Weź wino i serpentyny. Ja wezmę resztę.

-powiedziałam do Liliany i wręczyłam jej papier toaletowy i butelkę z syropem malinowym. Wychodziłyśmy ze sklepu i trzeba była jakoś podzielić zakupy do niesienia.

Karnawał zobowiązuje, wiec dziś pojechaliśmy na wystawę! Miałam ją na liście, pewnie będę tam jeszcze nie raz, ale zależało mi na oprowadzaniu kuratorskim, które na ogół jest w weekendy. Wystawa była o starzeniu się. Zakładałam, że będzie bardziej o demografii, a to temat bliski geografii, czyli czemuś co dotyczy całej trójki. Ale nie – wystawa była o tym, jak współczesne społeczeństwo może radzić sobie z tą rosnącą grupą, która tak naprawdę jest przyszłością. Było o tym, co jest tym przysłowiowym czwartym piętrem, czyli miejsce do życia poza zasięgiem wind, było o samotności i KO-habitantowych osiedlach, których w Polsce nie ma, ale Skandynawia je ma i jest to bardzo dobre. Wspólne gotowanie, wspólne kółka różnorodnych zajęć, plus bliskość innych ludzi. W naszej głowie pasje seniorów, a właściwie seniorek, bo jest ich więcej, to haft i decoupage, a przecież to szalenie niesprawiedliwy stereotyp. Było też o tym, że kiedyś emeryt był częścią zakładu w którym pracował, a teraz przejście na emeryturę to zniknięcie ze świata ludzi aktywnych. No i oczywiście ta wizja, by w świecie seniorów umieszczać małe dzieci nie jest dobra. Nie wszyscy chcą je mieć wokół siebie. To tak nie działa. Było o wózeczkach, które są postrzegane jako element starości – błąd, namawiam na korzystanie, zamiast noszenie siat z rynku w rękach (Wasz kręgosłup za to podziękuje), był wielki obrus, który mogą wyszywać seniorzy (i można przyjść do muzeum poprosić o igłę i można wyszywać go dalej) i o tym jak architektura jest dla seniorów przystosowywana. Jest nawet specjalny strój, czyli rodzaj obciążników, którzy noszą projektanci by określić wysokość stopni, którą seniorzy mogą pokonać.

A tak wyglądała mała rebelia, za to, że byli jedynymi nastolatkami na wystawie (błąd bo to fajny pomysł na wyprawę chociażby na Dzień Dziadków). Były naklejki, na które wpisywało się JAK chcemy by nas na STAROŚĆ nazywano…