Czas nie leczy ran, tylko oddala to co było ważne.

-„Paradise”, czyli mój nowy świetny serial na Disneyu (btw. pod tym tytułem macie też niemiecki film na Netflixie, który też jest doskonały, choć na trochę inny temat.) A cytat stamtąd to taka idealna myśl na Środę Popielcową.

Dokopałam się do karty pamięci z tropikalnych ferii Łucji. Zdjęcia są piękne i kolorowe, więc w ten marcowy dzień chętnie je Wam pokażę! A co tam u nich? Słabo… Wygląda na to, że jednak nie będą razem ci zakochani, ale panna znosi to kiepsko. Rozstanie to był jej pomysł, lecz tak jak jej ojciec, znosi to fatalnie. Ma jakieś nowe koleżanki i wydaje mi się, że za wszelką cenę chce zastąpić tamte emocje nowymi. A gdzieś na niedalekim horyzoncie widać już maturę i wszystko dzieje się u niej na raz. Przekłada się to na nasze domowe emocje, więc jest ta wiosna niełatwa… Ze spraw bieżących siedzę teraz w poradni psychologicznej, pod gabinetem pedagoga który rozmawia z Mieszkiem i do szału doprowadzają mnie wiosennie pobudzone, biegające dzieci. Ale nic. Za pół roku nadejdzie jesień, będziemy jeść szarlotkę, zawijać się kocykiem i upychać pod dresikami tłuszczyk 🙂

Wyładowania

Nie wiem jaki tytuł ma mój nowy audiobook w aucie, bo sprzęt mi nie wyświetla tytułów. Pożyczam płytkę CD z biblioteki, zgrywam sobie na pendrive, a potem w aucie puszczam. Czasem na jednej pamięci jest kilka książek, więc to jaki był tytuł (?) NIE dojdę. Ale jest dobry. Akcja dzieje się chwilę przed drugą wojną światową (jak wszystko, co akurat czytam) i bohaterka, panna z dobrego domu, właśnie urodziła w bieszczadzkim lesie. SAMA. Tylko pies jej pomagał oblizując jej czoło, kiedy traciła przytomność. Jest więc dramatycznie i wciągająco.

I teraz będzie o Lilce. Bo ma ta panna jakiś taki rodzaj energii, że wszystko przy niej wybucha. Za każdym razem, absolutnie za każdym, kiedy wsiada do auta, pierwsze co robi to wyłącza mój audiobook bo ją denerwuje. Ok. LECZ za KAŻDYM razem, on się NIE tylko zatrzymuje, ale także cofa do początku nagrań na danym nośniku. I ja za każdym razem muszę skipować te wcześniejsze książki, żeby dogonić TĄ, którą słucham i znaleźć TEN fragment, na którym skończyłam. Jak ona to robi (bo tylko naciska guzik), że tak się dzieje??? Klamka w drzwiach RÓWNIEŻ nie działa gdy panna siada z przodu! Wczoraj kiedy się kąpałam weszła do łazienki, zamknęła klapę od sedesu, żeby tam siąść i ją złamała! I jeszcze mówi, że to kamień! Jaki kamień, skoro ja właśnie wszystko odkamieniłam?? A te jej nieustanne usterki z telefonem, o których w serwisie mówią, że musiała nacisnąć jakąś nietypową kombinację?? Dokładnie to samo!

Nie wiem więc, co tam będzie dalej w mojej fascynującej książce, bo zanim wróciłam do domu, to zagubionego fragmentu NIE znalazłam, lecz przybył kurier z warzywami! Tych pomarańczy to mam tyle, że chyba zawody na szybkie jedzenie zrobimy!

🍊Energia z mandarynek

  • Synu, po co ja pożyczyłam tę „Zemstę”?? Na kiedy to miałeś przeczytać?
  • Nie wiem.
  • Już to przerabiacie, prawda?
  • Tak.
  • Dziś już za późno, ale jutro po szkole siadamy do czytania. Żaden komp!
  • MAMO. Ja tego NIE rozumiem. Oni NIE mówią po Polsku. Pla, pla, pla, pla, pla.
  • MIESZKO – do pokoju władowała się Lila– Musisz to przeczytać. Ja tego nie przeczytałam i miałam na egzaminie ośmioklasisty. To była karma!
  • Ale omawiacie to i rozumiesz co Pani mówi??
  • No tak. To o gościach co się kłócili o jakiś mur, a potem o jakieś laski.

