Ruszasz na wakacje? – zapytałam rano sąsiadkę. Miała otwarty bagażnik i wynosiła z domu rzeczy.
Tak. Do Międzyzdroi.
Uuu… Daleko! Nie wolałaś jakoś pociągiem? Ja to nie lubię tak długo jechać. Nie czuję się pewnie.
Wolałabym. I nawet miałyśmy bilety, ale potem wymyśliłam, że pojedziemy na Rugię. Pomyślałam, że zrobię tak jak Ty. Byłaś tam?
NIE. Ale wszyscy się nią zachwycają! Świetny pomysł! Zazdroszczę!
To wsiadaj do tyłu. Cała kanapa jest dla Ciebie. Za 20 minut ruszamy.
Ha, ha! Będziecie się dobrze bawić nawet beze mnie :D. Ja uwielbiam Niemcy! Moje dzieci są teraz na jeziorach koło Bonn, takich niemieckich Mazurach i są zachwycone! Tam i ceny są lepsze, no i pusto.
Propozycja była przednia, ale TAK ginę w zaległościach, że nie wiem kiedy się odkopię. Wczoraj byłam na komisariacie (zaległa sprawa z Cinkciarzem), dziś mam wizytę u psychiatry (chodzi o Lilę -pierwsza wizyta jest tylko z rodzicem), a po drodze zorientowałam się, że nie zapłaciłam za prąd i uwaga (hit) nie złożyłam wniosku o 800+, czyli za czerwiec przepadło. Ja nie wiem jak ludzie dają sobie radę wszystko ogarnąć, bo ja NIE daję. Najgorsze jest, że pamiętam, że jakaś lampka mi się zapalała po drodze, ale przesuwałam myślenie o tym na później. Kojąco i relaksacyjnie wrzucę Wam za to dzieci! Rzeczywiście pięknie tam na niemieckich ziemiach!
A to niżej to Tor Wyścigowy w Nürburgring
A jeszcze niżej Morze Północne, gdzie też tym razem (tradycyjnie) dotarli!
Odebrałam paszport dla Bibi. Wyrabiany był w czerwcu, zgłosić pod odbiór miałam się kolejnego dnia. To i dotarłam! Śmiesznie było, bo jeden gość ważył swojego psa i pytam się czy przytył. A on mówi, że od pięciu lat ta sama waga i to chyba przez chrupki. Więc mówię, że chyba WSZYSCY musimy się na nie przestawić, a na to weterynarz powiedziała, że oni całą rodziną do mleka jedzą. I tak się z tego pośmieliśmy!
Dziś mam dla Was galerię Helsinskich mew, a jak nie macie ochoty na animalistyczne wątki to na szafę wrzuciłam wyznanie jak to można tanio w tej Finlandii przetrwać!
wróbel nadmorski to prawie mewa, nie?
i nurogęś też?
Bitwa o miejsce na głowie cara Aleksandra II jest konkretna. Co chwila któraś zrzuca poprzedniczkę by choć na CHWILĘ tam zasiąść!
𓅰𓅰𓅰
A to śmieszna akcja, która nam się przydarzała. Co chwile widzieliśmy CZYJEGOŚ sobowtóra. Np. na promie płynął z nami Dr.Strange 😀
Dzieci wracają do mnie w tym tygodniu, a ja- zgodnie z przewidywaniami, w lesie ze wszystkim co miałam ogarnąć! Ale dziś, pojechałam odebrać wyniki panny Łucji z matur! Poszły jej dobrze. Wybitnie poszła jej rozszerzona geografia, na której zdobyła 76% co ulokowało ją w 94 centylu, bo to bardzo trudny egzamin był, rozszerzony angielski, który miała na 95%, rosyjski, który ma na 85% i nieoczekiwanie także polski, gdzie ma powyżej 80%. Dokładnie NIE wiem, bo zaświadczenia mi nie wydano, GDYŻ panna jest pełnoletnia. Upewniłam się tylko, że może odebrać w przyszłym tygodniu i pojedzie już sobie SAMA. Zgłoszenia na studia już wysłane, chociaż mamy duże emocje, bo kierunek na który panna chciała się dostać wymaga rozszerzenia, którego NIE mamy, a info pojawiało się dopiero teraz Tym jednak, będziemy martwić się później! Bibs sobie przywiozłam od dziadków WCZORAJ, ale do dziadków muszę podjechać TAKŻE jutro, bo oni na chwilę wyjeżdżają (a KOTEK będzie sam). Zajrzałam też, po drodze (wracając ze szkoły Łucji), do piekarni, bo otworzyli nam w okolicy KOLEJNĄ. I to jest akurat bardzo, bardzo fajne. We wrześniu ubiegłego roku nie mieliśmy w pobliżu żadnej. Duże było kombinowanie ze śniadaniówkami, ale w połowie września otworzono AŻ DWIE. A później jeszcze DWIE (i mówimy o zupełnie różnych, ale bardzo smacznych piekarniach). A dziś otwarto piątą- taką małą, rodzinną i craftową. Jest więc w czym wybierać w zależności od nastroju! Muszę także jeszcze podbić do biblioteki, bo jadąc do ogólniaka Łucji skończyłam ostatniego audiobooka, którego miałam!
