
Jedna znajoma zwierzyła się przed wakacjami CZEGO się boi najbardziej (w perspektywie wakacji). Otóż co roku, dopada ją urlopowa choroba, czyli jakieś choróbsko, które zaczyna się dokładnie razem z jej dniami wolnymi. To podobno taki mechanizm dość częsty, gdy ciało po dużym stresie reaguje odpuszczeniem i przypomina o sobie. Ciekawe, nie? Gadałam o tym z pannami i Lilka uważa, że to objaw ZBYT spokojnych wakacji… Bo jak człowiek sobie napnie, to NIC się w nas NIE rozpręży! 🙂
I dziś pojechaliśmy do Lublina! Odbywają się tam różne festiwale, a w ten akurat weekend jest spotkanie twórców rzemiosła i rękodzieła. Pojechaliśmy tam po PAJĄKA dla mnie. Takiego słomkowego cuda wieszanego pod sufitem. I ceny tego są astronomiczne… Wiedziałam, że rękodzieło rośnie na wartości, ale że AŻ tak, to się nie spodziewałam Poza tym bardzo, ale to bardzo brakuje wystawców z innych krajów. Dawno temu (przed wojną) byli i Ukraińcy, i Białorusi i Słowacy. Tym pierwszym nie w głowie sztuka, tych drugich wykluczono, a Słowacy nie wiem jakie mają wytłumaczenie… ALE miasto Koziołka jest ogólnie urocze, cudowne są tam piekarnie, poszliśmy też na wystawę, którą mieliśmy w planach, ale o niej JUTRO. Dziś wrzucam Wam fotkę koziołka i ROLECZKĘ! A jak klikniecie w relację to usłyszycie też jak tam w Bramie Krakowskiej pięknie grali!
