Moja matka trzymała rękę na mojej wolności, jak bankier na forsie

-1883, Skyshowtime

⬆️Och, ależ na cudowny serial trafiłam! Skończyłam Lioness i w planach jeszcze miałam Yellowstone i Dextera, ale platforma sama zaczęła mi odtwarzać kolejny serial. Szybko sprawdziłam co to takiego i okazuje się, że to prequel Yellowstone i film absolutnie cudowny. Każda postać jest pełna, fabuła jest doskonała, a dialogi TAKIE, że chyba zacznę zapisywać!⬆️

Szalony jest ten tegoroczny przednówek lata. Maj był w biegu i czerwiec mamy taki sam. Na ogół o tej porze byliśmy już po grillu oraz pierwszych samozbiorach, a w tym roku w ogóle nie mamy wolnych weekendów. Dziś chcę jeszcze wpaść do KOMISARIATU, bo muszę złożyć jedno pismo w pewnej zaległej sprawie. Zanim jednak pojadę muszę odpalić dziennik i napisać Mieszkowi zaświadczenie, że na gminny piknik dotrze SAM i wróci też SAM. Zawsze jest z tym problem, bo on jeszcze jest nieletni, ale ja JUTRO znowu będę poza domem i ma sobie poradzić beze mnie i nie chcę, żeby go ktoś zatrzymał na tym wydarzeniu, że MUSI ktoś dorosły go odebrać. Cały czas wisi nade mną zaległa wizyta z Bibs u weta, ale to MOŻE w przyszłym tygodniu? Ach, no i weszłam na IKP i pobrałam skierowania na badania zalecane do mojego wieku. Tak myślę, że pod koniec czerwca, gdy dzieci pojadą z Diablim na wakacje zacznę je robić!

🦉🦉🦉

Wspominkowo jeszcze kilka foteczek z poprzedniego weekendu, bo Łucja mi podesłała to, CO ona miała na telefonie. W niedzielę rano poszła na spacer po okolicy z Bibs i taki cudny był wtedy świt!

🦉🦉🦉🦉

  • Lil, może szczypiorek do tego? – panna środkowa jest moim niezastąpionym kuchennym pomocnikiem, do tego stopnia, że jak chciałam ostatnio gotować BEZ niej, to Mieszko powiedział, żebyśmy ZACZEKALI na Lilę.
  • Może być. Pasuje.
  • To ja zawołam Twojego brata, żeby się włączył! Mieszko, idź przed dom i zerwij z donicy szczypiorek!
  • A jak on wygląda?
  • Taki zielony. W trzech donicach rośnie!

Młody poszedł, zerwał, coś nam machał za oknem i wrócił niosąc długie liście TRAWY. Siostra jak to zobaczyła, wybuchła:

  • Klasyczna nabyta niekompetencja! Nie udawaj, że nie wiesz JAK wygląda szczypiorek! Wracaj tam i zerwij PRAWIDŁOWY!
  • Takie rurki, misiu – lekko złagodziłam przekaz i młody poszedł DALEJ zrywać…

💈PLAN: barber!💈

  • Łucz, potrzebuję, żebyś przerwała na chwilę tę zabawę w Greys Anatomy i poszła jutro z Mieszkiem do barbera.
  • No ok.
  • Możesz go do tureckiego zabrać. Już jak owca wygląda ten Twój brat!

Bo praca pracą, ale życie życiem! Gość ma afro po konkrecie, trzeba by to trochę przyciąć, a ja czasu NIE mam. Chociaż spotkałam się wczoraj z psychologiem Liliany! Mam już pierwszą kompletną ocenę, a w lecie musimy gdzieś wcisnąć badanie z psychiatrą, zrobione dokładnie już pod kątem autyzmu. No i może się uda, to panna będzie miała chwilę więcej czasu na poszerzonej matmie (za rok, w maju)! W tych już wykonanych testach wyszło, że Lilka ma niski stopień ugodowości (true bardzo), wysokie wskaźniki depresji i niską samoocenę. Mamy namiary na terapeutów i jeśli uda mi się jakoś to wpasować w mój grafik to rozpoczniemy cykl spotkań, który ją powinien wzmocnić! Dziś natomiast załatwiłam pannie zwolnienie z wuefu do końca roku szkolnego, bo Lilka ma TAKĄ alergię, że żaden wysiłek na świeżym powietrzu nie wchodzi w rachubę! Mieszko tymczasem zapisał się na wolontariat na gminny piknik i jeśli go odfajkuje będzie miał komplet godzin do świadectwa w przyszłym roku!