Świetnie. A specjalnie do biblioteki jeździłam po tę książkę! No nic, będę go męczyć w tym tygodniu, chociaż on teraz SZYBKO „musi” obejrzeć Mr Beasta, bo Amazon nam się kończy w tym tygodniu, a on NIE obejrzał do końca (ten program to powinna być obowiązkowa lektura na zajęciach z psychologii). Wcisnę tę „Zemstę” gdzieś pomiędzy dwoma lekarzami (Lilki alergologiem i jego psychologiem) i moimi wycieczkami. Czas się jakoś znajdzie, bo szczelnie zaplanowany mamy dopiero weekend. Po drodze mają mi też dowieźć owoce i warzywa z Sycylii, więc może nawet JUTRO nie pojadę na rynek? Zakręcona jestem, bo jestem w trakcie organizowania pewnej dużej ekologicznej akcji, więc wpadam co chwila do kuchni, po kolejną dawkę panettone z kremem mandarynkowym. Diabli mi podpowiedział, żeby podsmażać to na maśle (skąd on, bezglutenowy, to wie, nie wiem), lecz jest to kombo cudowne!

🧅Cebulowy coaching!🧅

za mną dwie siaty pierwszej fali czystek. mam nadzieję, że będą kolejne!

Wiosnę możemy poczuć również po fazie na CZYSTKI i porządki. Włączyło MI się to razem z regałem, ale idzie mocno. Wyleciały książki, sterty kurzu i przeszliśmy do butów. Moje mi się rozpadły otworzyłam więc na oścież szafę i poleciały kolejne. No bo po co mi te sterty sportowego obuwia w rozmiarze 36? Łucja to buciara, buty dochodziły często i tak zalegało w szafkach. Równocześnie podczas mopowania ścian łazienki zdjęłam z wieszaka szlafroki. Panny ich nie noszą, nakładałam JA po kąpieli, ale przecież ten różowy nijak do ścian łazienki nie pasował, a jak spojrzałam na metki to NA obu były rozmiar… 134!!! Ze szlafroków i za małych po-Mieszkowych bluz powstała więc DRUGA torba i obie wywiozłam dziś do dziadków, u których często są zbiórki odzieży.

Widziałam kiedyś coacha, który opowiadał jak ważne jest oczyszczanie przestrzeni… W komentarza miał dziesiątki egzaltowanych komentatorek piszących, że JUŻ zabierają się za robotę i że dziękują za nakierowanie. Słodkie, nie? Pomyślałam wtedy, że wszystko pięknie, ale na czystki trzeba mieć czas. Nie jesteś w stanie odgruzować całego domu, ale przychodzi taki moment, że czujesz, że MOŻESZ i tą jedną konkretną sekcję, która Cię przywołuje, ogarniesz. Wyszukajcie ten zew w sobie i działajcie! 😁

🌱Marzo!

Od rana mokro i śnieży, czyli zima nie odpuszcza i brawo ona! Tym niemniej jednak kartka z kalendarza zerwana i zaczynamy cykl wiosennych miesięcy. Masakryczny będzie maj, po drodze czeka nas wycieczka Mieszka i wielki test na pyłki. Mamy zaplanowaną jedną jednodniową wycieczkę z dziadkami, próbuję wyciągnąć panny na Manifę i bardzo bym chciała wziąć udział w akcji czyszczenia rzek tak jak rok temu. Wielkanoc mamy późno, ale co gorsza nie wiem co też te smarki mogą chcieć od Zajączka? Macie pojęcie, że Mieszko na urodziny nie chciał klocków, bo chce DYWAN?? Jeszcze nie kupiliśmy btw. Młody potrzebuje też nowy rower, za to rower Lilki jest już przyszykowany na nowy sezon! I znalazłam wczoraj stara fotkę Klarensa (wyżej) i tak myślę, że ogródek też będę tradycyjnie na wiosnę odświeżać. Te juki miałam kiedyś bardzo ładne, a strasznie mi w ostatnich latach zmarniały i muszę doczytać, czym tu je suplementować, żeby odbiły. Plus marzą mi się paprocie.