🐲🐲🐲
Bardzo podobało mi się nasze Helsinskie mieszkanie. Było w takich wysokich i starych domach przy dworcu i miało osobne wejście do kuchni (dla służby?). W dużych pokojach były półokrągłe okna (w pokoju miałam witraż!) i ciemne drewniane meble. W łazience była żeliwna wanna… No i była też klimatyczna klatka schodowa z windą w metalowej siatce.
Fontanna z fokami!
Kaplica w skale. Miedziany sufit to jakieś wzmocnienie akustyczne organów
na wyspach rosną kolorowe osty
Dworzec zrobiony w takim stylu jak nasz Pałac Kultury. Wielkie postacie podtrzymujące kule ziemskie, w środku gigantyczne żyrandole i marmury.
Helsinki na jednym zdjęciu. Neoklasycystyczny pomnik, tory tramwajowe, postać muminka siędzącego na dachu przed sklepem i odnowiona kamienica
A tu widać jak bardzo kompaktowe są Helsinki. Stoję w porcie, za plecami mam halę z arktycznymi przysmakami, tuż obok mnie odpływają promy i łodzie na wyspy, na wprost widzę katedrę, a po prawej sobór. Wszystko dostępne pieszo, bez potrzeby korzystania z miejskiej komunikacji.
Czujesz, że zbliża się Finlandia, kiedy na pokładzie Finnairu, jako welcome drink, wjeżdża Ci sok w czarnych jagód. I to jest bardzo dobry początek, tym bardziej, że potem jest jeszcze lepiej 🙂 Na miejscu czeka przepiękna przyroda, przestrzeń, piękni ludzie i całkiem sporo atrakcji. W marcu tego roku Finlandia JUŻ po raz ósmy (!!!) została uznana za najszczęśliwsze miejsce na świecie. To także dobre miejsce na solo trip. Dużo tu nawet takich (solo) osób z aspołecznych destynacji, jak Japonia czy Korea i też dają sobie radę.
Helsinki są położone na wyspach i na KAŻDEJ coś jest. A to zoo, a to sauna, a to twierdza czy skansen. Nawet na takich zupełnie mikro coś się znajduje. Przecudowne jest wybrzeże i gdybym TU chciała realizować moje zaległe marzenie, czyli MORSOWANIE, to TU było by gdzie. Zjawiskowi są mieszkańcy. Mają białe , miękkie i falujące włosy, symetryczne rysy i jasne oczy. Oni wyglądają jak Elfy. Takie jasne, jasne. I jak to Łucja określiła wzór piękna to taka „clean girl”, czyli mają także piękne cery i gładką skórę. Nie mają tatuaży, kolczyków na twarzy i nie palą. Mieszkowi dziewczyny TU się podobały, a jemu nigdzie się NIE podobają. Panny zresztą tych ekstremalnie vanila boys także uznały za atrakcyjnych. Dobrze czują się tu dzieci, bo Finowie jak mają, to mają ich DUŻO (trójki i czwórki) i uwielbiają Finlandię rowerzyści (autostrady dla rowerów i ścieżki rowerowe są wszędzie). Dodajmy do tego Białe Noce! My nie jesteśmy nocne marki, więc nie korzystaliśmy z tego, ale 23:30 było jeszcze jasno, a o 4-tej JUŻ było jasno… Zasuwaliśmy tylko ciężkie zasłony, bo jak tu spać w DZIEŃ???