A oto Wasza ulubiona podrabiana pielęgniarka, którą wszyscy wczoraj atakowali medycznymi żarcikami! 😀

Chuchro ogląda ściółkę 🌲w skansenie

  • I wyobraź sobie, że jak nazwałam jednego „chuchro” to się uspokoili! – tłumaczę Mieszkowi jak rozwiązałam konflikt dwóch dziesięciolatków.
  • A co tzn?
  • Chuchro? No chudzielec. LILIANA, on nie zna kolejnego słowa!! A niby taki genialny…
  • A „ściółkę” JESZCZE pamięta?!? – odkrzyknęła Lila.
  • No właśnie, Mieszko. A pamiętasz jeszcze co znaczy „ściółka”?
  • Naszczułka? Nie.
  • Ściółka! Takie miękkie leśne podłoże z igłami. Jakie było to trzecie słowo, którego ostatnio nie znałeś?
  • Skansen.
  • NO! I żebyś chociaż nie bywał w lesie, albo skansenach to bym zrozumiała!

Mam teraz egzaminy ośmioklasistów (wczoraj polski, dzisiaj matma, a jutro siedzę na niemieckim). Oni są nieprzytomni i powiem Wam, że przez te cztery lata szkoły średniej dzieciaki robią jednak niewyobrażalny skok rozwojowy. ALE za to, ich egzaminy są KRÓTSZE i wczoraj jak wróciłam do domu dałam radę dotrzeć jeszcze na rynek! Za wiele już nie było, ale kupiłam nasze ukochane truskawki (ależ to Bizancjum, że mamy naszą ulubioną ODMIANĘ truskawek – Azja) i młode ziemniaki. Bałam się, że ten początek czerwca tak nam przeleci bez rolnych smakołyków, a tu się udało! Ach i jeszcze kurki kupiłam, bo podobno w lasach jest już od tego deszczu pełno!

🌲🌲

Czerwone owoce już zjedzone – Łucja dostała je w koktajlu, bo późno wróciła i od razu padła. I dziś RANO pognała znowu! Tym razem na plan „Ojca Mateusza”. Miała być w tłumie kuracjuszy w sanatorium, ale był mały plot twist 😀

🪶🪶Piórka nad stawem

  • Synu, jak Ci minął dzień w szkole?
  • Dobrze. Rozmawialiśmy o strojach na Halloween i Jaguar nie chce NIC kupować.
  • W sumie ma to sens. Ale dlaczego JUŻ o Halloween?
  • Bo trzeba się przygotować. I on mówi, że pomaluje się na Jokera. W sumie zależy ilu nas będzie…
  • Fascynujące. Co poza tym? Udało się tę plastykę wyciągnąć?
  • Nie wiem. Gadałem, ale nie wiem czy będzie pamiętała. A! Był kolejny konkurs. Z angielskiego. Taki sam jak kiedyś z niemieckiego.
  • Fajnie. Wziąłeś udział?
  • Tak.
  • Extra! Udało się jakieś miejsce zdobyć?
  • Tak. Znowu pierwsze.
  • To się nudne robi!

Dziś jestem padnięta. Normalnie, w tym trybie egzaminacyjnym, poranny spacer z Bibs spada na Łucję. Ale panna ostatnio pracuje, wychodzi rano, więc ja przesuwam budzik o te 40 minut WCZEŚNIEJ i idę z psą w pola (piórka nad stawem znalazłyśmy!)… A panna ma pracę dziwną, choć jedyną możliwą w tym szarpanym wakacyjnym trybie. Wkręciła się w zespół statystów do różnych wydarzeń i po prostu siedzi na planie jako TŁO. Płatne to jest w dniówkach, blikiem po zakończeniu zdjęć. Kwoty nie są duże, ale panna ma już swoją ekipę, karmią ich tam, poją wodą i w sumie to każda kwota jej się przyda. To są seriale i sitcomy. Oferty przychodzą esemesem i zdarzają się propozycje DZIWNE. Np ostatnio jedna duża platforma streamingowa szukała dziewczyn do serialu o trzech mężczyznach w KWIECIE wieku, którzy przybyli do Polski. Plan był czterodniowy, w trzech miastach i kwota była pięciocyfrowa, tyle, że w scenariuszu są sceny… łóżkowe. I chociaż kuszą nazwiska (Henry Cavill, Dwayne Johnson), to w sumie CZY można być pewnym, że na plan nie wjedzie Heniek Kowal, albo Janek Skała?? „To są kochana dublerzy!” 🙂 Pośmiałyśmy się więc (HIPOTETYCZNIE) jak tu udawać miłosny szał przy Rock-u i panna pojechała na kolejny teleturniej (dziś siedzi na widowni Awantury o kasę). Tego typu wydarzenia obstawiają głównie maturzyści, bo oni są pełnoletni i w oczekiwaniu na wyniki matur miewają dni wolne o czegokolwiek!

