🌴piątek

  • Mamo, a kiedy będzie nasze kosmetyczne zamówienie?
  • Lil, chodzi o to z weekendu? Powinno już być, ale w weekend blik nie działał dobrze, więc może coś się zawiesiło.
  • W aplikacji jest info, że zamówienie anulowano.
  • Poczekaj, sprawdzę, czy mi z rachunku nic nie pobrali… Nie pobrali. Dobra, to szybko zamawiamy… „Złóż ponownie zamówienie”… Dostawa: kurier gratis…
  • Weź tego „kurier express”. Też jest gratis, a może przed weekendem dotrze!

No więc złożyłam i okazało się, że „kurier express” oznaczał, że po półtorej godzinie koleś z zamówieniem zapukał nam do drzwi (!!!) SZOK. Aż miałyśmy wyrzuty sumienia, że promujemy tryb pracy Amazona, bo nam się kremy pokończyły 😉 Inna sprawa, że Lila powiedziała, że TEN rodzaj dostawy to life changer i od tej pory nie będzie się martwiła, że CZEGOŚ zabrakło!

Mieszko tymczasem ma wyniki z próbnych i rezultaty są niezłe! Mamy już polski (81%) i angielski, gdzie jako jedyny w szkole (bo słuchanka była trudna) – ma 100%. Próbne-próbne na ogół wypadają słabo, a on pozamiatał. Niemniej jednak, to jednak JEST produkt zbiorowy, jak to Diabli słusznie zauważył: Olimpijczykiem nigdy nie zostaje najstarszy z rodzeństwa, bo nad rozwojem młodego pracują także jego siostry. Dziś w nagrodę zabrałam go więc do sklepu i mamy kupione spodnie i koszule, ubrany w które, poniesie szkolny sztandar!

I pliczek fotek. Najpierw spacerowa Bibi z poranka, a potem nużąca doskonałością 😉 słoneczna wyspa Łucji!

🌴🌴🌴

☀️A na śniadanie: bułka… z lodami!☀️

☀️

Dzisiaj jest trzeci dzień Mieszka egzaminów PRÓBNYCH. Za rok gość będzie w klasie ósmej, więc szkoła zaczyna brać ich do galopu. Polski poszedł mu dobrze – forma, którą wybrał i którą wybierze pewnie za rok, to opowiadanie (bohaterowi literackiemu miał opowiedzieć o współczesnej rodzinie), w matmie nie znał odpowiedzi na jedno ćwiczenie (już WIE, bo się doszkolił), za to dzisiejszy angielski nie budzi w nim żadnych emocji. / Z Lilą wałkowałyśmy nasze sąsiedzkie ploteczki i za najważniejszą uznałyśmy, że mamy na osiedlu kolejnego szczeniaczka, czyli CORAZ więcej znanych nam osób, chce mieć w domu PSA. Śmiałyśmy się ostatnio bardzo, bo panna oglądała jakiś filmik o kimś kto ma świnkę Petunię i ja nijak tej nazwy nie mogłam zapamiętać, chociaż tak bardzo mi się spodobała. I chciałam tak nazywać Bibi, a jedyne co mi się przypomniało to był PASTERNAK. Bibi vel Pasternak niespecjalnie się tym jednak przejęła. / Natomiast z kwiatowych spraw przeprowadziłam w tym tygodniu akcję adopcji biurowych roślinek, by LATO przeczekały w domach uczniów, a by dać DOBRY przykład, sama DWIE adoptowałam. Jest to średni pomysł, bo MI wszystko pada i naprawdę będę się nieźle musiała nagimnastykować, by u mnie przetrwały!

☀️

Łucja tymczasem wyżarła wszystkie orzeszki, które miała w koszu powitalnym w hotelu i musiała się przełamać i pójść coś zjeść na miasto… I uwaga, pełne zaskoczenie (!) poszła na pizzę :D. Posiedziała także na plaży jedząc nektarynki, powłóczyła się po cudownych Syrakuzach i ruszyła dalej! Jest w tej chwili w słynnej z dolce far niente Taorminie i jutro miała jechać DALEJ, lecz na jutro włoscy kolejarze zapowiedzieli strajki! Wdrożyła się także w południową rutynę i elegancko z południe robi sobie drzemkę!

