
Pierwsza wstała Łucja (po 13 godzinach snu), więc to ją zabrałam na pustawy rynek. Potrzebowałyśmy jabłka, gruszki i warzywa na zupę. Panna zażyczyła sobie też kiszoną kapustę, więc może zrobimy kapuśniak? Młodego chciałam wyrzucić do fryzjera, bo te loki z grzywki to już mu CAŁE oczy zasłoniły, ale iść NIE chce. Mi włosy obcięła włosy Lilka, jak jej rodzeństwo było w Niemczech i poskarżyłam się na to Łucji (wyżej). Nie idę jednak do fryzjera, bo absolutnie jest to bez znaczenia. Niemieckie owieczki Wam jeszcze pokażę! One tam śniegu NIE mają, więc nie wiedzą jakie śnieżne rzeźby powstają teraz w CAŁEJ Polsce!