No dobra, ALE skąd my się w tej Finlandii wzięliśmy? Ano jak być może pamiętacie, Diabli na wakacje ma plan by z dziećmi zwiedzać PÓŁNOC. I w tym roku postanowił, że będzie to Finlandia! I zaproponował bym do nich dołączyła, na co oczywiście ochoczo przystałam! Przylecieliśmy tu w środę, a w sobotę ruszyliśmy z powrotem. Dzieciaki poleciały rano z ojcem do Hamburga, a ja późno wieczorem wsiadłam w samolot do Polski. W międzyczasie odwiedziliśmy najważniejsze punkty w Helsinkach, dotarliśmy na dwie wyspy i w sumie to WCALE nie uważam Helsinki za zamknięte!
﹏𓊝﹏
Roleczki (najpierw te z Hamburga, lecz fotki z Niemiec w kolejnych dniach):
𓊝Wymeldowanie – wysyłałam to dzieciom, więc przy okazji powstała rolka.
𓊝I to mój ostatni dzień, kiedy włóczyłam się po Helsinkach sama. Muzykę do rolki użyłam FIŃSKĄ. Shazzamowałam usłyszaną na straganie piosenkę i uznałam, że się nada!
rzeźba-pomnik słynnego kompozytora fińskiego – jak wieje wiatr to GRA
wejście do skansenu
widzicie CAFE?
łodzi to jest chyba tyle co aut
kaplica Luteranów w skale
już w drodze na wyspę twierdzę
Twierdza twierdzą, ale nas znowu zniosło na te zaczarowane fińskie wybrzeże (chociaż na wyspie i tam zasiedliśmy)
na wyspie była też mini-stocznia
a tu to o czym pisałam – na KAŻDEJ, nawet najmniejszej wyspie COŚ jest. Na tej był DOMEK
a to jest dach muzeum, po którym biegają dzieciaki – muzea mamy nie zaliczone, bo NIE wzięłam legitymacji nauczycielskiej i uznałam, że SKORO musiałbym płacić pełną stawkę, to znak, by TYM razem odpuścić.
Ja będę 22:36. Za 10 minut. Wyślę Ci pinezkę, gdzie masz wyjść.
Nie otworzę jej, bo nie mam googla. Ale wyjdę na zewnątrz. Postaram się trafić w główne wyjście…Kirsche strasse, czy Strasburg strasse?
Kirchenhallee. Aleja, nie ulica. Może być.
Łukasz, to wszyscy są jacyś dziwni. Mają koszule w kwiaty, dzwony i łańcuchy kwiatów na szyi.
To Hamburg.
No ok, ale właśnie weszłam na wursta i tu w środku są faceci w białych garniturach z cekinami i frędzlami na plecach. Sporo ludzi ma opaski z peniskami. Może tu jakaś orgia, na którą ja jestem nieprzygotowana?
To koncert był.Dlatego 2 km jadę od 10 minut. Oni ze stadionu przyszli. Wyszłaś już?
Wychodzę.
Widzisz neon BlockHouse?
Widzę. Będę naprzeciwko!
Jestem więc w Hamburgu! Zależało mi na to, żeby dotrzeć przed niedzielą, bo w niedzielę rano odbywa się tu FishMarkt czyli wielki rynek z rybami i owocami w porcie. Dziś odbywał się tam także targ kwiatów i koncert zespołu, co to podobno jest bardzo popularny. A wszystko między 6 a 9 rano 🙂 Ja zjadłam bułkę ze świeżym śledziem (mit zwibel), za którą tęskniłam a Łucja jakieś gorące chlebki z nutellą i kawusią (z Jamajki). Wrzucam Wam jedną roleczkę ze ŚLEDZIEM i znikam. Wracam w przyszłą sobotę, czyli kolejna relacja za tydzień, w niedzielę! Dwie podróżne fotki-> podróż miałam skomplikowaną, bo z przesiadkami (a doszły takie, przez opóźnienie na kolei), ale w gruncie rzeczy bardzo to było proste i przyjemne!
Wieczór przed wylotem do Turcji leżałam sobie w wannie. Przyszło mi do głowy, że to co czuję przed wyjazdami to ogromne osłabienie, bo wiem, że JAK się zacznie, TO nie będzie przez chwilę oddechu! Tak SAMO miałam wczoraj. Zeszłam później jeszcze na dół, otworzyłam po raz dziesiąty szufladę, gdzie powinny były być dowody Lili i Mieszka i je ZNALAZŁAM. Wysłałam im od razu filmik, że SĄ i Liliana odpisała „Massallah”. To słowo, które często słyszeliśmy w Turcji i to pewnego rodzaju podziękowanie/pozdrowienie/podziw z błogosławieństwem. Coś jak „Bóg ta chciał” albo „Bądź pozdrowiony”. Kiwały te Turczynki głową na moje dzieci i tak mówiły. Bardzo to było wzruszające.