Jakby cieplej dziś?

  • Chciałam się dowiedzieć, czy nie zostawiłam u Państwa w hotelu okularów? W ubiegłym tygodniu?
  • A jaki miała Pani numer pokoju?
  • Nie mam pojęcia. 317? 114? 239? Musi mnie Pan po nazwisku znaleźć.
  • To poproszę dowód… NIC nie ma w Pani poprzednim pokoju…
  • A możemy sprawdzić wcześniejsze pokoje? Ja u Państwa jestem piąty, albo szósty raz i te okulary mi gdzieś po drodze zginęły. Ja ich nie noszę regularnie, więc gdzieś zostawiłam i dopiero teraz odkryłam, że nie mam.
  • To były przeciwsłoneczne czy optyczne?
  • Optyczne.
  • A to są!

U mnie dziś kolejne maturki! Będę w komisji nadzorującej na… włoskim! Także TAK połączę się empatycznie z Łucją! I to koniec PIERWSZEJ egzaminacyjnej tury. Kolejna w czerwcu, a jeszcze kolejna w sierpniu! Niezłe w necie pojawiały się w maju oferty dla egzaminatorów i w segmencie pedagogicznym uprawnienia OKE oraz KS-y (czyli kształcenie specjalne) to rzeczywiście może być bardzo dobry zawodowy kierunek.

I trochę już te pierwsze, deficytowe, dwa tygodnie odespałam. Śni mi się coś nareszcie i te sny mam takie szalone i intensywne jak lubię. Dziś w nocy podróżowałam gdzieś z cygańskim taborem, a wczoraj latałam. Sny o lataniu uważam za ważne i one przewijają mi się całe życie. Za każdym razem jak lecę dziwię się, że inni tego nie potrafią, a tym razem leciałam nad naszymi polami. I widziałam rogate jelenie i sarny pochowane w wysokich trawach, które podnosiły głowy, żeby mnie zobaczyć.

wtorek

  • Synu, a jak Ci poszedł konkurs?
  • Aaa…Konkurs! Dobrze! Pierwsze miejsce!
  • Poważnie? Super! Czyli 100% dobrze?
  • No nie… Było 25 pytań i na jedno odpowiedziałem źle.
  • Jakie?
  • Jak nazywa się Park Rozrywki w Wiedniu? Pamiętałem, że w jakiejś sali był plakat Heide Park, ale to chyba było w Berlinie.
  • Ok, czyli to było nie tylko o Niemczech, lecz o wszystkich krajach z tej grupy germańsko-niemiecko języcznej?
  • Tak.

Dziadek, poinformowany o wynikach wnuka, OCZYWIŚCIE wiedział, że park w Wiedniu to Prater, no ale WIADOMO, że dziadek to jest poziom teleturniejów 🙂 Z innej beczki… Zastanawialiście się, gdzie to Łucja się wybiera, że sobie paznokcie na wakacje robiła? Ano panna, wczoraj wieczorem, poleciała na Sycylię! Wiem, pomysł szalony, ale sama sobie kupiła bilety i uzasadniła to, że MUSI złapać oddech po maturze… Relacje będą, emocje już są, a na razie wrzucę Wam kilka jej fotek. Pierwsze są jeszcze z lotniska, kiedy doszła do wniosku, że w sumie to nagle jest pełna obaw, czy to dobry pomysł…

przy odprawie okazało się, że liczba LIQUIDÓW przekracza dopuszczalne normy, LECZ celniczka ją puściła 💛

I to już Sycylia (najpierw w nocy, bo samolot lądował po 23-ciej). Tu zresztą JUŻ były pierwsze emocje, bo taksówkę zamówiła jeszcze w Polsce przez portal z noclegiem i miał ją odebrać Mario Luigi,a odebrał Francesco, ale oni po prostu wymienili się zleceniami.

widok w okna wczoraj w nocy

I już z okna pociągu do kolejnego miasta dziś rano:

Drugi dramat był w drugim mieście, gdy okazało się, że pomimo tego, że nocleg jest opłacony, oni blokują kaucję na karcie, a panny karty NIE wzięła!