Tygodniowy trening dla szarych zwoi 🧠

  • Te krzyżówki są niesamowite – chwaliłam się w piątek Lutce – czas mija nie wiadomo kiedy! Jak przewodnicząca komisji powiedziała, że 10 minut do końca, to się zdenerwowałam, że jeszcze jedna mi została!
  • Tylko wstyd się przyznać, że się je rozwiązuje, bo one są za proste.

Powiem Wam, że nikt nie umie tak oblać kubłem zimnej wody jak moja mama 😀 Ja tu płonę samozachwytem, ze robię fitness dla mózgu, a ona jak zwykle jest lepsza! Trudno… Zawsze tak było!

Tymczasem kolejny tydzień i wakacje już zdecydowanie bliżej niż dalej! Mieszko walczy o stopnie, bo siostry mu kazały (ale np. z takiej plastyki to warto bo to przecież wpada na świadectwo ośmioklasisty za rok), a obie panny mają naprawdę konkretną alergię. Za rok musimy to jakoś tak rozegrać, by jednak na przełomie maja i czerwca wyrwać się na pierwszą wakacyjną eskapadę w inny klimat. Ja mam dalej egzaminy (dziś WOS) i właśnie się zorientowałam, że przegapiłam wizytę u psychologa Lili w ubiegły wtorek. Dziś chcemy także podskoczyć z Łucją do dziadków, bo babcia ma nam zrobić zupę na dobry początek tygodnia! Foteczki DWIE Wam pokaże. Pierwsza jest z 2011 roku i macie na niej mnie i pół rocznego Mieszeczka. Druga jest z weekendu. Byliśmy w TYM samym miejscu (wychodzi na to, że nie było nas tam przez 14 lat!) i spróbowaliśmy odtworzyć sytuację!

Kajaki start!🛶🐄

Pojedliśmy, popływaliśmy i konkretnie wyspani wróciliśmy! Absolutnie cudowne są takie wyjazdy i bardzo się cieszę, że jedną z pozostałości po moim małżeństwie są wspaniali ludzie tworzący rodzinę Diabla. Dzień przed wyjazdem z domu doszła nam dodatkowa atrakcja: Bibs rozwaliła sobie w piątek łapę i gdy wieczorem wróciłam psa miała problemy z chodzeniem… Czekanie aż otworzą weta w sobotę rano sensu nie miało, bo spływ zaczynał się po 10-tej, a trzeba było jeszcze dotrzeć na miejsce. Zapakowaliśmy więc wszyscy do auta i tych leśno-kurpiowskich klimatach pies się zregenerował. Cały czas jak jej się przypomni to trochę kuleje, ale pocięta poducha właściwie się zagoiła. A trasę spływu mieliśmy konkretną, bo 10 km!!! Jest to najdłuższy odcinek jaki kiedykolwiek płynęliśmy i Pisa, na której startowaliśmy jest rzeką głęboką i meandrującą. Na dodatek wpadaliśmy do Narwi i był taki moment, gdzie rzeki się krzyżowały i nurt był wsteczny, bo Narwia jest dużo większa i wpychała się w koryto mniejszej odnogi. Za to później, płynięcie Narwią przypominało jezioro. Nurt był na tyle leniwy, że w sumie to wszyscy mieli wątpliwość, w którą stronę teraz płynąć. Ja byłam Lilą, Łucja była z Mieszkiem, wszyscy potem pojechaliśmy na pizzę, a dziś rano jeszcze wpadliśmy do skansenu w Nowogrodzie!

