🙀Kotki na wierzbie🙀

  • Łucja, GDZIE jest MÓJ tusz do rzęs?!??
  • Oj sorki, już Ci oddaję.
  • Wiem, że chciałaś od Zajączka, ale żeby to się nie skończyło tak, że Zajączek uzna, że mu się przyda, bo jego tusz się skończył!
  • Dobra, dobra.

Czujecie powiew nadchodzących świąt? Czas o nich już myśleć! O Zajączku, o ciastach i o… porządkach! Okien na razie nie ruszam (bo ZIMNO), ale w tym tygodniu rozpoczęłam pranie kanap. Ściąga się z nich każdy element i wyjdzie z tego 4 pralki krótkich cyklów. W tym tygodniu AŻ trzy dni będę w domu, więc jak najbardziej mogę to ogarniać. W weekend walczyłam z kuchenką, ale nie zbliżyłam się do tego by nazwać ją umytą (niezmiennie uważam, że w tych wszystkich life-hackach oni czyszczą rzeczy CZYSTE). Fantazją porządkową tego tygodnia jest też rozmrożenie lodówki, lecz to dopiero jak wyjemy trochę wędlin od dziadków. Dziadki były u swojego ulubionego masarza i przywieźli takie hurtowe ilości, że wczoraj wychodziło się od nich z mięsnym gościńcem. W tym tygodniu mam też jedną wizytę lekarską (Łucja u ortopedy) i wyjazd Mieszka! Z nieoczekiwanych plusów dziś listonoszka przyniosła Ekuz Mieszka, co to już myślałam, że zaginął i udało mi się zlokalizować dwie przesyłki awizo, które poczta odesłała, zanim zdążyłam odebrać. Ach, no i dalej porządkować będę tereny przyrzeczne!

🫶Okrągłe i bezowe

Marzec do u nas zawsze imprezowy miesiąc. Urodziny ma Lilka (ale ją świętować będziemy w kwietniu), no i babcia! W tym roku babcia ma urodziny OKRĄGŁE i namówiona, zgodziła się by torcik jej kupić (jej ulubiony bezowy dacquoise, czyli z kawowy z daktylami i orzechami pecan) i Sto lat zaśpiewać! Kochana jest ta moja mama i jest dla bardzo ważnym człowiekiem. Rozmawiałam ostatnio z jedną znajomą i okazało się, że jej mama jest ten SAM rocznik co moja. I obie mamy ten sam problem, bo zaczynają te nasze mamy zapominać. Znajoma się mnie zapytała: Skąd to się to k**wa bierze? Dlaczego akurat one się tak rozpadają?? I ja odpowiedziałam: Może dlatego, że dużo miały na głowie. Za dużo. Dużo miała Twoja mama? I ta znajoma, która ostro klnie odparła: Wy****ście dużo. No i właśnie – odpowiedziałam – Moim zdaniem one chcą się już jakoś z tej odpowiedzialności, ogarniania i myślenia wyłączyć.

👵👵👵

Bardzo zawsze są rozczulające TAKIE rodzinne, wielopokoleniowe spotkania, bo np. dziadki mają masę wspomnień o swoich dzieciach (mnie i moim bracie) z okresu gdy byliśmy dziećmi. Historii, które są raz po raz wyciągane i stawiają tego rodzica w takim zupełnie innym świetle. Że kiedyś był mały i coś tam sobie w głowie knuł, jak to takie małe dziecko. I bardzo to fajnie dziadkom wyszło, że jedne wnuki już były małe, za drugie akurat małe są i ta rola dziadków, jako tych osób, którym trzeba i pomóc świeczki zdmuchnąć i przypomnieć o Zajączku, jest nieustannie odświeżana. Btw. w zestawie zdjęć zwróćcie uwagę na ostatnie. Dziadek wymyślił, że Lilka ma na mini pianinku grać Sto lat, więc panna grzecznie to wykonała. Tylko, że całkowicie przy naszych gromkich śpiewach, tego słychać NIE było! 😀 Bardzo jestem jej za tę elastyczność wdzięczna i chyba w nagrodę siądziemy zaraz do kompa i zamówimy kolejne kosmetyki do włosów, bo jakimś cudem panny ZNOWU wszystko zużyły!!!

🌱oraz odkryłam, że czosnek niedźwiedzi AŻ w trzech miejscach mi wychodzi🌱

O filmie Mickey 17 mówią, żeby nie oglądać spoilerów i nie czytać opisów przed seansem. I żeby iść, bo dobry. Oraz, że życiową pomyłką Roberta Pattisona był udział w Zmierzchu, ale że to doskonały aktor. I nic więcej Wam nie powiem, bo to wszystko prawda, a film jest rzeczywiście super (byliśmy dziś) i wszystkim się podobało!

