- Babki, czy myślicie, że Mieszko będzie miał poczucie humoru? Ostatnio ciągle ma focha…
- L: Trudno powiedzieć. Rzeczywiście jest suchy, chociaż śmieje się z żartów. Głównie własnych.
- Ł: On jest teraz w takim ciężkim wieku.
- J: To prawda. Ale tak się boję, że atrakcyjni to często są bez poczucia humoru i wyrośnie nam taki drętwy Bond.
- Ł: Dajmy mu jeszcze chwilę czasu, może się zmieni?
Pojechałyśmy wczoraj z pannami na łyżwy. Pogoda na lodowisko jest wspaniale, najbliższe mamy bezpłatne, tylko trzeba zabezpieczyć sprzęt. Ja i Łucja mamy swoje łyżwy, a Lili zawsze wynajmowaliśmy… I zrobiła się nam z tymi łyżwami katastrofa, bo panna wymieniała sprzęt z wypożyczalni dwukrotnie i żadne się nie nadawały. Za pierwszym razem, gość dał jej dwie pary lewych, w kolejnej parze była rozwalona sprzączka, a przy trzeciej panna już tylko płakała i o wyjściu na lodowisko nie było mowy. Zrobiłyśmy więc tylko kilka kółek z Łucją, skoro już tam dotarłyśmy, ale postanowione zostało, że spróbujemy Lilce kupić NOWE łyżwy! Żeby też miała własne. Wątek łyżwiarski będzie się więc rozwijał!
🍜🍜🍜
Dobrze jest na Nowy Rok (trafiłam ostatnio na polonistyczną rozkminę, że jak piszemy z małej to chodzi o CAŁY rok, a z dużej to jak o Sylwestra) coś kupić. Miałam Wam pokazać poszewki, które kupiłam jeszcze w grudniu, już po wklejeniu „podsumowania dla domu”, które kupiliśmy razem z babcią. Spodobały mi się, po pomyślałam, że są takie ogrodowe i będą fajnie wyglądać leżąc na trawie, na kocach, jak urządzę grilla. Aaaale, byłam dziś w sklepie z Łucją i DOSZŁO COŚ nowego. Bo z Łucją się bardzo dobrze robi zakupy. Zawsze się wydaje ZA dużo, nie kupuje się tego co się miało kupić, bo nikt nie przypomina, za to NIGDY, nie miewa się wyrzutów sumienia! I w ten sposób do domu doszły cztery ramenowe-miseczki! Są dosyć duże, będziemy w nich serwować bowle, ale duże miski, to jest najczęściej używane naczynie u nas w domu!