Zaczęłam przegląd szuflady z dokumentami (nie domykała się), bo zostanie rozbita na dwie części. W jednej będą paszporty, euraki, moje wizytówki i certyfikaty covidowe (któż to wie, czy to będzie jeszcze potrzebne?), w drugiej (tej w nowej szafce) będą stare dokumenty (w starym paszporcie Lilki jest jej, cały czas ważna, kanadyjska wiza) i monety powrzucane do jajeczek z jajek z niespodzianką. Dziś do tego siedliśmy i Mieszko z Lilą ochoczo zaczęli to segregować. Jajeczko z azerskimi monetami, forinty, pesos, funty, itd. Sporo ląduje w pudełku „nieaktualne”, bo i portugalskie escudos i słowackie korony nie są już w obiegu. Nie skończyliśmy tego robić, bo wpadł Diabli i zabrał ekipę na nocowankę z nim, więc do tematu wrócimy jak wrócą! Ja idę zaraz na spacer z Bibs, a potem ruszam w prasowaniem!

🌱🌱🌱

Męczyłam Lilę w czwartek wieczorem:

  • Lil, muszę znaleźć spodnie-halkę. Jak myślisz, GDZIE ja to mogłam schować?
  • Spodnie-chałkę?
  • Nie. HALKĘ. Wiesz czym jest halka?
  • Taka koszula nocna.
  • Taaak. Półhalka nazywana w skrócie halką, to taka spódniczka, którą nakładasz pod spódnicę i ona Ci się nie przykleja do nóg, jak masz grubsze rajstopy. Bo to słabo wygląda jak się przykleja. No a spodnie-halka to takie spodenki, które możesz nałożyć pod spód dzianinowych spodni i się nie elektryzują gdy masz jeszcze rajstopy.
  • Kolarki?
  • Nie. One NIE są wąskie. Nieważne. Jak znajdę to Ci pokażę. Myślisz, że bardziej szuflada z bielizną, czy może na końcu szuflady z sekcją sportową??
  • Sprawdź sportowe.

I sprawdziłam i powiem Wam, że NIE miałam pojęcia, że tyle mam sportowych strojów! Ja ich nawet nie pamiętam! A spodni CHAŁKI NIE znalazłam!

🦭Zima, zima i po zimie!

  • Idzie wiosna! – krzyknęłam do sąsiada. To taki dość gburowaty starszy gość, ale bardzo inteligentny i bardzo się lubimy – Widziałam już bazie na polach!
  • Nie wiem. Nie widziałem. Byłem w Łodzi.
  • Ojej! Byli Państwo na wystawie?
  • Jakiej wystawie?! Byłem u lekarza. A właściwie czterech lekarzy.
  • No, to już Pana wybór. Można było na wystawę…
  • Wybór?! To metryka, nie wybór! Miłego wieczoru! 🙂

Za to na wystawie byłam dziś ja. Właśnie kończy się wystawa ormiańskiego reżysera Siergieja Parażanowa, który tworzył oniryczne obrazy filmowe oparte na kaukaskich legendach. Miał hopla na punkcie strojów i nakryć głowy i przez wiele osób uważany był za ikonicznego. Poszłam z uczniami i było to bardzo miłe zamknięcie zimy! Mieliśmy oprowadzanie po wystawie, a potem zaczęło się robienie nakryć głowy zgodne z tym, z CZYM się utożsamiamy! Btw. tu macie roleczkę z mixem wycieczek jakie ostatnio miałam! Bo te dzieciaki nawet mnie nazywają „pani od wycieczek” 🩷.

🦭🦭🦭

Bo zamykamy tę zimę! Jaka była? Za szybka, ale chyba chłodniejsza niż ta rok temu… Przynajmniej nie przypominam sobie bym rok temu brykiet trocinowy do rozpałki kupowała, a w tym roku musiałam… I za rok, na zimę, muszę (chyba) kupić nowy akumulator. Tak na wszelki wypadek, bo miałam chwilę lęku tej zimy CZY odpalę auto?

Najważniejszym wydarzeniem tych trzech miesięcy było sanatorium Lili i Mieszka oraz urodzinowy wyjazd Łucji. Wyjazd całą ekipą, na którego fragment załapałam się i ja, był również ciekawy i bardzo udany. Fajne są te Niemcy i to dobre miejsce do zwiedzania. Ach i kolejna rzecz do ogarnięcia na przyszłą zimę to buty dla mnie, GDYŻ na kolejny zimowy city break chcę wziąć spódnicę, których mam dużo, ale nie mam butów! Jedną parę DZIŚ rozwaliłam do końca. Skleiłam je po drodze klejem na gorąco, więc do domu wróciłam, ale OBOWIĄZKOWO potrzebne mi są nowe!