🌱🌱🌱

I ogródek do południa ogarniałam! Zasadziłam w końcu cebulki szczypiorku, uprzątnęłam donice (w jednej jest miejsce na bratki) i nawiozłam roślinki tym mixem ze skórek bananów, który jest w tej chwili stałą kuchenną dekoracją. Przy okazji odkryłam ze zdumieniem, po raz kolejny, że zwierzęce dziewczyny są bardzo mocno ze sobą zżyte. Obie ochoczo wyskoczyły ze mną do ogródka i wchodzą ze sobą w różne interakcje. Zastanawiałam się co Bibi tak zapamiętale kręci ogonem, a to po prostu przed nią, na murku, przysiadła Miau Miau! Archiwizacyjnie tu wrzucam jeszcze rolkę z wczoraj i ruszam z sobotnio-wieczornym prasowaniem!

🌊Eko wagary!

  • Mamo, a skoro dziewczyny idą na wagary to ja też mogę nie iść do szkoły?
  • A co będziesz robił, Mieszko? Łucja idzie na jakąś 18-stkę i rano wyprowadzi Bibi, Lila jedzie ze mną sprzątać rzekę, a jaki Ty masz plan? Jak żadnego to możesz jechać ze mną, ale na pewno nie będzie tak, że nie pójdziesz i będziesz siedział cały dzień przy kompie.
  • Rano mam Erasmusowe spotkanie, a potem umówiłem się z Jaguarem.
  • I co będziecie robić?
  • Jedziemy na steka za złotówkę – jedna knajpa zrobiła taką akcję, że stek jest za złotówkę i wszyscy tam teraz jeżdżą.
  • A wiesz, że tam są teraz mega kolejki?
  • Wiem. Książulo stał 2,5 godziny. Moim zdaniem nie ma sensu, ale Jaguar chce.
  • Proszę Cie bardzo. Możesz nie iść do szkoły.

Koniec końców rzeczywiście kolejka była ogromna, więc ci budżetowi smakosze musieli zrezygnować i pójść gdzieś indziej, za to MY, z Lilką, zbierałyśmy DZIŚ śmieci! „Operacją Rzeka” to projekt, który zachwyca mnie od kilku lat, rok temu zbieraliśmy śmieci nad Bugiem, a w tym roku sama założyłam sztab, baa koordynuję tę akcję w kilku miejscach w Polsce. Idea jest taka, że zakładam akcję, ustalam datę, zbieram ekipę, podpisuję z miastem umowę na odbiór śmieci, organizator przysyła mi karton z koszulkami, rękawicami i workami. Akcja odbywa się w tym roku po raz siódmy, śmieci zbiera się idąc brzegiem lub płynąc kajakiem. Śmieci można też zbierać w lasach i na łąkach, bo tak naprawdę hasło RZEKA jest tylko hasłem i chodzi o oczyszczenie naszej wspaniałej przyrody! Idea jest jasna: Wyciągniecie z pozimowej szarzyzny walorów przyrodniczych, kulturowych i historycznych terenów zielonych.

Tak więc, zbieraliśmy! Z najbardziej niezwykłych znalezisk trafiliśmy na legowisko osoby w kryzysie bezdomności, więc materac i koce zostawiliśmy, lecz posprzątaliśmy walające się wokół butelki. W sumie to nas to dość ubawiło, że ktoś tam WRÓCI, do „domu” i będzie miał posprzątane! W tamtym miejscu dodatkowych emocji dostarczyła też zakorkowana butelka, którą wrzuciliśmy do worka, a ona w worku wybuchła robiąc spory hałas. No cóż, ktoś tam sobie jakieś chardoney hodował, a my nie doceniliśmy! Zabawną też akcje miałyśmy z Lilką docierając na miejsce. Panna ustawiła w apce dojazd, ja się wyłączyłam, wysiadłyśmy na miejscu i dopiero wtedy zapaliła mi się lampka, bo odkryłyśmy, że jesteśmy… pod złym mostem! Szybko zamówiłam więc ubera, żeby dotrzeć na czas i uber okazał się być Uzbekiem! I teraz najlepsze, bo oczywiście z nim gadałam: dziś kraje arabskie i muzułmańskie obchodzą najważniejsze święto w roku! Navruz! Perski Nowy rok! Dzień świętowania wzajemnego szacunku i dążenia do osiągnięcia harmonii przez wszystkie społeczności. To moment oczyszczania i odrodzenia, okazja do odnowienia życzeń pokoju i dobrej woli. Pasuje jak na pierwszy dzień wiosny!

