Где твоя родина, где твой дом родной?

-zapytałam z wyrzutem Miaustrę, gdy wróciła do domu wyperfumowana męskimi perfumami. ZNOWU!

Jest wiersz Surikowa, który znają wszyscy Rosjanie. Coś jak nasza inwokacja z Pana Tadeusza. Uczą się go w szkole WSZYSCY i to doskonały przykład idealizowania archetypu sielskiej wsi. Zaczyna się od słów: Вот моя деревня/ Вот мой дом родной (oto moja wieś, to mój dom rodzinny) i ja to sparafrazowałam Miustrze pytając ją: Gdzie Twoja ojczyzna (rodina), gdzie Twój rodzinny dom? BO kocica się włóczy po całym osiedlu. Dociera nawet gdzieś bardzo daleko i całe szczęście, że ją znają, bo miała by przydomek kota BEZDOMNEGO! Jak wyjeżdżamy i zaangażowani są wszyscy, to niektórzy szykują dla NIEJ legowiska przed domem, by mogła tam ODPOCZĄĆ…

🥧🥧🥧

Niedziela. Szykujemy się na obiad do dziadków i miałyśmy z Lilą burzę mózgów CO zrobić na deser? Łucja chciała knedle, ale NIE mamy twarogu. Mogą być jabłka z kruszonką, ale panna najstarsza tego NIE chciała. Zrobiłyśmy więc pistacjowe tiramisu. Krem pistacjowy (pistacje zmiksowane z migdałami w takiej formie marcepanu) Łucja przywiozła z Sycylii. Wymieszałyśmy to z mascarpone i ze śmietanką, a biszkopty zanurzyłyśmy w ciepłym mleku migdałowym. Robiłyśmy z Lilą we dwie, ale zawołałam Łucję i Mieszka, żeby zobaczyli jak wygląda UKŁADANIE biszkoptów, bo może mają ochotę ułożyć? NIE mieli, ale oboje wsadzili palec w krem i uznali, że smaczne… Towarzyszyła nam natomiast Bibi, która bardzo chciała by ją POPROSIĆ, by ułożyła biszkopty, ale NIE zaproponowano jej tego… Deser jakby nie było gotowy, smakuje bardzo dobrze, więc zabieramy z nami w gościnę!