Są zawody komfortowe – jak np. praca w biurze, gdzie pewnie nawet nie trzeba ciepłych rajstop zakładać, i są zawody ekstremalne, jak np. praca w edukacji 🙂 I taka sytuacja… WCZORAJ wylądowałam na SANKACH. I zmarzłam, i się zmachałam, ale najgorsze było, że zjechałam z górki.. I bolały mnie korzonki (tak, TAKIE lata) i jechałam ze znajomą i ona była z przodu i ona woła do mnie: „To ja kieruję, a TY – rób zdjęcia!/” I zrobiłam DWA:


Strasznie mnie ta kolekcja czapek ubawiła i jak to wieczorem na telefonie odkryłam, to naprawdę setnie się uśmiałam i od razu jej przesłałam, żeby TEŻ miała ŚMIESZNIE. Inna sprawa, że podwinęła mi się kurtka i tak mnie dziś plecy nawalają, że nie daję rady. A jutro powtórka!



Z rzeczy przyziemnych: odebrałam dowód i kontynuację KDR-a Łucji. Teraz czeka mnie aktualizowanie wszystkich danych o nowy dokument i tak sobie myślę, że moment wyrobienia dowodu jest powiązany z rocznicą mojego ślubu. Bo 20 lat temu w styczniu zmieniłam nazwisko, te 10 lat później wyrabiałam kolejny, a teraz ponowny! Dobrze, że po drodze nie kombinowałam ze zmianą na panieńskie (zresztą ja jestem w stale w takim niedoczasie, że zwyczajnie nigdy nie miało to sensu, plus to moje nowe-stare nazwisko lubię), bo teraz mam kolejne 10 lat laby do następnego wznowienia.