Czapkę wicher niesie,róg huka po lesie!🌬💨🌸

z Wesela

  • Lila, mogę oddać „Wesele” do biblioteki?- odwoziłam pannę rano na przystanek.
  • W sumie tak, chociaż jeszcze omawiamy. Ale już bez książki. Omawiamy grupy społeczne.
  • I jak je oceniasz?
  • Wesele jest wyjatkowe, bo żadna inna powieść nie omówiła tak szczegółowo konfliktu między chłopami a inteligencją.
  • Proszę Cię, nie opowiadaj mi tego. Mam w audiobooku narodziny faszyzmu na przykładzie rodziny z aryjskim chemikiem i jego żoną żydówką i to jest TAK ciekawe, że jak słyszę o konflikcie społecznym w kraju bez wojny, to wiem, że to NIE będzie TA historia!
  • I tak wolę „Wesele” niż Mickiewicza. Pan Tadek był straszny.
  • To fakt. To polskie ziemiaństwo było równie nieprzystosowane jak ludzie przed wybuchem II wojny światowej. Jakby nigdy nie oglądali filmów katastroficznych. Wyskakuj, bo zaraz zaczną trąbić- ponagliłam spóźnialską.
  • Ha, ha, dokładnie!

Miałam trochę wyrzuty sumienia, że nie zasadziłam cebulek szczypiorku, ale wbiłam palec w ziemię i zimno. Z CZYSTYM sumieniem przesuwam to na PÓŹNIEJ, a w międzyczasie byłam na kolejnej wycieczce! Tam, gdzie byłam w ubiegłym tygodniu, z Mieszkiem i z LO, lecz tym razem zabrałam ze sobą SP. Mieliśmy mniej o wojennej konspiracji, ale były za to warsztaty o bullingu, co jest niezłym przełożeniem tematyki opresji wobec Żydów na świat młodszych nastolatków. Wszyscy teraz masowo oglądają netflixowe „Dojrzewanie” i ja zaraz jak skończę disneyową „Sektę” też to ruszę!

🦣 A gdybyś mogła?

  • Matko, a gdybyś mogła porozmawiać, bez żadnej blokady językowej z Hi***rem lub Sta***em to którego byś wybrała?
  • Zdecydowanie tego drugiego. To był jednak Gruzin, a z Gruzinem się dogadam. Za to ten pierwszy krzyczał jak mówił i to jest dla mnie za trudne… Nie mówiąc o tym, że to był wariat, a takie osoby mnie przerażają, bo są nieprzewidywalne.
  • No to ja na odwrót. A z Juliuszem Cezarem czy Czyngis Chanem?
  • To samo… Juliusz Cezar to był bardzo inteligentny facet. Myślę, że był doskonałym retorykiem. A ten drugi to był dzikus. Nie wiem czy jakieś racjonalne argumenty do niego by dotarły. I czy chciałby rozmawiać z kobietą? Ja też mam dla Ciebie pytanie Mieszko! Na sali było 60 osób i nikt nie potrafił na nie odpowiedzieć. Ja znałam odpowiedź, ale ciekawa jestem, czy Ty ją znasz.
  • Pytaj.
  • Serwerownie googla. Naszpikowane elektroniką, nie oznaczane z zewnątrz żadnym logo. Wielkie budynki pełne serwerowych szaf z danymi. Wybucha pożar. Jak najszybciej go ugasić?
  • Odciąć tlen?
  • Tak. Dokładnie tak. Nie możesz tam wlać wody, bo szkoda będzie równie potężna, ani użyć piasku, bo tego nie doczyścisz. Pracownicy mają minutę na opuszczenie magazynów, zanim z rur wypada gaz, który zasysa tlen.

Zabrałam tego mądralę do fryzjera! To nie jest łatwe, opór był duży, ale włosy obcięte!

Btw. Gość miał przez trzy dni rekolekcje i wrócił do domu z przypinką… I zupełnie mu to nie przeszkadzało (co akurat bardzo dobrze).🌻

🧄Dawno Pani nie było!

