Wyświetlił mi się filmik z gościem, któremu w nocy, w sypialni, coś zaczęło stukać w ścianę. Włączył nagrywanie w telefonie i postanowił ODKRYĆ co mu stuka… Zakładał, że za ścianą utknęło jakieś zwierzę. Szczur lub kuna. TEŻ bym tak założyła. Chociaż szczury nie lubią chodzić w górę, więc obstawiałabym bardziej kunę… Na pewno nie myszy, bo je słychać inaczej. Jakby nie było facet poszedł po piłkę i wyciął w tym karton-gipsie mały prostokąt. Przyłożył przezroczyste plastikowe pudło, żeby to COŚ nie wskoczyło mu do domu i po chwili w tym mini okienku, w ścianie, pojawiła się czarna główka… szpaka! Okazało się, że w tamtej ścianie miał wcześniej komin i ptak po prostu wpadł do środka. Skrzydlaty przybysz przecisnął się przez szczelinę w ścianie i co tu kryć, wygrał życie. W komentarzach ludzie mu dziękowali. Fakt, wycięcie dziury w ścianie wiąże się z tym, że później będziesz musiał to załatać. I musiało mu się CHCIEĆ robić to w nocy. I to, że to zrobił, było bardzo wzruszające. Jedno podziękowanie przypominało modlitwę. I nie pamiętam czy było to w języku jaki znam, czy wcisnęłam „tłumaczenie”, ale były tam między innymi słowa: Niech Twój puchar zawsze będzie pełny, a Twoja poduszka ZAWSZE zimna.
Ależ to dobre życzenie! Z utęsknieniem czekam na jesień, bo źle mi się śpi w lecie. Wstaję w nocy, przewracam te poduchy, przeszkadza mi pościel i (cały czas za szybki) świt. Dużo dobrego ma lato, ale w konkurencji SPANKO jesień nie ma sobie równych!
🌌🌌🌌
Równolegle, za nami kolejny odcinek diagnozowania Lilki. Kolejny lekarz, kolejny test, kolejna płatność. Nie wiem KIEDY to się skończy, a strasznie to drogie i męczące. ALE zdobyłyśmy wczoraj zwolnienie z wuefu dla panny! Ten wuef jej nie leżał, to było źródło stresów i rozpaczy i cieszę się, że to mamy. Dotarłyśmy natomiast na miejsce WCZEŚNIEJ i poszłyśmy sobie PRZED na gofra! I też na to popatrzymy TAK, że zrobiłyśmy sobie dzień dbania o siebie!

