to ważne, bo w samolocie by przemarzły), a ile można tych kaszowych wariacji? Zapisałam na jedno szkolenie, mam ochotę na jakieś warsztaty i lecimy z tym koksem!

🏔🏔🏔

  • Fajne były te ferie z ojcem, Lila? Mieszko zadowolony.
  • Fajne.
  • A ta góralka to w jakim wieku była? Nieźle tam o Was dbała.
  • Ona taka mocno w typie ojca.
  • Oooo… Nie mógł się poświęcić? Domek w górach by się przydał.
  • On powiedział, że nie zawsze umawiał się tylko z blondynkami.
  • No tak. Była też „Czarna Rozpacz” – to brunetka w jego portfolio związkowym, której historię słyszeliśmy kilka razy…
  • Ale ta Sofie z Austrii miała bąbelka. I ojciec z nią gadał po niemiecku, żebyśmy nie rozumieli.
  • Czyli gdzieś był jakiś narzeczony. No cóż, narzeczony nie ściana, mógł dla tego domku zaryzykować dla nas!

🎊Sto lat, sto lat (z pewną taką obsuwą)

Jakie znowu „Sto lat” skoro Lila jest z marca, a Mieszko z piątego stycznia?? ALE w styczniu to młodzian był w sanatorium, potem z Lilką wyszli, ale Łucja była w Meksyku, no a potem od razu pojechali na ferie z tatą! A doroczny torcik z okazji ukończenia kolejnego roku? No i wczoraj, jak szykowałam się na ICH przyjazd, przyszło mi do głowy, że może na niedzielny obiad do dziadków pojedziemy z torcikiem? Gdzieś jeszcze po drodze młody chce odświętotować swoją 14-stkę z kolegami (pewnie znowu wybierze escape room), ale jak tu ominąć zdmuchiwanie świeczek?? Dużo takie 14-ście do zdmuchnięcia, a i zapalić nie jest łatwo, więc bratu pomagała Lila, ale zadanie wykonano! Bitwa była co prawda o smak, bo młody jest fanem torciku o nazwie „malinowa chrupka”, ewentualnie czegoś co jest musem z cytryny i mango, a NIKT dorosły takiego smaku NIE lubi. Ale to może na moje urodziny kupię sobie KLASYCZNY czekoladowy?

A Mieszko to Mieszko. 14 latek to już taki trochę duży gość. W moim audiobooku mówią, że gdy chłopiec przestaje siadać na kolana, to każda kobieta wie o nim więcej niż jego matka i trochę tak jest. Patrzą więc matki z podziwem na tych dorastających mężczyzn, dużo im wybaczamy i absolutnie nie jesteśmy bezstronne. Mnóstwo ma marzeń, o których niewiele wiem, ale dręczyłam go dziś, czy jest zadowolony i JEST. Podobały mu ferie, lubi swój pokój oraz jest dość pewny siebie. Nie jest fanem szkoły, ale lubi swoich kolegów i siebie. I chyba to prawidłowo, chociaż jakie życzenie sobie zdmuchiwał, to NIE mam pojęcia! 🙂

🧦Skarpetkowy dzień!

Tradycyjnie, nie wyrobiłam się ze wszystkim co to sobie zaplanowałam, LECZ sporo zaległych spraw ogarnęłam i dobre i to. Wyprałam, wyprasowałam i posegregowałam do końca ubrania z różnych wyjazdów (letnie Łucji schowałam ponownie do sekcji lato), zgrałam sobie kolejne audiobooki bo już z biblioteki przysłali info, że muszę je oddać oraz kupiłam worki do odkurzacza. Żadna rewolucja, ale odfajkowane! Rano sobie jeszcze pobiegałam – trochę dłuższą trasą niż zwykle i od tego śniegu zamokły mi buty. Resztę dnia planuję więc wygrzewać się w ciepłych skarpetach!

Chill&Cormoran

Walentynki! Dziś trzy MOJE ukochane Walentynki bawią na austriackich stokach (tu możecie zobaczyć minutowy filmik, chociaż uprzedzam, że jutube wrzucił mi to na shortsy i strasznie ściął jakość), a ja świętowałam z uczniami. Czyli sympatycznie! Najbardziej uczuciowym elementem naszego zestawu jest chyba Łucja, której rozterki miłosne angażują całą rodzinę (panna chyba znowu się zakochała i co gorsza nie w Matim)… Daleka jestem od najbardziej z toksycznych fraz, że „każdy ma prawo do popełniania własnych błędów”, bo któż wie, co tak naprawdę okaże się błędem, ale mamę Matiego uwielbiałam, a on był przecież był jak moje czwarte dziecko. Emocje są u nas ZAWSZE i jak będę wiedzieć coś więcej to Wam zdradzę!

💚🩷🩵💜

Walentynkowe plany? Kupiłam dziś w hurtowni zapasy wód mineralnych na nadchodzące dwa tygodnie i przy okazji, walentynkowo, wrzuciłam sobie do koszyka krewetki! Wyszły mi tak dobre jak nigdy wcześniej (dodałam utarty korzeń pietruszki, bo mam go dużo), a zaraz rozstawię sobie deseczkę do prasowania i polecę z kolejnym odcinkiem mojego serialu! Zadbałam też o ptaki, bo sypnęło śniegiem, a ja mam zrobione zapasy ziarna dla ptactwa! Odgarnęłam szuflą przestrzeń na ptasi bufet, a jak wróciłam ze spaceru z Bibs, to po śladach było widać, że się żywiołowo goszczono!