Trochę nas wszystko boli, Łucja krzyczała na tym spływie, że ona jest z MIASTA i ona NIE potrafi i ma DOŚĆ a Mieszko marudził, że mu się porobiły odciski na dłoniach. Baa, od tego świeżego powietrza spaliśmy w nocy ponad 9 godzin i później jeszcze w aucie towarzystwo mi posnęło! TU roleczka, a niżej foteczki. Widać tam dom letniskowy kuzyna Diabla, w którym mieszkaliśmy i wszystko w nim mi się bardzo podoba! I piec kaflowy, i dywaniki na ścianach, i wycinanki i drewniane figurki. W okolicy są piękne lasy, konie i rzeka. Śmiesznie było jak płynęliśmy i na brzegu stały krowy. Wszyscy do krów oczywiście MUCZELIŚMY a później Lila to mi skomentowała, że one TAK patrzyły na nas myśląc: O, nowy gatunek. Idiota. 😀 No ale od takiej ekscytacji przyrodą, to NATURALNIE, że odwala!

🥳quinceañera po polsku 🎊

W różnych kulturach są różne momenty przejścia dla dorastających dzieci. U nas są dwa (wg mnie). Pierwszy to komunia. Wiem, że nie wszystkie dzieci w tym biorą udział, ale cały czas prawie w ciemno można zapytać każdego trzecioklasistę czy JUŻ miał i otrzymamy dość rozbudowaną wypowiedź, albo że już miał, albo, że nie obchodzi, albo że się szykuje, bo przygotowania zajmują CAŁY rok szkolny, a impreza zawsze jest z rozmachem. Drugi moment to 18-stka, która jest takim przejściem w dorosłość i TU akurat uważam, że TERAZ jest to mocniejsza różnica niż była dla mnie w moich czasach… W krajach latino mają natomiast quinceañerę, którą świętują i na Kubie, i w Meksyku, i w Kolumbii!

No i na taką właśnie quinceañerę, czyli huczne obchody 15-stu lat, startujemy jutro rano! Jedziemy na uroczystość kuzyna dzieciaków i będziemy świętować TEN dzień w wersji po polsku, czyli w formie rodzinnego spędu! Z grillem, ogniskiem i kiełbaskami. Zabierane są psy i szykuje się spływ kajakowy, który zaczyna się jutro rano, bo wszyscy docierają na miejsce JUŻ dziś. MY nie, bo jeszcze musimy się zapakować, plus ja nie bardzo lubię prowadzić auto w drugiej połowie dnia, WIĘC ruszymy bardzo wcześnie rano. Wracamy w niedzielę (Łucja planuje dotrzeć też na klasowe ognisko, więc nie będziemy jakoś bardzo późno) i wtedy relacja! Pogoda ma być, bo w całej Polsce ciepło!

🎊🎊

  • Mamo, wyrzuciłam moją zalotkę. Nie będę jej więcej używać.
  • Co się stało Lila?!
  • Obcięła mi rzęsy.
  • NIE!
  • Tak. To oznacza, że przez najbliższy miesiąc NIE możesz mi robić zdjęć.
  • Może chcesz sztuczne?
  • Nie. Bo wtedy moje naturalne będą dłużej rosnąć.
  • Kto tak powiedział??
  • Czat GPT.
  • ALE on się nie zna! Pamiętasz jak miałaś włączyć zmywarkę i powiedział Ci, że tabletkę trzeba wrzucić do kieszonki? Każda kobieta wie, że tabletkę po prostu wrzucasz do środka maszyny.
  • Bo on NIE ma zmywarki i skąd miał to wiedzieć?!
  • A rzęsy ma??

🧺🥪🥐🍱🌿🦋czerwiec to pikniki

  • Lila, skąd ja mam próbkę takiego ekskluzywnego serum z kolagenem? To jako gratis to któregoś zamówienia przyszło? Gdzie mi takie coś dodali? – męczyłam wczoraj wieczorem Lilkę.
  • To od nas masz. W kinie nam dawali.
  • Poważnie?
  • Już raz się o to pytałaś. A pamiętasz o co JESZCZE ostatnio pytałaś?
  • O co?
  • Dlaczego tylko jedno wzięliśmy?
  • NO WŁAŚNIE! Dlaczego?? Użyję go dziś, żeby jutro być piękna!

Dziś miałam przerwę w bloku egzaminów bo pojechałam na piknik! Do mojego ukochanego Kutna. Ależ ja uwielbiam tych ludzi tam! Pojadłam, pogadałam, połaziłam. Wszystko było w cudownym parku i gdyby nie to, że jutro rano mam kolejną komisję egzaminacyjną z odprawą o jakiejś nieludzkiej godzinie, to bym jeszcze siedziała i siedziała. i piekła te kolejne kiełbaski aż bym pękła! Będą foteczki z tego wydarzenia, ale na razie BARDZO poranna refleksyjna Bibs!