Ale ogólnie Sycylia jest przepiękna i bardzo się jej podoba!

🦔🦔szalone jeżaki turlają miseczkami

  • A u mnie, na moim płocie, moim WŁASNYM płocie, wisiał ich baner! Przez cztery lata! – rozmawiałam ostatnio z znajomą i ona skarżyła mi się na jedną niesprawiedliwą sytuację.
  • Czy się przejmujesz? Zdejmiesz ich baner, powiesisz sobie Trzaskowskiego i zaczniesz od nowa!
  • Ale ja nawet nie zamierzam na niego w pierwszej turze głosować!
  • No właśnie. I to jest ten problem. NIKT nie zamierza na niego w pierwszej głosować. A jeśli on w ogóle nie wejdzie?

🦔🦔🦔🦔🦔🦔

Poniedziałek. Lila dziś w domu, bo w JEJ szkole BYŁ wczoraj lokal wyborczy i założyli, że zliczanie może się przesunąć na poniedziałek, Łucja pojechała na paznokcie, bo ona przed każdymi wakacjami robi sobie PAZY, za to Mieszko ma dziś konkurs z wiedzy o niemieckim. Nie językowy, lecz sprawdzający co wie o naszym zachodnim sąsiedzie. Twierdzi, że wie co jest stolicą i jak wygląda flaga, ale tak naprawdę on ma dużo informacji, którymi nas zaskakuje, więc dodatkowego doszkalania NIE przechodził.

W tym tygodniu mam sporo egzaminów, ciągle trwają maturki, a gdzieś po drodze muszę zabrać młodego na zakupy. On jest w tym hufcu honorowym i obowiązkowo musi mieć spodnie garniturowe i eleganckie buty. Próbę mają w przyszłym tygodniu, więc zakupy musimy zrobić w TYM. Jutro postaram się też dotrzeć na rynek… Ponadto w weekend mamy rodzinne spotkanie i skończyła się karma dla zwierzaków… Ogródek jest mokry, leżaków od dziadków nie przywieźliśmy, ale trawa rośnie jak szalona w tym roku. Ach, truskawki są wybitne pomimo tych deszczów! No i jeżaki przychodzą na kolacje już regularnie!

Dzień zamknięcia „stanu surowego”

Szłam z Łucją i zobaczyłam na dachu siedmiopiętrowego budynku konstrukcję ze słomy i trawy!

  • Ojej, Łucja, zobacz co tam stoi na dachu!
  • Krzyż?
  • Nie! To wiecha!
  • CO??
  • Wiecha! Taki stroik, który budowlańcy stawiają na dachu, gdy skończą robotę!
  • Ale po co?
  • Żeby im wódkę dać! To taka polska tradycja!
  • To im nikt nie płaci?
  • Płacą, ale oni chcą nagrodę! Cieszę się, że mogę Ci to pokazać.
  • Pewna jesteś, że to COŚ takiego?
  • Na 100%! Widać, że jeszcze domu nie stawiałaś!

Niby pełnoletnie robią się te dzieci, ALE wszystkiego trzeba ich uczyć! Lecz mogą już dziś głosować! I zagłosowałyśmy! Nie mogę Wam oczywiście NIC zdradzić (choć z Łucją głosowałyśmy RÓŻNIE), ale mam dokumentację z głosowania! Panna zapytana czy woli rolkę czy zdjęcia, powiedziała, że NIC, bo i tak się stresuje, więc ma tylko pamiątkową relacja z foteczek!

🪖Tryb gotowości!

