- Łucz, do kogo się tak uśmiechasz? – panna Ł ostatnie pół roku jest raczej chmurna, a tu akurat radośnie szczerzyła zęby do telefonu.
- Maciek-bluza – „Maciek-bluza” to gość, którego poznała w jakiejś matcharni, jest studentem ASP, projektuje własne bluzy i jedną Łucja już ma.
- Łucja- zagaiła Lila- myślałaś o tym, żeby Maciek-bluza zaprojektował Ci suknię ślubną?
- Nie! Ale to świetny pomysł! – starszej siostrze idea spasowała.
- A Alessandro może dla Was zaśpiewać! – rozpędzała się Lilka, więc się dołączyłam:
- Matiego możesz poprosić o nagłośnienie na weselu – jej ex w końcu był specem od koncertów i nagłośnienia. – Chociaż nie wiem czy to nie będzie za MOCNE kombo…
- Każdego możesz wykorzystać – zamyśliła się Lilka – tylko co zrobić z Henrym?
- Henry – czyli jej niemiecki adorator (też z tych platonicznych) i przy nim wpadłam na kolejny pomysł – może zawieźć ich limuzyną do ślubu!
- Nie, mamo – naprostowała mnie Lila- Przecież Henry zamierzał być pilotem, więc niech ich helikopterem dowiezie!
Łucja pokręciła głową, że znowu sobie z niej żarciki robimy, ale PLAN musicie przyznać, że składny i ekonomiczny!:D
⋆❅*𖢔𐂂꙳
My tu gadu-gadu, a ponad tydzień temu, Mieszko skończył 15 lat! Pierwszą turę urodzinową miał z tatą i młodszą siostrą tydzień temu, w niedzielę była kolejna (z dziadkami), a przed nami być może jeszcze edycja z kumplami. JA, DZIŚ, odebrałam mojego kompa, więc mogę wrzucić dwie fotki z weekendu. Emocjonalne jesteśmy w trakcie urządzanie jego pokoju, a w przyszłym tygodniu, gdy zacznie ferie pojedziemy po lampę (już wybrana), natomiast młody ostrzy się już także na urodzinowy prezent, który obiecał mu ojciec. Jest to wspólna wyprawa, DALEKA i zaplanowali ją na koniec stycznia!