Usłyszałam na rynku, bo rzeczywiście przez ostatnie trzy tygodnie mnie tam nie było! Gdyż żywiliśmy się warzywami, co to je zamówiłam przez net i polskie jabłka i ziemniaki odeszły w zapomnienie. Btw. To był dobry przednówkowy patent i przyszłej zimy powtórzymy to pewnie ze 2x w sezonie. Jakby nie było, tym razem (na rynku) kupiłam jabłka, gruszki, czosnek i kaszę!

Nie miałam zresztą za dużo czasu, bo byłam z uczniami w Google Hubie! To największy europejski hub googla, na każdym piętrze (to są dwa mega wysokie budynki) jest siłownia, nap roomy (z pościelą), stoły do bilarda, sale do chill roomu i biblioteka. Morze zieleni, miękkie dywany, wiele kanap i duuuużo światła! Są sale z przestrzenią craftową (szydełko, stolarka, druk 3D?), sale gamerskie i sale ze sprzętem muzycznym (doskonale wyciszone i zespół pracowników gra czasem na firmowych spotkaniach). Baa, na 30 piętrze jest restauracja oraz ogromna kawiarnia, gdzie wyszkoleni baryści podają Ci kawę marzeń. Ach, no i pracownicy nic za to nie płacą! A wiecie jaki cudowny jest system pracy? Wybierasz sam godziny kiedy chcesz pracować, możesz wybrać wariant hybrydowy, albo 30 dni w roku pracować z innego końca świata. Także naprawdę niesamowite miejsce, a podobno w amerykańskich hubach są też baseny! Tu macie roleczkę, a niżej kilka fotek:

widzicie czerwone Porshe na dachu balkonu niżej? W tamtym budynku jest centrala Porshe i to ich taras widokowy 🙂

🍀🍻W dniu św. Patryka

Gdzieś mi nawet mignęło, że w Łodzi była jakaś fajna impreza na tę okoliczność, ale jestem w takim niedoczasie i z TAKIMI planami, co to ja nie zrobię TEJ wiosny w domu, że weekend minął na przysłowiowej szmacie… Za to, za nami już połowa marca i cały czas nie odebrałam z poczty ważnych pism, z płatnościami do końca ubiegłego tygodnia. Powód jest prosty: mieszkańcy całej gminy dostali te pisma na raz i poczta siadła. Na lokalnej grupie mamy triumfo-posty pt „Hura, odebrałem, tylko 70 minut stania w kolejce!” i te siedemdziesiąt minut muszę w tym tygodniu WYKROIĆ i ja.

Mam także kilka pracowych atrakcji… Mieszko ma rekolekcje, więc w tym tygodniu (ponieważ będzie w domu wcześniej) zabieram go do fryzjera! Lila marudzi, że chce do dentysty, w piątek mamy Dzień Wagarowicza, a gdzieś w międzyczasie chciałabym zasadzić cebulki szczypiorku, które spontanicznie wrzuciłam do koszyka ze dwa tygodnie temu. Szczypiorek rośnie nam potem niemalże przez cały rok, więc niech już rozpocznie kiełkowanie! Ponadto w sobotę rano szukając rajstop do długiej spódnicy (na wyjście do escape roomu) wywaliłam z szuflady wszystkie rajstopy i skarpetki, a wieczorem to wszystko przejrzałam. NIE mam rajstop. Wszystkie te cienkie są nieprzydatne, potrzebuję takich 40-60-80 DEN i TO jest coś co jest mi potrzebne na przyszły rok bardzo. A z sukcesów (kategoria: niby proste, ale jednak byłam pewna obaw) zrobiłam w weekend zwrot jakiegoś przedmiotu przez paczkomaty.

Niżej bazie, które zawiozłam wczoraj dziadkom!

🎩🎩🎩

  • Co Twoja żona takie czystki w domu robi? – spotkałam wczoraj idąc z Bibs znajomego.
  • Jakie czystki?
  • No ciągle mi się wyświetla, że a to toczki do jazdy konnej wywala, a to kask rowerowy, a to zestawy odzieży?
  • No bo niepotrzebne. Na koniach nikt już nie jeździ.
  • A Ty nic nie wywalasz?
  • Ja spodnie przejrzałem. O niektórych to nawet nie wiedziałem, że mam!
  • Ale mieścisz się w te stare?
  • No właśnie nawet tak, ale też większość wywalam.

Także garderobiany wind of change ogarnia całą Polskę!

Symboliczne gesty- takie potężne i takie bezsensowne.

-z mojego kolejnego audiobooka: „Dziewczyna z Berlina”, to fragment o zachowaniu sportowców podczas Olimpiady w ’36.