Mam takie same wrażenie jak rok temu podczas maturalnego maratonu. To, że od dwóch tygodni mam poważne deficyty snu nieźle się balansuje z regularną dietą 😉 Dostaję duuże posiłki 3x dziennie i daję radę. Zasoby energetyczne ciągną dużo więcej z kalorii? Bardzo możliwe! No cóż, dziś przede mną kolejny test, bo jadę już na kolejną 10-godzinną baterie ustnych. Ekipa ma w tym czasie wyprowadzić Bibs i zrobić sobie coś do jedzenia. Pogoda mżawkowa, więc NIE wiem jaka będzie sprawiedliwa technika wyboru chętnego do spaceru…

🪖

  • Mieszko, Agnes coś pisała?
  • Tak.
  • Ojej. A co?
  • Dwie wiadomości. Że zostawiła u nas skarpetki i drugiej nie rozumiem… Przeczytam Ci… Że nie może znaleźć jar with ambers, który dostała od Ciebie.
  • Aaa, dałyśmy jej z Łucją taką małą buteleczkę z bursztynami, ale ona ją miała w walizce na 100%. Może jej się przy wypakowaniu poturlała? Odpisz, że skarpetek nie znaleźliśmy, lecz ja cały czas przerabiam pranie, a bursztyny po prostu nazbieramy JEJ w lecie nowe i wyślemy!
  • Już piszę… Odpisała, że jedną skarpetkę już znalazła!
  • Jakby nie było, nie będziemy wysyłać JEDNEJ skarpetki pocztą do Hiszpanii 😀
Wczorajszy poranny M – z parasolkami WSZYSCY chodzimy!

🎥 Oscarowo!

Dziś Łucja miała ustny rosyjski. To taki maturalny niuans, że jeżeli piszesz język w podstawie (czy to polski czy obcy), to zdajesz też ustny. Większość dzieciaków pisała w podstawie angielski i ewentualnie rozszerzenie angielski. Łucja zdecydowała, że chce mieć dwa języki obce na świadectwie, lecz rosyjski ma za za słaby na rozszerzenie (fakt, rozszerzenia były w tym roku bardzo trudne), więc zda go WŁAŚNIE w podstawie. Ryzyko było takie, że podstawa to TRZY przedmioty (polski, matma, język) i podstawę TRZEBA zdać, bo inaczej zawalisz całą maturę. Pisemny poszedł jej chyba dobrze, a ten ustny ćwiczyłyśmy. W środę ja siedziałam w komisjach, więc byłam na bieżąco i to tłukłyśmy. Rano pannę odwiozłam (znowu walił grad) i zaczekałam na nią, bo była jedyną osobą zdającą ten język ustnie. No i dobrze! Zdane! I to TAKŻE zupełnie nieźle!

🎥🎥

W nagrodę zabrałam ją za to do kina! Ja szłam pracowo, ale wydarzenie wydawało mi się ważne i cieszę się, że ją też wyciągnęłam! Znowu był to MDAG, czyli festiwal filmów dokumentalnych a tym razem film dotyczył mowy nienawiści. Po filmie była pogadanka o tym jak sobie z radykalizację w Internecie radzić. Bardzo, bardzo lubię te spotkania, dzieciaki, które tam docierają są z różnych szkół i CHCĄ rozmawiać, i mają fajne przemyślenia! Dziś byli lepsi niż prowadzący i chcieli rozmawiać nie tylko o incelach, ksenofobii i hejcie, lecz także o wydarzeniach, które miały miejsce ostatnio na UW. Jeden chłopak zacytował sprawcę, który powiedział: Żyjemy w świecie ofiar i predatorów i ja nie chcę być ofiarą. Bardzo mocne i ważne spotkanie i taki też był poprzedzający rozmowę FILM. Nazywał się Zhakować nienawiść (tu opis) i był to dokument szwedzkiej dziennikarki, drążącej temat fanów białej supremacji. Od przyszłego tygodnia festiwal rusza w wersji on-line i mam naprawdę sporą listę tego co JESZCZE chcę obejrzeć!

