-wyczytane w albumie, w poczekalni u weta
- Jak to jest, że spóźniliście się w czwartek na spotkanie z dziadkami? Wiedzieliście przecież, że to wywoła niepotrzebne napięcie. – męczyłam dzieci w aucie. Byliśmy w drodze do dziadków, a skoro miałam ekipę w jednym miejscu to ogarniałam wszystkie ZBIORCZE, zaległe, tematy.
- No bo byliśmy jacyś tacy strasznie wysuszeni…
- Bywa Lila. Gdybyście dotarli na miejsce na czas, można by się czegoś napić.
- Ale Ty NIE rozumiesz. Kusiła nas Żabka przy przystanku, kolejny autobus mieliśmy mieć za 4 minuty, więc założyliśmy, że zdążymy…
- Mieliście świadomość, że w letnim grafiku kolejny miał być za pół godziny?
- TAK. Ale ten co miał być za cztery minuty odjechał za wcześnie!
V●ᴥ●V
A co ja robiłam u weterynarza? A podbijałam paszport Bibi! Psa ma tabletki i w ciągu 48 godzin musimy przekroczyć granicę! W planie a) wyjazd na który ruszamy jutro rano – miał być z dziadkami. Dlatego też pies jedzie z nami. Kierunek został wybrany pod seniorów, a trasa została podzielona na krótsze odcinki. LECZ dziadek uznał, że nie czuje się najlepiej, a babcia zostawić go nie może… Tylko, że noclegi już porezerwowane, więc jedziemy tam SAMI. Najwyżej będziemy mieć więcej miejsca w pokojach! Powrót w piątek wieczorem, czyli kolejny wpis w sobotę! Będziemy mieć chłodniej niż WY, więc dbajcie o nawodnienie, żeby Was nie wysuszyło!