Bardzo miałam ambitne plany na ten weekend… No ale dzieci zabierał Diabli, czyli warunki były idealne! Tylko, że dom po ubiegłym tygodniu, kiedy mnie przez pięć dni w domu nie było, był bardziej niż zawalony, a ja jeszcze chciałam podmalować sufit w łazience! Realizuję sobie ten projekt „kalendarz adwentowy z mopem”, czyli sukcesywnie: w dzień, kiedy coś sprzątam, próbuję ogarnąć NIE całość, ale jeden element, za to MEGA dokładnie. I wymyśliłam sobie datę, do której MUSZĘ ogarnąć cały dom! Tym razem miała to być górna łazienka. Odsunęłam szafki, wyczyściłam, zamopowałam kafelki, ruszyłam do walki z sedesem, no i miałam to zamknąć SUFITEM. Znalazłam farbę (niezmiennie uważam, że farby lateksowe to największy wynalazek ludzkości od czasów koła) i pojechałam wałkiem po suficie… A wtedy płaski naklejkowy kawał farby (tam było mikro pęknięcie na powierzchni) odkleił mi się ujawniając niebieski, sanitarny, karton gips. Pomyślałam, że zamaluję, a na to kolejny wielki plaster się satyfacjonująco oderwał! No i extra. Zagruntowałam, zeszlifowałam ręczną tarką (czyli byle jak) i zaczęłam zamalowywać. Czyli efekt jest taki, że NIE WIEM czy dziś skończę, i wcale nie wygląda to lepiej…Trudno, za godzinę polecę kolejną warstwą raz jeszcze i wrzucam do kategorii: WYKONANE!

🧹🧹🧹

  • Mieszko, co ONA Ci napisała?? – męczyłam młodego wczoraj rano.
  • Możesz przeczytać – i wręczył mi telefon z wcześniejszą konwersacją z Erasmusową pannicą.
  • „Hi Mieszko! I’m really glad to meet you. What time is Poland now?” – „21:44” – SYNU, a gdzie Twoje pytanie?? Dziewczyny!!! Zobaczcie co Wasz brat napisał dziewczynce, która ma do nas przyjechać!!!
  • A co jej miałem napisać???
  • NIE WIEM. Mogłeś się też ją o godzinę zapytać!
  • Ale to nie ma sensu. W całej Europie jest ta sama strefa czasowa.
  • NIE musisz tego wiedzieć! Mogłeś się zapytać, czy ma jakieś zwierzę, jaką ma pogodę, czy ma rodzeństwo, na którą ma szkołę… Lila, widzisz to? WIDZISZ co on jej napisał??
  • 21:44. Mieszko, gdyby MNIE tak ktoś zghostował to NIGDY bym już nic do niego NIE napisała!
  • Właśnie Mieszko! – włączyła się Łucja- MASZ jej coś napisać!

🌷Fanfan Tulipan🌷

-btw. kojarzę tylko pierwszą wersję tego filmu, lecz w 2003 była jakaś nowa wersja, a że Lilka lubi historię „płaszcza i szpady” to musimy to razem obejrzeć!

Jako urodzinową atrakcję dla siebie i swoich kumpli Mieszko wybrał escape room. Tak jak rok i dwa lata temu. Przejrzeliśmy rankingi i wybraliśmy coś, co aktualnie jest najwyżej, czyli zagadkę ukrytą w… katakumbach! Lokalizacja obiektu jest w starym budownictwie, w podziemiach, a zadaniem uczestników jest uwolnienie królewskiej rodziny. Królewskiej, bo akcja gry toczy się w XVIII wieku we Francji. Pogrążony w niepewności kraj wrze, ludność wychodzi na ulice i zaczynają się protesty przeciwko koronacji Destre, który podstępem przejął tron. Czas nagli, a ekipa Mieszka ma mało czasu, bo oczywiście wszyscy się pospóźniali na ustawkę… Słyszę ich krzyki z monitora, gdy otwierają się drzwi moderatorów gry, więc chyba jest emocjonująco! No dobra, po wszystkim zabiorę ich na croissanty w eleganckie miejsce ze śniadaniami 😉

🌷🌷

Z cyklu „losy francuskich dynastycznych Delfinów”: TULIPAN. Lilka wróciła z nim ze szkoły na Dzień Kobiet i pomimo chowania go w miejscach niedostępnych regularnie dopadała go Miaustra… Wczoraj wieczorem był już naprawdę króciutki, lecz dała radę go jeszcze bardziej w nocy zmasakrować…