Jeśli chodzi o emocje to tradycyjnie było zamieszanie z WOŚP-em (on w tym roku był dla nas wyjątkowy, bo młody kwestował), nieźle zakręcił amerykański prezydent i rozpoczęliśmy kampanię wyborczą. W styczniu wjechały kolejne podwyżki, a na Sylwestra Bibi tradycyjnie dramatyzowała od fajerwerków. Zaczęliśmy Rok Węża, wszystkich zszokowały wybory w Niemczech, a Polska objęła prezydenturę w Radzie Unii Europejskiej. Ja miałam bardzo dużo wystaw i muzeów, zrobiłam sobie motankową kozę, a domowy zakątek został wzbogacony o mebel, o którym od dawna marzyłam. Zakończyłam sześcioletnie odczulanie na pyłki. Nie do końca z własnej woli, bo miałam dojść do końca ampułki, ale szczepionki nie było w hurtowniach, miałam ilość na jedną dawkę, a tym samym lekiem szczepi się Lilka. Dostała go więc panna i na wiosnę będziemy wiedzieć, czy mogłam tak zrobić. Ponadto NIE jeździliśmy na łyżwach, bo gmina nie wylała lodowiska, za to ekipa śmigała na sankach. Nie było siłowni i basenu, ale zanim spadł śnieg jeździłam na rowerze na kolejkę i regularnie biegałam.

⬇️⬇️

🦭Książka – chyba najbardziej zimowy tej zimy i najbardziej czasowy był Frostpunk (czytałam go z miesiąc bo to jest solidna kniga). I podobał mi się. Niezłe jest natomiast, że jak wchodzę w jakąś epokę to wszystko jest z niej. Całość przerobionej przeze mnie literatury to były lata ’20 XX wieku. I samochodowe audiobooki (Piołun na zapomnienie/Smak Dymu, a JUŻ mam pożyczone dwa kolejne, które dzieją się przed wojną), i rewelacyjne Szepty Ciemności (czekam na trzecią część), i Potomkowie Złych Ludzi i nawet biblioteczne trzy tomy Córki Fałszerza. Czasem jest to postapokaliptyczna wersja tej epoki, czasem jest to historia, ale zawsze były te lata ’20. Ba, to się tak zapętla, że w Córce Fałszerza sporo jest o tym niemieckim przywódcy co to rozpętał wojnę i jest o wiecach w Monachium i akurat w tym Monachium tej zimy byłam!

🦭Obsesja jedzeniowa– nie pamiętam jaki słodycz ostatnio zrobił taką karierę jak Dubajska Czekolada. Są ptysie dubajskie, serniki dubajskie, pączki dubajskie, ciasta dubajskie i lody dubajskie. Są WSZĘDZIE i w Dubaju to nawet nie mają pewnie pojęcia jakie to mogą być wariacje!

🦭NapójGornyj Czaj z Albanii nagrzewał nas pierwszej części tej zimy, a ostatnie dwa tygodnie ostro pięty mu depcze napar z imbiru!

🦭Serial Diuna zrobiła mi smaka na więcej Diuny, ale The Fall skierował moje zainteresowania na kryminały, czego pokłosiem jest saga Cormoran Strike.

🦭Piosenka Benson Boone: Beautiful Things i może są głośniejsze kawałki, ale to co ten koleś odwalił na wręczeniu Grammy to w życiu czegoś takiego nie widziałam. To jest żywa energia, taka, że aż ciarki przechodzą (TU).

🦭Platforma filmowa – polubiłam się z Nefflixem, ale ostrzę się bardzo na Showmaxa!

🦭Innowacja kosmetyczna – wprowadziłam sobie plastry z silikonu medycznego, które naklejam na noc na czoło… Wydaje mi się, że trochę mi je prostują. Lilka natomiast odkryła w sanato, że sporo dziewczyn nosi bonnet na noc i bardzo to ją ucieszyło.

🦭Kosmetyk – odżywka Kemol co to ją panny dostały pod choinkę jest sztos, podobnie jak błyszczyki Douglasa.

🦭Hitowa grupa kosmetyczna– mydła w kostce. Od dawna używał ich Mieszko, ale ekperymantalnie spróbowała i ja. To jest świetny produkt. Tej zimy było takie z Isany, teraz jest ze Szpaków, a kolejne będzie Lusha. To tak domywa skórę głowy, jak żaden szampon i okazało się, że panny co parę myć też zawsze wybierają Mieszkową kostkę.