Dziś rano odwiozłam dziadkom Bibi, zajrzałam do sąsiadów z kilogramem wybornych czereśni, by prosić ich o opiekę nad Miau (mam cudownych sąsiadów!), a później ruszyłam w podróż do dzieci. Pierwsze napięcie JUŻ za mną. Chciałam tak ekonomicznie pojechać na dworzec PKP miejską komunikacją (rowerem, a potem kolejką z przesiadkami), lecz nie uwzględniłam, że letni grafik jest AŻ tak okrojony i jak się zorientowałam o której dotrę łapałam w ostatniej chwili ubera. No cóż, są egzemplarze, które zawsze się w taki nieoczekiwany koszt władują! Niemniej jednak JUŻ jadę, przede mną AŻ dwie przesiadki, ale na późny wieczór powinnam dotrzeć! Pierwszy pociąg trafił mi się z przedziałami i miejsce mam PRZY oknie. TAK wybierałam, ale czasem te miejsca się nie pokrywają z tym co rezerwujesz, ale tym razem jest dokładnie tak jak chciałam!
🚆
Wrzucę Wam także kilka fotek z Hamburga od Łucji! Bardzo ładnie! Qrcze, chyba za ciepłe ubrania zapakowałam
Dogadałam się dziś rano ze panami od wywozu śmieci. Miałam STERTĘ liścio-gałęzi wyciętą przez Diabla i czekałam na impuls, by TO pociąć i włożyć w worki. Z 15-ście by tych worków wyszło, a cięcie zajęło by mi cały dzień… Zaproponowałam więc im tipa, by mi to zabrali, musieliśmy się schować, bo oni okazuje się mają KAMERĘ z tyłu i oficjalnie NIC brać nie mogą od klientów, ale zabrali! Ależ się cieszę! Zamiotłam i jestem dumna, że to załatwiłam!
Dzieciaki tymczasem wypoczywają nad Morzem Północnym. Mieli taką akcję, że zaczął się przypływ i Liliana wpadła w histerię, że zaraz ich odetnie. Ponieważ Liliana POTRAFI wywierać nacisk uciekli przed woda i okazało się, że DOBRZE, bo sporo ludzi zostało odciętych na takiej wyspie na dłużej. Te widoki tam są mocno relaksujące i cudownie tam mają!
Zanim weszliśmy na pokład samolotu lecącego do Turcji wyłączyłam przesyłkę danych. Żeby przypadkiem mi nie naliczyło żadnych opłat po wylądowaniu. I jeszcze lokalizację tak na wszelki wypadek… Internet standardowo miała mieć Łucja, która wykupuje kartę e-sim i dzieli się NIM z nami gdy jesteśmy poza hotelami i strefami wolnego dostępu. Tyle, że zaraz po wylądowaniu panna zostawiła telefon w łazience na lotnisku! Na wszelki wypadek wybrałam jej numer, żeby mieć pewność, że tego telefonu nie ma gdzieś przy sobie i poszliśmy do celników i służby ochrony lotniska… NIE szło się z nimi dogadać, lecz podeszła do nich babeczka z jakąś inną sprawą i TA babeczka, wyglądała jak Rosjanka… Zagadałam więc do niej po rosyjsku i wytłumaczyłam co się stało, a ona przetłumaczyła Turkom. Aaaaa!- wykrzyknęli i wpuścili Łucję na strefę gdzie NIE powinno jej być i panna pobiegła do toalety. Telefon się znalazł, podziękowałyśmy i pobiegłyśmy do naszego taksówkarza, który miał czekać TYLKO 15 minut. Był! Gdy szliśmy do jego vana mijaliśmy Turków Łucja mruknęła: Kto powiedział, że trzeba jeździć do Włoch by się dowartościować, tu będzie jeszcze więcej tego zainteresowania. TRUE, tak było. Ale w końcu siedliśmy w klimatyzowanym aucie, kierowca wyjął z lodówki pod siedzeniami napoje dla nas i wtedy przyszedł mi SMS o naliczeniu opłat. Extra, pomyślałam i postanowiłam, że zajmę się tym później, bo jak to usłyszałam w jednym filmie ostatnio, problemy mają to do siebie, że NIE znikają, więc NIE trzeba o nich myśleć od razu.
