Biegnij nowy roku, biegnij! ✧˚ ༘⋆2026✧˚ ༘ ⋆

Pierwszy noworoczny poniedziałek i w ogóle pierwszy noworoczny tydzień są NAPIĘTE. Przede wszystkim wczoraj przyjechał Diabli (dwójka z jego dzieci będzie wkrótce mieć urodziny) i ma plan na rewolucję w pokoju Mieszka. Ja ogólnie jestem na NIE, lecz oni sobie coś tam ustalili w Hamburgu, więc NIECH będzie. I zacznie się to w środę. Wczoraj jak wpadł to było wielkie poszukiwanie sanek, strojów narciarskich (na te sanki) i Lila pamiętała, że schowałam je do walizki! Uff… Przy okazji skompletowałam kilka zestawów rękawiczek i na spacerze z Bibs miałam cieplutka w ręce! Od wczoraj wieczór do jutra wieczór jestem bez dzieci, więc gotuję sobie właśnie zupę krem z cukinii i załatwiam różne zadania z noworocznej listy. Odwiozłam np. dziś mojego kompa do informatyka. Rano znalazłam przenośny dysk, gdzie skopiowałam rzeczy z ostatniego półtora roku i odwiozłam. Trzeba wymienić baterię i coś tam jeszcze. Odbiór będzie w czwartek. Wracając bez kompa chciałam wpaść do jednego punktu, gdzie robią pyszne konfitury, ale dziś NIE pracowali, więc zajrzę tam za trzy dni…. Byłam też na siłowni i tradycyjnie, TYCH z noworocznych postanowień było dużo. ALE chciałam dotrzeć i zainaugorować SEZON i JA. Po drodze przygarnęłam żarcie i żwirek dla Miau i na to, by podjechać do gminy po odbiór dowodu, zabrakło już czasu. Kumulacją tego tygodnia będą czwartek i piątek i w kółko sobie powtarzam zadania na te dni, bo DUŻO sobie nagromadziłam…. Równolegle JEST zimno, LECZ osiągnęłam TAKI poziom mistrzostwa w rozpalaniu w kominku, że udaje mi się podtrzymać całodobowo żar. To oznacza, że od kilku dni NIE musiałam rozpalać (a bywa to frustrujące i czasochłonne), gdyż wkładam polano po nocy, czy po powrocie do domu i pół godziny później już się elegancko pali!