🦭Owoce – podobno Polacy jedzą najwięcej jabłek, bananów i truskawek. U nas od lat w zimie jest sezon na banany (kiść znika jednego dnia), ale tej zimy zachwyciły nas też gruszki. One były wyjątkowo pyszne jesienią i cały czas są doskonałe.

🦭Wtopa – gdzieś z Lilką kupiłyśmy dwie zgrzewki papieru toaletowego z niebieskie kwiaty. I obie nie pamiętamy GDZIE. I jest tragiczny, bo przykleja się do muszli. Uważajcie więc na niebieskie kwiatki…🥳

🍩PĄCZKI!!!!

Jest taki dzień, przed którym cukiernicy nie śpią… Bo od rana w cukierniach jest TŁOK. Statystyczny Polak zjada 2,5 pączka, memy są pączkowe, wszyscy się z wyrozumiałością uśmiechają, a w radiu lecą pączkowe reklamy. Włączył mi się dziś Marian i Barbara i zastanawiałam się jak to podciągną, a oni po prostu mówili o Tłustych Promocjach! I że kawa z nowego ekspresu pasuje do pączka! U nas tradycyjnie kartonik pysznych okrągłych kalorii przywiozły dziadki, ale rano pojechałam TEŻ do cukierni i ja. Hitem był oczywiście pączek DUBAJSKI, który skończył się jako pierwszy! Byłam także w bibliotece, gdzie zawiozłam ikeowską torbę książek i dostałam za nie… pączki! WIĘC my tę normę statystyczną spokojnie dla Was wyrobimy! Btw. Mieszko właśnie wszedł i on mówi, że już CZTERY zjadł… Tu macie roleczkę z naszymi pączkami!

🍩🍩🍩

Równolegle skończyłam segment porządków na dole i coś co w ogóle NIE dziwi: sterty książek na górze się zmniejszyły, lecz cały czas są… Oczywiście porządkując znoszę docinki dziewczyn, że wszystko przez to, że jestem podobna do dziadka i WSZYSTKO ma znaczenie, bo mi ze wszystkim TRUDNO się rozstać! A największy problem jest… z zakładkami. Zakładki powstają z biletów, pocztówek, zaproszeń i kolorowych metek. I jest tego bardzo dużo, a każdy taki świstek to kopalnia wspomnień.

z boku przyczepiłam Azerskie dywaniki
a na szafkach na reszcie można było ustawić wszystkie te rzeczy, które gromadziłam z myślą ” A TO postawię sobie na szafce”. Ten fioletowy mrówkojad był kupowany podczas naszej pierwszej wyprawy na Litwę.
a najgorsze jest, że widzę PRZESTRZEŃ na kolejny regalik… trochę niższy, taką bardziej komódkę

dynamicznie

  • Zerwałam z „grupą klasową”. – zakomunikowała Łucja. „Grupa klasowa” to robocza nazwa jej nowego crusha z którym cały czas pisała i na pytanie z kim pisze odpowiadała, że „z grupą klasową”.
  • No ok. Ciekawa jestem jak to zrobiłaś? Zablokowałaś? – to była znajomość internetowa i komunikacja przebiegała przez komunikatory.
  • Nie. Powiedziałam, że myślałam, że jestem over poprzedni związek, ale się myliłam.
  • Ja bym zablokowała- mruknęła Lila.
  • No właśnie ja zakładałam, że zablokowałaś! Bo takie bardzo w stylu Waszego pokolenia!

Wczoraj wieczorem dwóch Hindusów, nie mówiących (zgodnie z przewidywaniem) po polsku, przywiozło mi regalik. Postawili w rogu, pochylili się w pół składając ręce do Namaste i pojechali. Urocze 😻 Uwielbiam takie sytuacje! Regał się zagęszcza i to dobry moment, bo od razu robię czystki w księgozbiorze, a książki które wypadają odwiozę jutro do biblioteki!