🧩Wiwat krzyżówki!

Mieliśmy zabawną akcję z Agnes, gdy jechaliśmy z nią do dziadków. Historia przypomina nam się za każdym razem gdy jedziemy na niedzielny obiad… Bo droga do dziadków biegnie przez dość ruchliwą, zalesioną, szosę odbiegającą od przelotówki. No i wiecie dobrze, że przy takich trasach, na poboczu, dużo się dzieje i sporo pokus czyha na tych niewinnych kierowców. No i tak jechaliśmy, i ja zastanawiała się, czy powinnam jej to tłumaczyć KIM one są, czy mogę wulgarne pobocze zignorować…

WTEM jedna z tych „pokus” radośnie do mnie zamachała… I tak na szybko, by Agnes nie pomyślała, że to jakaś MOJA przyjaciółka, wyjaśniłam:

  • Prostit*tuts
  • Pu*as?
  • Si. P*tas.
  • Po polsku ku*wa?
  • Yes.
  • Do they do this in forest??
  • Yes.

I nie wiem czy powinno to było być częścią Erasmusowego programu zapoznawania z kulturą obcego kraju, ale było 🙂

🧩🧩🧩

Za mną kolejny dzień maturek i MAM metodę na nudę! Jedna znajoma wyjęła z kartek plik krzyżówek i tak jak GARDZIŁAM taką rozrywką (bo to dla tych co mają za dużo czasu) to jednak jest świetna. Cztery godziny minęły błyskawicznie, krzyżówek zrobiłam pięć i dziś jadę do kiosku kupić CAŁĄ książeczkę, bo na kolejnych egzaminach JA będę rozdawała. Tego typu rozrywka jest dobra na wsparcie pamięci długotrwałej, roboczej, zapobiega demencji, aktywuje wiele obszarów mózg i tworzy „rezerwę poznawczą”! CZYLI, kolejnym razem, na nudę, kiedy NIC nie możemy zrobić, polecam Wam taką właśnie rozrywkę 🙂

Poegzaminacyjna buła z guacamole i nachosami. Wiem, miało być dietetycznie, ale te nachosy to gratis dawali!!!

Nie musisz rzucać się na granat. Wystarczy tylko, że go rzucisz i ja się na niego rzucę

-senator do gościa od akcji specjalnych, „Lioness

  • Co Ty, tu Lila robisz o tej porze? Alergia? – spotkałam się bardzo rano z córką w łazience
  • Nie wiem. Ostatnio ciągle wstaję o szóstej.
  • To i tak lepiej niż ja. Dziś się obudziłam o czwartej i już nie zasnęłam. Zawsze tak się dzieje, jak mi się taki cięższy okres szykuje… Jakiś sen miałam straszny. Opowiedzieć Ci?
  • Tak.
  • Szłam mostem z takich betonowych płyt. I on był stary i rozwalony. Części betonu poodpadały i były tam ogromne dziury w tym sicie zbrojeniowych prętów. Pod spodem było widać bardzo głęboką przepaść. I zdałam sobie sprawę, że nie wiem jak wygląda umocowanie tych płyt i że one mogą CAŁE zacząć zaraz lecieć w dół. Dobre tyle, jak tak sobie teraz o tym myślę, że już jestem na moście i nie mam odwrotu co tak metaforycznie koreluje z moimi planami. Rozumiesz? Już na nim jestem.
  • Wspaniale Arystotelesie! Jestem z Ciebie dumna za tę interpretację!

Wiedziałam, że dobrze, że zrobiłam sobie poduszkę kaloryczną, bo ZARAZ taki się MI kocioł zrobi (i potrwa CHWILĘ), że nie będę wiedziała w co ręce włożyć (więc schudnę sama jakoś po drodze). Na dodatek Łucja ma jakieś zapalenie ucha, która objęło pół twarzy i szczękę, i to jest TAKI stan, że na jutro ma wizytę u jakiegoś speca i może będzie potrzebne prześwietlenie. NA szczęście panna jest pełnoletnia i sama to ogarnie. Tymczasem kojący, spacerowy Bibek, który rozpoczął już sezon pływacki: