🏷️Z piesełem za granicę!

Litwę wymyśliły dziadki. I oni, i my byliśmy już tam parę razy, lecz nigdy na wybrzeżu… A na wybrzeżu jest Połąga, czyli najsłynniejszy przedwojenny polski kurort nad Bałykiem. Lutka na Targach Turystycznych zatowarowała się w broszury opowiadające o Tyszkiewiczach, który to miejsce rozsławili, a Krzycho optował by równolegle RUSZYĆ Mierzeję Kurońską. Mierzeja odpadła zaraz na początku planowania, chociaż tuż przy końcu części litewskiej jest podobno świetne muzeum Tomasza Manna. I powodów było kilka: jest oddzielona od lądu wodą, dociera się tam promem i przejazd autem jest drogi. Nie jest to jedyna opłata, bo chwilę później jest kolejna opłata za poruszanie się po strefie obszaru chronionego (a gdybyśmy jechali, to bylibyśmy DWOMA autami). Ponadto, nie bardzo można tam z psami, a jak z dziadkami, to Bibi miała przecież jechać z nami! Została więc wyłącznie Połąga i na nią szykowaliśmy się WSPÓLNIE. Tylko, że dziadek chwilę przed wyjazdem uznał, że jednak nie czuje się na tyle mocny by jechać, więc pojechaliśmy sami. NO i zabraliśmy z nami psę. Noclegi były rezerwowane tak, by i JEJ było tam fajnie, zresztą wyrobiliśmy jej wcześniej paszport na TEN wyjazd!

Przydał się! Gdy wjeżdżaliśmy do Polski, przy Trójstyku, taką trochę dziką granicą, mieliśmy kontrolę. I to taką z otwieraniem bagażnika! Niemniej jednak JEJ dokumentów oglądać NIE chcieli!

🏷️🏷️🏷️

Jak udał nam się wyjazd? Ogólnie jesteśmy zadowoleni. NIE jest naszym typem podróżowanie w rejony turystyczne w szczycie sezonu i wolimy się wtedy schować w mniej LUDNE miejsca, ale było w porządku! Nie było łatwo na Litwie z psem, bo TAM psy NIE mogą wchodzić na plażę i długo szukaliśmy miejsca, gdzie ona się wykąpie. Zresztą ma grubą tą sierść i szybko się w takim upale środka lata męczy, więc czasem prościej było z nią spacerować po parku niedaleko naszej kwatery… Ale dzieci mam już takie samodzielne, że jednego dnia wieczorem, SAMI poszli sobie do miasta, weszli na molo (Lilka powiedziała, że Pałąga klimatem przypomina Sopot) i SAMI połazili po kurorcie.

Zauroczyła nas natomiast Kłajpeda, którą warto poza sezonem powtórzyć! Tam są porobione takie zagadki z pomnikami (może trochę tak jak we Wrocławiu, lub Łodzi?), jest morze miejskich-morskich legend, a samo to, że jedna dzielnica miasta jest przerzucona na mierzeję, nieźle kusi!

🌊🌊Roleczki:🌊🌊

🌊Suwalszczyzna i Sejny – o Podlasiu będzie jutro

🌊Paszport Bibs

🌊Połąga

🌊Kłajpeda

🌊Odpust w Wigrach – dziś rano!

plaże są węższe, ale piaszczyste i ładne. Nie ma parawanów, są parasolki. Nie ma też punktów z gastronomią na plaży. Są przebieralnie i śmietniki. Nie ma głośnej muzyki, placów z trampolinami – rozumiecie tę różnicę?
Kurort jest BARDZO zadbany. Nad morze prowadzą drewniane kładki, jest bardzo czysto, nie ma straganów z plastikowymi zabawkami, po promenadzie nikt nie chodził na bosaka, czy bez koszulki. Nie ma wielkich misiów co chcą sobie robić z Tobą zdjęcia, automatów z zabawkami i ciupag.
to było jakieś miejsce pogańskiego kultu – stąd te rzeźby
Aleja Tyszkiewiczów. Na jej początku stoi ona z pieskiem, a kawałek dalej, w jej kierunku patrzy ON
są piękne parki, rzeźby i fontanny. Drewniane wille i poidełka. Coś jak Szklarska Poręba tylko, że nad morzem

I Kłajpeda. PORT