Po przyjeździe do Polski odwołałam się od tej decyzji i w długim mailu wytłumaczyłam JAK do tego doszło. Że nie korzystałam z Internetu, że przypadkiem odblokowałam wysyłkę danych i to wtedy, w ciągu siedmiu minut, się stało. Play reklamację, „w drodze wyjątku”, uznał, choć zaznaczono mi, że opłaty zostały naliczone prawidłowo. Niemniej jednak BARDZO się z tego cieszę!
Zostawię Pani tę resztkę oleju w aucie, to będzie mogła sobie Pani sama dolewać.
SAMA?
Tak.
Ojej. Wejdę w zupełnie nowy etap mojej relacji z samochodem.
Stanie się Pani silną i niezależną kobietą.
Ja już jestem silną i niezależną kobietą.
To stanie się Pani JESZCZE silniejszą!
Zapłaciłam w warsztacie za wymienione żarówki, olej i gratisowy coaching i pojechałam na badanie techniczne. Tam NIE było TAK miło, ale też załatwione! Potem jeszcze skosiłam trawę, a po 21-szej Diabli przysłał wiadomość, że przyleciała już Łucja i ma wszystkie dzieci w komplecie. Ale, ale… A skąd to TA Łucja przyleciała? To ON nie zabrał w niedzielę wszystkich dzieci? Ano nie! Bo panna po powrocie z Turcji, poleciała na Sycylię, na 21-sze urodziny Alessandro! Alessandro to chłopak, którego poznała gdy była na Sycylii pod koniec maja. Zabierał ją wtedy na imprezy i sprawił, że tamta eskapada była też taka dość intensywna. A teraz, w Polsce, w tym okienku międzywyjazdowym, była 24 godziny bo za zarobione na statystowaniu środki zaklepała sobie lot+nocleg i poleciała na wyspę cytryn, pomarańczy i kaktusów. Do Hamburga dotarła wczoraj w nocy bezpośrednim lotem z Katanii.
Tym razem, Alessandro zabrał ją na swoją imprezę na plaży i … przedstawił swojej mamie! Czy będzie jakiś cd? I tego właśnie NIE wie NIKT! Ale w sumie to cieszę się, że panna dobrze spędziła ten czas! 💛
Lipiec! Podobno owoce świętujemy DZIŚ, bo DZIŚ jest ich najwięcej w roku! I mamy się czym pochwalić, bo autentycznie mamy je w Polsce PYSZNE. Ostatnio na rynku kupiłyśmy z Lilką czereśnie odmiany Kordia. Chwilę później zobaczyłam Wandę – odmianę droższą, lecz owoce są niemalże jak śliwki – ależ to BYŁ smak! Truskawki i maliny też mamy wyborne. Te tureckie nie były takie smaczne. Środek, który powinien być biały, w tych tureckich truskawkach był ciemnoczerwony. Pyszne za to były arbuzy i melony.
Z okazji nowego miesiąca byłam rano na badaniu laboratoryjnym i teraz czekamy na wyniki. Zażyczyłam sobie wszystko co miałam w skierowaniu z e-pacjenta, ale dołożyłam sobie drugie tyle, tego co Internet zaleca. Wyszło drogo, ale same witaminy D i B tanie nie były. Niemniej jednak jak pomyślałam, że JEŚLI tego nie zrobię wszystkiego na RAZ, TO będę musiała dać się kłuć ponownie, więc się POŚWIĘCIŁAM. Zapisałam się przy okazji na cytologię. A później byłam w warsztacie – wymienili mi żarówki i zamówili olej… Jak po południu im przywiozą to podjadę, doleję i pojadę zrobić badanie techniczne.
🍒🍓🍉🫐
A co z tym Dniem Psa? No więc UMYJĘ dziś Bibi, bo się w czymś… wytarzała!
To wielkie drzewo, które daje cień autom i wcale nie ma jakoś DUŻO komfortowego miejsca, to figa! I figi też już można w Turcji kupić!
A teraz mam dla Was COŚ zabawnego! Otóż chciałam zrobić fotkę meczetu, ale nie chciało nam się wspinać na wzgórze… Więc poprosiłam dzieci, żeby się oparły o murek i ja postaram się złapać ICH oraz drogę do meczetu. Stanęły i ja cyknęłam! A potem spojrzałam w drugą stronę, a tam siedział kot, patrzył się CO ja wyrabiam i DLACZEGO zajęliśmy mu JEGO murek, gdzie właśnie zamierzał się położyć! 😂