🌸🌸🌸

Miałam dziś uczennicę, która pokazywała mi swojego węża. Panna siedziała w bluzie, ale jak go podniosła, to rękawki podsunęły się jej go góry i zobaczyłam, że ma całe nadgarstki pocięte. Były stare nacięcia, czyli to nic nowego, ale były też takie bardzo świeże. Poprowadziłam spotkanie do końca, ale sytuację zgłosiłam. Oj, mają niektórzy rodzice niezły bigos. Przy takich atrakcjach kolejne badanie słuchu u Lilki, które mam za chwile (teraz siedzę w aucie pod przychodnią), to naprawdę nic!

approved by Miaustra 🐱

before

Mam w pracy świetny team rusycystów. Całe życie ich unikałam, bo wydawało mi, że na uczelni nie było nikogo ciekawego, a teraz mam TAKĄ drużynę, że są to chyba najlepsi zawodowo ludzie na jakich trafiłam. I mieliśmy ostatnio spotkanie i zeszło nam na kondycję edukacji. W tym kontekście, że dzieciaki przestają w nią wierzyć, bo takie jest myślenie państw dostatku. W edukację wierzy się najbardziej w trzecim świecie, gdzie może Cię ona przenieść do innej grupy społecznej. W zachodniej Europie wszystko jest łatwiej osiągalne, żeby mieć pieniądze, wcale nie trzeba być mądrym, a papierek wyższej uczelni, czy nawet matura niekoniecznie sprawi, że będziesz miał fajniejszych znajomych. No więc po co się uczyć? I otóż zrobiono ostatnio badania o długości życia. Iii? I wykształceni żyją dłużej! Badanie zrobiono w Stanach i tam różnica pomiędzy osobą dobrze wykształconą (nawet pracownikiem naukowym) a osobą niewykształconą wyniosła 11 lat! I to jest chyba dobra odpowiedź!

🦘🦘🦘🦘🦘

Zaraz mi przywiozą regalik (wklejam zdjęcie PRZED) i zdradzę Wam jaką mieliśmy śmieszną akcję z Mieszkiem. Otóż młody odkąd zaczął grać na kompie z kumplami, ubarwił nasze domowe życie. W czasach gdy głos kolegów leciał przez głośniki, co chwila do pokoju wchodziły mu dziewczyny i coś NIE na temat mówiły (powodując konsternację z drugiej strony). Ale od jakiegoś czasu młody siedzi w słuchawkach… A na święta dostał słuchawki bezprzewodowe, więc pochodzi po całym domu i gada. Zawołałam go do kuchni po jakąś ciepłą przekąskę i taki właśnie zanurzony w swoim świecie do nas zszedł. I mówi tam do kogoś:

  • Dobrze, dobrze. I weź tę koronkę! I uciekaj!

Włączyłam się:

  • Jaką koronkę? Kupiłeś mi coś na Dzień Kobiet? Ależ Ty jesteś kochany!

Z drugiej strony zapadła cisza i kumpel Mieszka się odezwał:

  • Masz tam jakąś dupeczkę?
  • Nie –młody zrobił rolla i powiedział – To przecież moja matka!

Ostatkowy tydzień

Dużo będę miała roboty w tym tygodniu, ale będą to rzeczy miłe. Czeka mnie jedna wystawa; mam nadzieję, że mi dowiozą regalik; musimy odfajkować wizytą lekarską z Lilką (badanie audiometrem), a w czwartek cała Polska będzie się oddawać pączkowego obżarstwu. Do końca lutego muszę też odwieźć rower Lilki do serwisu – mój ulubiony warsztat przysłał mi esemesa, że jak zdążę do 28.02 to cena usługi będzie bardziej niż promocyjna, więc wczoraj od dziadków wróciliśmy z rowerem. W kwestii serwisów powinnam też dotrzeć z autem na dolanie oleju, bo miałam to zrobić w styczniu, ale pewnie przesunie mi się to na marzec. Wczoraj też anulowałam roczną subskrybcję Amazona (do piątego marca) i już się mogę doczekać, aż zaimportuję sobie Showmaxa i odpalę sobie nowego Dexterka 😈

24 lutego to też rocznica konfliktu na wschodzie, który trwa już od trzech lat. Szok. Tak jak z pandemią, człowiek nawet tego już nie rejestruje.Strasznie dawno temu były te trzy lata. Zresztą to był ogólnie słaby rok ten ’22. Ale z drugiej strony minęły trzy lata, a świat nic nie zmądrzał. W mediach huczy o wyborach w Niemczech, polityka światowa kłębi się jeszcze bardziej, więc nic robi się przejrzyściej. No i dni nam się wydłużają, co akurat MNIE cieszy średnio, bo się budzę za wcześnie.