🎥

  • Jak się Łucza z tym czujesz?
  • Z maturkami?
  • Tak. ??. To jednak… koniec. Ostatni egzamin za Tobą!
  • Zrelaksowana.
  • Ja też. Bardzo jestem z Ciebie dumna! Strasznie ten maj mamy przeładowany i świetnie SAMA to sobie ogarniałaś.
  • Tzn. nie mamy jeszcze wyników…
  • Ale powiedzmy, że je posprawdzałaś i możemy powiedzieć, że masz średnie pełne. I jak z tym się masz?
  • Nieźle. Dobrze.

Zimny ten maj bardzo (dziś był grad!)

  • O, widzę, że Ty też wybrałaś mascarpone! – powiedziałam do psiej znajomej, gdy na nią wpadłam w sklepie! Ja miałam w koszyku mascarpone do szybkiego sosu, a ona lody tiramisu-mascarpone.
  • Dokładnie! Miałam taki przerąbany dzień, że dziś już tylko leżę. Muszę sobie tylko koniak kupić, żeby się zrelaksować szybciej.

I ruszyłyśmy razem w stronę alkoholi. Tam ona przyłapała sprzedawczynię i zapytała jej:

  • Mają Państwo koniak Pliszka?
  • Mamy briendi Pliszka. Też bardzo dobre. Próbowałam.
  • To skoro Pani poleca to wezmę – i zapytała mnie – Wpadniesz wieczorkiem?
  • Zobaczę!

Oczywiście, że NIE wpadnę, bo dziś mam noc w domu i zamierzam spać do siódmej! NARESZCIE! A wiecie jaka Bibi jest przez te moje rozjazdy nieszczęśliwa? Btw. dziś była rozszerzona geografia i powiem Wam, że Łucja jest zadowolona! Niżej kolejny city-widoczek!

Dodo 🦤

  • Synu, mam do Ciebie pytanie. Czy możesz się skoncentrować, żeby na nie odpowiedzieć? – dręczyłam młodego w drodze na szybkie zakupy do sklepu.
  • Mogę.
  • Mam jedną znajomą, która specjalizuje się w ADHD i ona ostatnio powiedziała, że jeżeli adhdowiec chodzi w kółko jak do niego mówisz, albo bawi się długopisem, to znaczy że Cię słucha, natomiast jeżeli patrzy Ci się bez ruchu w oczy, to na 100% się wyłączył. Tzn. to NIE tak, że jesteś adhdowiec, ale JA np. tak mam i to dość prawdziwe.
  • Będę słuchał. Mów.
  • Mam taki problem i nie wiem co zrobić… – po czym wyłożyłam mój cały egzystencjalno zawodowy ból…
  • Jeżeli nie masz ochoty czegoś robić to tego nie rób. Proste.
  • Dziękuję.

Powiem Wam, że miewa Mieszko przebłyski empatycznego geniuszu. Ostatnio męczyłyśmy go w sprawie Agnes. Że bardzo ważne jest dla nas jak on się czuł z JEJ pobytem, ponieważ relacje międzyludzkie są na ogół obustronne i brakowało nam JEGO odbioru jej pobytu (bo ona z pewnością odebrała go podobnie). I on nam na to odpowiedział, że to MY powinnyśmy sobie odpowiedzieć, jak się czujemy z JEJ pobytem 😀 Normalnie poczułam się ja wtedy, gdy ten dzieciak „Władcy much”, który nagle przemówił i wszyscy zamarli bo NIKT nie sądził, że on potrafi mówić, w on po prostu nie zakładał, że WARTO mówić…

🦤🦤🦤

Dziś ustne. 10 godzin egzaminów. Padam na nos! ALE za to równolegle, Łucja miała dziś ustne z polskiego i poszło jej świetnie! Wracam do domu, pakuję plecak i jadę do hotelu. Jutro geografia! I u mnie, i u Łucji. Tyle, że ja wynudzę się pilnując w mojej szkole, a ona będzie musiała się sprężyć w swojej!

moje z poranka