Śniadanie po… brytyjsku!

  • Co jest na śniadanie? – zamarudził Mieszko wczoraj.
  • Możesz zrobić sobie tosty.
  • ZNOWU??
  • Jutro rano będziesz mógł sobie zjeść brytyjskie śniadanie. Musisz tylko dogadać się z ojcem. Z jakąś fasolką i kiełbaską?

Dziś rano Diabli ruszył z Mieszkiem na męski trip. Pobudkę mieliśmy o czwartej i panowie polecieli! Trasę mają długą i pierwsza przesiadka wypadała im w Londynie. LECZ, zanim tam wylądowali Diabli załatwił Mieszkowi wizytę w kokpicie PILOTÓW. Żeby było śmieszniej, ostatnio widziałam rolkę, gdzie było o TYM, że najdziwniejszą fantazją jaką mają mężczyźni, jest, że stewardessa wybiega z kokpitu i krzyczy, że pilot zasłabł i CZY ktoś grał może kiedyś na symulatorze? No i jak widać na wpisie NIŻEJ (z naszej grupy), Mieszko BYŁ dumny z przygody. BARDZO 😀 Ach, no i w tym Londynie (na lotnisku) zjadł śniadanie BRYTYJSKIE!

My z Łucją byłyśmy w drodze do pracy i na egzaminy, więc pozdrowiłyśmy naszą grupę z POCIĄGU… A TEN mały SNOB zripostował…